Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Ana: Morderstwo i hiszpańskie kasyna [recenzja] [archiwum]

Posted on 31 grudnia, 2018

„Ana” to thriller, który czytałam we współpracy z wydawnictwem MUZA. Do dziś pamiętam, jak odebrałam tę książkę z poczty i otwierałam paczkę w jednym z popularnych fastfoodów. Zdziwiłam się wtedy jej objętością oraz miękką oprawą, która ledwo utrzymywała te tysiąc stron wewnątrz. Sprawdź, jak odebrałam tę powieść hiszpańskiego autora w 2018 roku!

Ana

Poznaj więcej ciekawych thrillerów!


Spis treści:

Toggle
  • Ana próbuje bronić swojego brata
  • Po pierwsze: nie nudzić
  • „Ana” sprawia frajdę
  • Kim tak naprawdę jest Ana?
  • Książka, która przenosi czytelnika do Hiszpanii

Ana próbuje bronić swojego brata

Ana jest prawniczką, która od pięciu lat nie zajmuje się poważnymi sprawami. Gdy jej uzależniony od hazardu brat zostaje oskarżony o morderstwo szychy z kasyna, kobieta postanawia go bronić.

Gdy „Ana” pojawiła się na mojej półce, byłam nieźle zdziwiona. Nie sprawdziłam wcześniej objętości książki i byłam przekonana, że skoro to thriller, to pewnie będzie miał maksymalnie sześćset stron, a pewnie nawet mniej. A tu przyszło tomiszcze liczące prawie tysiąc stron, choć w miękkiej oprawie. Nic dziwnego, że zbierałam się do przeczytania tej książki dosyć długo: obawiałam się, że utknę w środku i po prostu będę męczyła ją przez kilka tygodni.

Po pierwsze: nie nudzić

Na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. Hiszpańska „Ana”, choć jest pierwszą książką Roberta Santiago dla dorosłych czytelników, to typowa współczesna literatura, której najważniejszym zadaniem jest: nie nudzić. Czyta się ją lekko i raczej szybko, nie jest szczególnie opisowa. Mimo objętości nie wydaje się też specjalnie przegadana. Nie dziwię się więc wszystkim tym, którzy – zgodnie ze sposobem promowania książki przez wydawcę – zarwali noc z „Aną”.

Mam jednak wrażenie, że ze wszystkich thrillerów, które poznałam, ten ma w sobie najmniej „dreszczowego” pierwiastka. Odbieram „Anę” jako sensacyjny kryminał prawniczy, który może i wzbudzał pewne napięcie oraz oczekiwanie na rozwiązanie zagadki, ale na pewno nie sprawił, bym miała dreszcze.

„Ana” sprawia frajdę

Po tym wszystkim nietrudno się domyślić, że przeczytanie tej książki sprawiło mi pewną frajdę. I tak, nie przeczę: było przyjemnie. Zagadkę śledziłam z zainteresowaniem. Sama tematyka hazardu w Hiszpanii też była czymś, co mnie zaciekawiło. Nie dość, że poker to dla mnie temat raczej odległy, to na dodatek dobrze było pobyć trochę w innym kraju. Poza tym mamy w tej powieści silny polski pierwiastek, co też można traktować jako zaletę. Mam jednak z tą książką dość poważny problem. Jaki? „Silną” bohaterkę.

Ana

Kim tak naprawdę jest Ana?

„Ana” promowana jest właśnie naszą tytułową postacią. Silną prawniczką, która nigdy się nie poddaje i zawsze dąży do celu. Ale… dla mnie to w żadnym razie nie jest silna osobowość. To uzależniona od leków alkoholiczka, która na dodatek jest niebywale rozwiązła. Wprawdzie pyskuje, kombinuje i kłamie bez mrugnięcia okiem, ale przepraszam: to NIE jest silny charakter. Mam wrażenie, że przedstawianie tego typu postaci i promowanie ich w taki sposób może być krzywdzące dla obydwu płci. Zresztą to nie pierwsze moje spotkanie z taką postacią i mam wrażenie, że obecnie możemy zaobserwować trend związany z silnymi kobietami-alkoholiczkami.

Przy okazji zastanawia mnie również, czemu mężczyzna, który pije, zwykle jest przedstawiany jako słaby charakter, a kobieta – wręcz przeciwnie? Czy robienie „męskich” rzeczy w oczach pisarzy robi z nas silne babki? Myślę, że to całkiem ciekawy temat na dyskusję.

W każdym razie, wracając do książki i głównej bohaterki – przyznaję, że nie przepadam za Aną. To nie postać, z którą „prywatnie” chciałabym mieć cokolwiek wspólnego, choć jednocześnie jako protagonistka działa naprawdę dobrze w ramach całej historii i temu zaprzeczyć nie mogę. W końcu postać idealna, bez nałogów i z doskonałym życiem, to nigdy nie jest dobry początek historii – chyba że autor ma zamiar ten cały doskonały świat szybko postaci zniszczyć.

Książka, która przenosi czytelnika do Hiszpanii

Cóż mogę jeszcze dodać? „Ana” to nie jest literatura nadzwyczajna, wyjątkowo piękna czy odkrywcza w swoim gatunku. Wydaje mi się jednak, że może być przyjemną rozrywką, która przy okazji zabierze nas do – nie ukrywajmy – modnej obecnie Hiszpanii. Muszę przyznać, że to pozycja, która obudziła we mnie pewną ciekawość dotyczącą tego kraju, a konkretnie wątku związanego z hazardem: gdybym mogła spotkać się z autorem, chętnie dowiedziałabym się, skąd wziął pomysły na książkę… i czy hiszpański świat kasyn wygląda właśnie tak, jak w „Anie”.


Żadna z nich [wizji] się nie urzeczywistniła. Tej nocy nikt, żywy czy martwy, nie wszedł do mojego pokoju. Byłam sama. Z moimi lękami. Z bólem w piersi i w wielu innych częściach ciała, w głowie i, za przeproszeniem, w duszy. Wiedziałam, że muszę podjąć jakąś decyzję. Powiedziałam sobie: nigdy więcej skrótów ani półśrodków.

Fragment „Any” Roberta Santiago


ana

Tytuł: Ana

Autor: Roberto Santiago

Tłumaczenie: Grzegorz i Joanna Ostrowscy

Liczba stron: 990

Gatunek: thriller prawniczy

Wydanie: Muza, Warszawa 2018

2 thoughts on “Ana: Morderstwo i hiszpańskie kasyna [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Więcej krwi: Uciekinier w lapońskiej wsi [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Kasacja: Średniej klasy serial telewizyjny… w formie książki [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • The Umbrella Academy: Rodzina, która musi się dogadać [recenzja] [archiwum]
  • Granice interpretacji: Merytoryczny powrót do szkolnego „koszmarka” [recenzja] [archiwum]
  • Bramy Światłości. Tom 3: Przygoda wraca na dobry tor [recenzja] [archiwum]
  • Doom Patrol. Sezon 1: Ludzie, nie superbohaterowie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik powieść drogi powieść historyczna przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme