„Ciemny las” to kontynuacja chińskiego hard SF, które swego czasu mnie zachwyciło. Niestety, nie mogłam tego powiedzieć o tomie drugim. Dlaczego? Sprawdź moją opinię na temat tej książki, którą napisałam w 2018 roku, niedługo po jej przeczytaniu.

Sprawdź recenzję poprzedniego tomu: „Problem trzech ciał”
Ziemia ma zostać zaatakowana
Ziemia ma zostać zaatakowana przez przybyszy z kosmosu, którzy obserwują i kontrolują wszystkie działania ludzkości, poza umysłami. Do życia zostaje więc powołany program Wpatrujących się w Ścianę. Czwórka wybranych ma za zadanie zaplanować uratowanie ludzkości tak, aby wrogowie nie przejrzeli ich intrygi.
Niektórzy z moich czytelników mogą pamiętać, jak rok temu zachwycałam się „Problemem trzech ciał”: powieścią hard science-fiction, która wywarła na mnie naprawdę duże wrażenie. Oczywistością było więc, że po kontynuację prędzej czy później sięgnę. Niestety, choć to nadal dobra książka, tym razem zamiast uwielbienia wzbudziła we mnie poczucie naprawdę ogromnego zmęczenia.
„Ciemny las” traci atuty poprzedniej części
„Ciemny las” traci bowiem dwa największe atuty, jakie miała poprzednia część. Po pierwsze, znikają nam nawiązania do historii Chin, która w „Problemie trzech ciał” stanowiła naprawdę dobre i poruszające tło. Po drugie historia traci na wiarygodności: tom pierwszy to science-fiction bliskiego zasięgu, dziejące się wręcz tu i teraz, zaś w przypadku „Ciemnego lasu” czeka nas wyprawa w dalszą przyszłość.
Jednocześnie fakt, że nadal jest to hard science-fiction, sprawia, że nie jest to najlżejsza lektura. Wprawdzie nie mamy tu nadmiaru specjalistycznych terminów i nie jest potrzebna wiedza, by tekst zrozumieć, jednak nie jest to bardzo lekka i przygodowa powieść. W „Ciemnym lesie” pojawiają się jednak wątki nieco bardziej filozoficzne, a sam klimat i akcja wymagają dość dużego skupienia czytelnika.
Nie oznacza to oczywiście, że książka nie wciąga, bo robi to, choć jednocześnie po pewnym czasie łatwo jest poczuć pewne zmęczenie. Na dodatek, jeśli już o stylu mowa, to w kontynuacji zabrakło mi tych mocnych momentów, które byłabym w stanie zapamiętać; scenek, które zachwycałyby swoim opisem. W „Problemie trzech ciał” takowe się pojawiły, w „Ciemnym lesie” – przynajmniej dla mnie – nie było ani jednej takiej.
To dalej ciekawa powieść hard SF
Niemniej, jak już wspominałam, to nadal ciekawa i dobra lektura. Szczególnie interesujący jest główny motyw powieści, czyli Wpatrujący się w Ścianę: ludzie, którzy mogą kłamać do woli i jednocześnie mają praktycznie nieograniczone środki na realizację tych kłamstw. Wszystko, każde ich słowo, jest częścią ich Planu, mającego uratować ludzkość. To sprawia, że ich życie zmienia się diametralnie. Nikt im nie wierzy, nikt nie jest ich pewien, nie mogą się nikomu zwierzać i jednocześnie mają na swoich barkach olbrzymią odpowiedzialność… Cixin Liu zrobił tu naprawdę niezłą analizę takiej sytuacji i choćby dla niej „Ciemny las” warto przeczytać.
To kontynuacja historii, a nie losów bohaterów
Warto zaznaczyć, że choć ta część jest praktycznie bezpośrednią kontynuacją, to jednak chodzi tu o kontynuację historii Ziemi, a nie konkretnych bohaterów. Dostajemy nowe postacie i zupełnie nowe sytuacje, co pokazuje, że „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” absolutnie nie skupia się na nich. Dlatego nic dziwnego, że sama z bohaterami nie poczułam się szczególnie związana.
Niemniej główny bohater jak najbardziej w tej części występuje. Luo Ji jest astronomem i socjologiem, który swego czasu postanowił stworzyć teorię dotyczącą życia w kosmosie. Jest marzycielem, który jednocześnie nie jest opisywany jako umysł szczególnie wybitny. Teoretycznie jest postacią nieźle skonstruowaną, ale jak wspomniałam: nie jest to osobistość, którą szczególnie bym uwielbiała.
„Ciemny las” niekoniecznie mnie interesował
Dodać też muszę, że same plany i knucia Wpatrujących się w Ścianę niekoniecznie mnie interesowały. Być może jest to kwestia mojego zdecydowanie humanistycznego umysłu i po prostu nie do końca je rozumiałam, niemniej ich opisy wypadły dla mnie bardzo neutralnie. No, może z jednym wyjątkiem: obserwacja pracy Hinesa naprawdę potrafiła mnie zainteresować. Niemniej to sam koncept i sposób funkcjonowania tej grupy ludzi mnie fascynował, nie to, co robili.
„Ciemny las” niestety trochę mnie zawiódł. Po bardzo dobrej pierwszej części spodziewałam się równie dobrej kontynuacji, a po prostu poczułam się tą historią na tyle zmęczona, by poważnie zastanawiać się nad skończeniem trylogii. Niemniej, jeśli jesteście po tomie pierwszym i bardzo go lubicie albo po prostu fascynuje Was tematyka poruszana w tym cyklu, nie wahajcie się, by po niego sięgnąć: to nadal ciekawa dawka fantastyki.
– Naprawdę uważasz, że woda jest toksyczna, kochany? – zapytała Keiko Yamasuki ze łzami w oczach. Przed eksperymentem prosiła go wielokrotnie, by zastąpił to twierdzenie innym, również fałszywym, ale nieszkodliwym.
Skinął głową.
– Tak – spojrzał na tłum. W jego oczach widać było bezradność i zamieszanie. – Tak. Naprawdę tak uważam.
– Pozwól, że powtórzę twoje własne słowa – powiedziała jego żona, klepiąc go po ramieniu. – Życie narodziło się w wodzie i nie może bez niej istnieć. Twoje ciało składa się w siedemdziesięciu procentach z wody!
Hines pochylił głowę i spojrzał na plamy wody na podłodze. Potem potrząsnął głową.
– To prawda, kochana. Ta kwestia mnie dręczy. To najbardziej niewiarygodna rzecz we Wszechświecie.
Fragment „Ciemnego lasu” Cixina Liu

Tytuł: Ciemny las
Tytuł serii: Wspomnienie o przeszłości Ziemi
Numer tomu: 2
Autor: Cixin Liu
Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
Liczba stron: 672
Gatunek: hard science-fiction
Wydanie: Rebis, Poznań 2017
1 thought on “Ciemny Las: Wpatrujący się w Ścianę, którym nie można ufać [recenzja] [archiwum]”