„Kamienne niebo” to ostatni tom nagradzanej trylogii Nory Jemisin. Czytałam tę powieść w 2018 roku, będąc wówczas pod absolutnym wrażeniem twórczości tej autorki. Sprawdź, jak odebrałam tę powieść, która przedstawia post-apokalipsę w wydaniu fantasy!

Sprawdź inne książki w cyklu: „Piąta pora roku” | „Wrota obelisków”
Essun poszukje swojej córki
Piąta Pora Roku trwa już od dwóch lat. Essun pozbawiła swoją wspólnotę domu, aby ocalić jej życie. Nie wszyscy jednak są zadowoleni z takiego obrotu spraw. Jednocześnie kobieta czuje, że jak najszybciej musi odnaleźć swoją córkę, Nassun, a także przywrócić Ojcu Ziemi to, co zostało mu zabrane, jeśli chce zapobiec kolejnym katastrofom.
Bardzo długo zwlekałam z sięgnięciem po „Kamienne niebo”. Opinie na temat tego tomu były zdecydowanie chłodniejsze w porównaniu z częściami poprzednimi, mimo że zakończenie serii, tak samo jak wcześniejsze tomy, również zgarnęło Nagrodę Hugo. Na szczęście dla mnie w trakcie lektury książki Nory K. Jemisin bawiłam się nie gorzej niż podczas poznawania poprzednich części.
„Kamienne niebo” bawi się słowem
Faktycznie jednak muszę przyznać, że w ostatniej części – tak samo jak w przypadku tomu drugiego – brakowało mi odrobiny chemii między bohaterami. W przypadku „Piątej pory roku” relacja Sjen oraz Alabastra po prostu iskrzyła; w kolejnych częściach emocje towarzyszące tej relacji zdają się nieco opadać, zmieniać i dojrzewać. Niemniej, poza tym „Kamienne niebo” to po prostu kolejna książka Jemisin zawierająca wszystko to, co w twórczości tej autorki lubię: zabawę słowem, stopniowe odkrywanie świata oraz położenie nacisku na światotwórstwo, a nie na samą fabułę.
Autorka ponownie sięga po trzy narracje
Bo choć w „Kamiennym niebie” pozornie dzieje się dużo, nie jest to historia, której nie da się przewidzieć. Zakończenia mają zwykle to do siebie, że muszą podsumować całokształt, a więc mimo swojego rozmachu wydają się w pewnym sensie krótsze niż części poprzedzające. Zwłaszcza że Jemisin w tym tomie znów porywa się na trzy narracje i tylko dwie z nich dotyczą czasów współczesnych bohaterom. Jedna opisuje zamierzchłą przeszłość, co pozwala nam lepiej zrozumieć świat przedstawiony, ale jednocześnie zabiera miejsce zwrotom akcji w głównej linii fabularnej. Niemniej dla mnie zdecydowanie nie jest to wada „Kamiennego nieba”: osobiście tak bardzo lubię styl Jemisin oraz jej pomysłowość, że mogłabym dostać wymyślony przez nią bestiariusz albo coś pokroju „Silmarillionu” Tolkiena i dalej doskonale się bawić.
No bo właśnie… świat przedstawiony w „Kamiennym niebie” jest dość mocno rozwinięty w porównaniu z częściami poprzednimi, choć autorka, jak zawsze, nie podaje nam wszystkich elementów układanki na tacy. Choć to ostatni tom serii, dalej na wiele pytań nie mamy odpowiedzi, co sprawia, że Bezruch zachowuje wiele ze swojego mistycznego, tajemniczego klimatu. Na pewno jednak ta część potwierdza moje wcześniejsze przypuszczenia: trylogia Jemisin to science fantasy, a nie czyste high fantasy.

Uwielbiam prozę N. K. Jemisin
Mam tendencję do przyjmowania prozy Jemisin taką, jaka jest: jestem zakochana w jej stylu i w jej podejściu do tworzenia światów. Dlatego nic dziwnego, że przy „Kamiennym niebie” dobrze się bawiłam i nie do końca widzę powód, dla którego opinie na temat ostatniej części są o tyle chłodniejsze w porównaniu z tomami poprzednimi. Dla mnie to po prostu naprawdę ładnie napisana i bardzo pomysłowa trylogia, która porusza dość dużo istotnych społecznie tematów. Na pewno jednak nie jest to literatura dla każdego: seria „Pękniętej Ziemi” wymaga od czytelnika sporej dawki cierpliwości i niezniechęcania się do tekstu książki, nawet jeśli coś przez dłuższy czas wydaje się niezrozumiałe.
Myślę, że jeśli kogoś kochasz, nie decydujesz o tym, jak bardzo ten ktoś kocha ciebie.
Fragment „Kamiennego nieba” Nory K. Jemisin
Dowiedz się więcej o literaturze postapokaliptycznej!

Tytuł: Kamienne niebo
Tytuł serii: Pęknięta Ziemia
Numer tomu: 3
Autor: N. K. Jemisin
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Liczba stron: 384
Gatunek: high fantasy
Wydanie: SQN, Kraków 2018