„Zmiana” to drugi tom sportowego romansu młodzieżowego, który czytałam w 2018 roku w ramach współpracy z portalem Czytam Pierwszy. Jak podobała mi się ta powieść? Sprawdź, co znajduje się wewnątrz i czy być może jest to coś dla Ciebie.

Cykl „The Perfect Game”: „Rozgrywka” | „Słodkie zwycięstwo”
Jak żyje się w cieniu gwiazdy sportu?
Jack i Cassie są znów razem. Ich związek nie jest jednak tak bajkowy, jak mogłoby się im wydawać. Cassie musi zmierzyć się z błędami Jacka i nauczyć się żyć w roli ukochanej gwiazdy sportu.
W posłowiu autorki do „Zmiany”, drugiego tomu serii „The Perfect Game”, czytamy, że J. Sterling nie miała zamiaru kontynuować historii Jacka i Cassie. Zrobiła to jednak pod wpływem fanów, którzy domagali się kontynuacji. Niestety, jest to bardzo mocno widoczne zarówno w zakończeniu pierwszego tomu, jak i w jego kontynuacji. Nie muszę chyba dodawać, że „Zmiana” jest książką równie kiepską co „Rozgrywka”, jeśli nie jeszcze gorszą.
„Zmiana” jest naprawdę krótką książką
Jak każda książka z serii J. Sterling, „Zmiana” nie jest długą powieścią. Ma nieco ponad trzysta stron z dość dużą czcionką oraz przewagą dialogów. W skład treści wchodzi zaś około osiemdziesięciu stron opowieści Jacka o jego życiu z dala od Cassie, w której w pewnym momencie czytamy niezwykle nudne i zbędne opisy scen, które „opisywała” nam już główna bohaterka. Pozostałą część stanowią niezwykle „dramatyczne” fragmenty dotyczące życia Cassie w cieniu gwiazdy sportu, którą stał się Jack. Teoretycznie z tego wątku dałoby się stworzyć coś naprawdę interesującego. Niestety, J. Sterling nie jest zbyt dobrą pisarką, dlatego w jej wydaniu nie wypada to najlepiej.
Tu nie ma motywu przewodniego
Przede wszystkim, tak jak w poprzednim tomie, tak i w tym nie dostajemy żadnego „motywu przewodniego”. Bohaterowie nie mają do rozwiązania absolutnie żadnego problemu i mniej więcej do ¾ powieści obserwujemy, jak co chwilę sobie słodzą czy śpią ze sobą. Wprawdzie w tle pojawiają się „problemy”, takie jak negatywna opinia w prasie, jednak non stop są zamiatane pod dywan.
Oczywiście, tak jak w poprzedniej części, tak i tu pod koniec autorka zdaje sobie sprawę, że ta treść jest chyba zbyt cukierkowa, dlatego szybko dodaje dramatyczną sytuację, która zajmuje może kilkanaście stron powieści (i właściwie sama się rozwiązuje), tylko po to, by bohaterowie znów mogli się przepraszać i przytulać. Ups, zaspoilerowałam? Wybaczcie, ale ta „książka” ma tak mało treści, że naprawdę trudno tego nie zrobić.

Co jeszcze nie wyszło w tym sportowym romansie?
Co jeszcze pani Sterling nie wyszło? Właściwie wszystko, tak samo jak przy „Rozgrywce”. Wprawdzie bohaterowie są może nieco bardziej stabilni pod względem charakterów, ale to, jak się zachowują, i tak nie wzbudza szczególnej sympatii. Gdy się nie całują albo nie przepraszają się nawzajem, możemy dostrzec, że Jack to zaborczy koleś, który niekoniecznie liczy się ze zdaniem ukochanej, a Cassie jest tym tak przytłoczona, że zaczyna nie być wobec niego fair. Jednocześnie obydwoje nie uznają czegoś takiego jak szczera rozmowa w związku, dopóki ten nie zacznie się sypać. Być może wynika to z braku jakichkolwiek wspólnych zainteresowań poza chęcią wspólnego sypiania? Cóż, kto to wie.
Płytkie dialogi, płytkie relacje
Styl autorki także nie uległ zmianie. „Zmiana” to przede wszystkim bardzo płytkie dialogi polegające na tym, że bohaterowie mówią o tym, jak bardzo się nawzajem kochają i uwielbiają. Naprawdę: nie da się przekartkować tej książki i nie wyłapać kilkunastu wystąpień słowa „kiciu”. Nawet jeśli para przeżywa jakiś dramat, który w rzeczywistości spowodowałby dość duży konflikt, to po kilku zdaniach przechodzi do uwielbiania się nawzajem, tak jakby jedno słowo „przepraszam” naprawiało sprawę. Opisy Sterling ogranicza do absolutnego minimum, przez co treść „Zmiany” nie ma żadnego głębszego podłoża.
Nie zmieniam zdania na temat twórczości Sterling. Tak jak w przypadku „Rozgrywki”, tak i teraz uważam, że jedyne osoby, które mogą z tej treści coś wynieść, to niedoświadczone literacko i bardzo mało wymagające jednostki*, którym wystarczy, że tekst szybko się czyta, a główni bohaterowie bezustannie mówią o tym, jak bardzo się uwielbiają.
*By nie było wątpliwości: nie mam zamiaru tymi słowami nikogo urazić. Czytanie nie jest niczyim obowiązkiem; to przede wszystkim rozrywka, a tę każdy czerpie z czegoś innego. Ponadto przyswajanie książek nie jest rzeczą najprostszą na świecie – tego trzeba się nauczyć. Aby to zrobić, należy na początku sięgać po bardzo lekkie pozycje (seria „The Perfect Game” może nie jest dobra, ale jednak – przez to, że szybko się ją czyta, może się w tym przypadku sprawdzić).
Jeśli będziesz walczyć, spotkasz się z jeszcze większymi atakami (…). Nie dawaj im dodatkowej amunicji. Tacy ludzie z niecierpliwością wyczekują twojej reakcji. Kiedy więc nie dostaną tego, czego chcą, w końcu dadzą ci spokój.
Fragment „Zmiany” J. Sterling
Sprawdź wiecej niefantastycznych romansów: „Confess” | „Zaklinacz koni” | „Jesienna miłość”

Tytuł: Zmiana
Tytuł serii: The Perfect Game
Numer tomu: 2
Autor: J. Sterling
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Liczba stron: 320
Gatunek: romans
Wydanie: SQN, Kraków 2018
1 thought on “Zmiana: …występuje tylko w tytule, nie w treści [recenzja] [archiwum]”