„Smoczy jeździec” to książka, którą kupiłam z drugiej ręki, kierując się nazwiskiem autorki oraz obietnicą smoczej przygody. Jak podobała mi się ta powieść dla dzieci, kiedy czytałam ją w 2020 roku i czy dalej jest warta uwagi?

Poznaj więcej recenzji książek fantasy dla dzieci: „Zły jednorożec” | „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” | „Lodowy smok”
Smoki nie mają gdzie się ukryć
Gdy ludzie poszerzają swoje siedziby, smoki nie mają gdzie się ukryć. Młody Lung wyrusza więc na wyprawę w poszukiwaniu legendarnego Skraju Nieba, które od tysięcy lat miało być ostoją dla jego gatunku. W wyprawie towarzyszy mu samotny chłopiec, Ben, oraz oddana przyjaciółka Siarczynka.
Czym właściwie jest „Smoczy jeździec”?
Gdy myślę o powieściach młodzieżowych ze smokami w roli głównej, moimi pierwszymi skojarzeniami są „Eragon” Paoliniego i „Kroniki Świata Wynurzonego” Troisi. Nic dziwnego, że właśnie czegoś takiego spodziewałam się po „Smoczym jeźdźcu”. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie początkowo, że to high fantasy dla młodzieży. Powieść prędko wyprowadziła mnie jednak z błędu. Książka Funke to raczej dzieło skierowane do tych starszych dzieci, które lada moment zostaną młodzieżą, ale jednak dalej szukają bajkowych elementów w lekturach.
Dlatego już na pierwszych kilku stronach dostajemy od autorki gadającego szczura i świat przedstawiony budowany właśnie w baśniowy, a nie fantastyczny sposób. Choć autorka stara się wszystko w miarę uzasadniać, to ja – jako dorosły czytelnik – nie byłam w stanie w jej uniwersum uwierzyć. To zresztą wyraźnie nie było jej zamiarem. Ta powieść jest naprawdę dobrą, ale jednak – literaturą dziecięcą.
Powieść drogi, czarno-biały świat i walory edukacyjne
W gruncie rzeczy autorka przedstawia nam powieść drogi w najbardziej klasycznym wydaniu. Nasi bohaterowie tworzą drużynę, która wspólnie próbuje dotrzeć do celu i zmaga się z przeciwnościami losu. A właściwie z jedną przeciwnością. Funke kreuje bardzo czarno-biały świat, w którym po prostu nie mogło zabraknąć antagonisty. Główni bohaterowie zaś są z założenia dobrzy, nawet jeśli mają jakieś pojedyncze wady, nad którymi muszą popracować.
Dość sympatyczny jest w tej powieści element edukacyjny. Bohaterowie przemierzają dość dużą część świata, co Funke wykorzystuje, aby opowiedzieć kilka słów o kulturze Indii, wyjaśnić, czym są Himalaje czy jakie pragnienia mieli w średniowieczu alchemicy. Wypada to jednak niezmiernie naturalnie – jest po prostu integralną częścią opowieści, a nie czymś wrzuconym w nią na siłę.

Czy twórczość Funke broni się po latach?
To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką. Cornelię Funke poznałam już dzięki „Atramentowemu sercu” oraz „Królowi złodziei”. Po latach chciałam się przekonać, czy ta pisarka naprawdę jest tak dobra, jak ją wspominam, i… muszę przyznać, że nie mam pojęcia. Nie potrafię tego określić po „Smoczym jeźdźcu”. Bo choć to dobra literatura dla swojego targetu, nie widzę w niej żadnych nadzwyczajnych innowacji czy ponadprzeciętnych zdolności autorki. Ot, to porządna książka w swojej kategorii.
Jeśli szukacie lektury dla swoich młodszych bliskich – myślę, że swobodnie możecie ten tytuł im polecić. Jeśli sami lubicie takie powieści, też wydaje mi się, że się nie zawiedziecie. Niemniej nie popełniajcie moich błędów i nie bierzcie tej powieści Funke za dzieło przeznaczone dla starszej młodzieży. Bo mimo wszystko „Smoczy jeździec” to bajka dla dzieci. Ładna, ale nieprzeznaczona dla starszego czytelnika.
– Nigdzie nie lecisz.
– A niby dlaczego? – Koboldka skrzyżowała ręce z urażoną miną.
– Bo to jest niebezpieczne.
– Wszystko mi jedno.
– Przecież nie cierpisz latania. Robi ci się niedobrze.
– Przyzwyczaję się.
– Będziesz tęsknić za domem!
– Za czym? Myślisz, że będę czekać, aż mi ryby obgryzą łapki? O nie, lecę z tobą. Lung westchnął.
– No dobrze – mruknął. – Możesz lecieć. Tylko nie narzekaj, że cię ze sobą wziąłem.
– To cię akurat nie ominie – powiedziała szczurzyca. Zachichotała i zeskoczyła ze skały na mokrą trawę. – Koboldy są szczęśliwe tylko wtedy, gdy mogą sobie ponarzekać.
Fragment „Smoczego jeźdźca” Cornelii Funke

Tytuł: Smoczy jeździec
Autor: Cornelia Funke
Tłumaczenie: Anna Urban, Miłosz Urban
Liczba stron: 448
Gatunek: fantasy
Wydanie: Media Rodzina, Poznań 2005