Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Kwantowy Złodziej: Pozorne „hard SF” [recenzja] [archiwum]

Posted on 31 grudnia, 2020

„Kwantowy złodziej” to fińska powieść fantastyczno-naukowa, którą przeczytałam pod koniec 2020 roku. Jak odebrałam tę historię? Przed lekturą byłam wielokrotnie ostrzegana, że to naprawdę nie jest łatwa powieść. Jakie miałam odczucie w praktuce?

Spis treści:

Toggle
  • „Kwantowy złodziej” musi uciec z więzienia
  • To debiut fińskiego autora
  • „Kwantowy złodziej” i jego mityczna twardość
  • Niełatwo się skupić na fabule
  • „Kwantowy złodziej” kontra „Modyfikowany węgiel”
Kwantowy Złodziej  Hannu Rajaniemi - książka lezy na blacie w otoczeniu świeczki, figurki smoka, cynamonu, szyszek ,pudełka - ilustracja do recenzji powieści hard sf

Sprawdź inne książki hard SF: „Ślepowidzenie” | „Problem trzech ciał”  | „Proxima” 


„Kwantowy złodziej” musi uciec z więzienia

Więzienie przyszłości to wcale nie przelewki i Jean le Flambeur został sobą tylko dlatego, że udaje mu się z niego uciec. Wybitny złodziej, niezrównany w swoim fachu, ma do spłacenia dług. Dopiero gdy to zrobi, będzie mógł być prawdziwie wolny.

Nim sięgnęłam po „Kwantowego złodzieja”, byłam wielokrotnie ostrzegana, że to „NAPRAWDĘ hard SF”. Słyszałam, że kolejne tomy są lepsze i że po prostu mam przez ten pierwszy przebrnąć. Przyjmując te informacje do wiadomości, zabrałam się za lekturę, dość prędko orientując się, o co w tym wszystkim chodzi i skąd wynika trudność w przyswojeniu tej książki.

To debiut fińskiego autora

Warto zaznaczyć, że Hannu Rajaniemi jest fińskim pisarzem, dla którego ta wydana po raz pierwszy w 2010 roku powieść była debiutem. Mamy tu więc do czynienia z autorem, który pisania tak naprawdę dopiero się uczy. Mam wrażenie, że problemy tej książki – a jest ich w sporej ilości – wynikają w dużej mierze właśnie z tego powodu.

„Kwantowy złodziej” i jego mityczna twardość

Przejdźmy do najważniejszej kwestii, czyli mitycznej twardości „Kwantowego złodzieja”. Opis wydawcy wyraźnie sugeruje fantastykę rozrywkową, a nie problemową, co fabuła jako taka również potwierdza. Debiut Rajaniemiego nie jest książką, która próbuje analizować trudne społecznie tematy, zajmuje się filozofią czy nauką.

Jednocześnie autor zdecydował się na dość irytujący zabieg językowy, polegający na wciskaniu do tekstu ogromnej ilości dziwnych, futurystycznych słów. Część z nich wyjaśnia, część pozostawia bez komentarza. Koniec końców dostajemy powieść napisaną językiem raczej prostym i rozrywkowym – pod warunkiem, że usuniemy z niej te wszystkie „scenografie umysłowe”, „panoptikumy”, „plastomaterie” czy „gevuloty”.

Specyficzne słownictwo sprawdza się dobrze, gdy nie ma go nadmiernie i gdy służy klimatowi lub ekspozycji. Nie powinno być dodawane tylko po to, by czytelnika zadziwić i zgubić, a mam wrażenie, że właśnie to tu nastąpiło. Autor po prostu przedobrzył.

Niełatwo się skupić na fabule

Przez całą tę otoczkę trudno czasem skupić się na samej linii fabularnej. Ta jest pozornie prosta, ale bywa niezrozumiała. Gdy bohater robi coś opisanego dziwnym pojęciem, a autor tego nie wyjaśnia, czytelnik musi domyślać się znaczenia wyłącznie z kontekstu. Jako odbiorca fantastyki byłam w stanie przez to przebrnąć, ale jestem w mniejszości. Przeciętny czytelnik pewnie po prostu by się zirytował i odstawił książkę na półkę. Nie dziwię się, że ta powieść w ostatnim czasie nie sprzedawała się najlepiej.

To wszystko psuje efekt, jaki mogłaby wywołać ta historia, gdyby została napisana zwyczajnym, niezbyt udziwnionym stylem. Gdyby Jean oraz towarzysząca mu Mieli dostali nieco więcej charyzmy, mogliby stanowić naprawdę ciekawy duet, a sama historia mogłaby świetnie płynąć. W obecnej formie działa jedynie przeciętnie i nie wpada w pamięć na dłużej.

Pod tą warstwą „hard SF” skrywa się po prostu jeszcze niezbyt doświadczony pisarz. Łatwo o tym zapomnieć, gdy jest się zasypywanym nagromadzeniem trudnych słów, które brzmią profesjonalnie. Niestety, owa „twardość” jest tu właściwie mową-watą, która nie wnosi wiele ani do fabuły, ani do klimatu, a wręcz im przeszkadza.

Kwantowy Złodziej  Hannu Rajaniemi - książka lezy otwarta na blacie w otoczeniu świeczki, figurki smoka, cynamonu, szyszek ,pudełka - ilustracja do recenzji powieści hard sf

„Kwantowy złodziej” kontra „Modyfikowany węgiel”

Nie mogę się powstrzymać od porównania „Kwantowego złodzieja” do „Modyfikowanego węgla” Richarda Morgana. W obu tych historiach pojawia się motyw ludzi, których ciało nie zawsze należy do nich, choć ujęty w inny sposób. Całość kojarzyła mi się stylem i męskim podejściem do tematu, choć tu muszę zaznaczyć, że Rajaniemi wypada lepiej. Nie znajdziemy tu dokładnie rozpisanych scen erotycznych, a całość wypada sympatyczniej niż drugi i trzeci tom cyklu o Takeshim Kovacs.

Jako że kolejne tomy czekają na mojej półce i podobno mają być lepsze, na pewno je sprawdzę. Na ten moment wolę jednak wstrzymać się od kategorycznego sądu. Mam jedynie nadzieję, że ta przeprawa była tego warta i w kolejnej części Rajaniemi pokaże, o co mu z tym całym futuryzmem chodziło.


Kwantowy Złodziej  Hannu Rajaniemi - okładka ksiązki przedstawiająca futustystyczną postać, która znika/rozpikselizowuje się - ilustracja do recenzji powieści hard sf

Tytuł: Kwantowy złodziej

Tytuł serii: Jean le Flambeur

Numer tomu: 1

Autor: Hannu Rajaniemi

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła

Liczba stron: 336

Gatunek: hard SF

Wydanie: Mag, 2018

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Sto tysięcy królestw: Jemisin zaczynała od… młodzieżówek?! [recenzja] [archiwum]
  • W stronę życia: Powroty do komunistycznej ojczyzny [recenzja] [archiwum]
  • Dramat zwierząt domowych: co dzieje się z naszymi pupilami? [recenzja] [archiwum]
  • Saga Mrocznej Phoenix: wracam do ukochanej drużyny [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme