„Zabawki diabła” to drugi tom cyklu o Domeniu Jordanie, napisanego przez Annę Kańtoch. To zbiory opowiadań, które łączy jeden bohater. Jak podobało mi się to kryminalne fantasy i czy to książka, po którą warto sięgnąć? Dowiedz się więcej o włoskim łowcu demonów!

Sprawdź recenzje innych książek o Domenicu Jordanie: „Diabeł na wieży”
Zagadki Domenica Jordana
Z wykształcenia medyk, a z zawodu i zamiłowania specjalista od spraw nieczystych oraz prywatny detektyw. Przed Domenicem Jordanem stają kolejne trudne zagadki do rozwikłania: co kryje się za murami zakładu dla obłąkanych i co wspólnego ma rodzina cierpiąca na choroby genetyczne z tragicznym w skutkach karnawałem?
Debiutanckie potknięcia i udana kontynuacja
Debiuty bywają najsłabszymi pozycjami w dorobku pisarzy. Autor zwykle zaczyna rozkwitać dopiero wtedy, gdy opanuje sztukę władania słowem i warsztat narracyjny, co wymaga wprawy, czasu oraz współpracy z redaktorem. Dlatego mimo że „Diabeł na wieży” autorstwa Anny Kańtoch okazał się książką dość przeciętną, postanowiłam sięgnąć po kontynuację – „Zabawki diabła”. Znając inne dzieła autorki, byłam przekonana, że kolejny zbiór tekstów o Jordanie wypadnie znacznie lepiej. I – uwaga, uwaga – rzeczywiście tak się stało!
W pierwszym tomie dostrzec można było zalążki dobrego stylu, z którego Kańtoch słynie w swoich nowszych powieściach. Klimat opowiadań – bo z nich właśnie składa się ten cykl – psuła jednak nierówna narracja oraz teksty pozbawione satysfakcjonującej puenty. Sam główny bohater wypadał blado i nudno. Widać było, że autorka ma w głowie jego konkretną wizję i pragnie uczynić go najciekawszym elementem detektywistycznej układanki (na wzór Sherlocka Holmesa), jednak w praktyce zupełnie to nie zagrało. Lektura okazała się zjadliwa, lecz daleka od satysfakcjonującej.
Drugi tom przynosi natomiast sześć niezwykle klimatycznych opowiadań z intrygującym protagonistą. Wreszcie całość zaczęła brzmieć tak, jak powinna od samego początku, i nie miałabym nic przeciwko, gdyby przygody Domenica rozpoczęły się właśnie w tym miejscu.
Nietypowy detektyw i jego urok
Zacznijmy od tego, co pociąga mnie w tej historii najbardziej. Sięgając po te książki, spodziewałam się inteligentnego, lekko ekscentrycznego bohatera, który zauroczy czytelniczki swoją nietuzinkowością – wzorem Millera z „The Expanse”, słynnego doktora House’a czy wspomnianego Holmesa. Tymczasem Domenic Jordan w żaden sposób nie wpisuje się w definicję atrakcyjności i wcale nie próbuje tego ukrywać. Dzięki temu jest postacią o wiele bardziej fascynującą.
Jordan po tej książce z niby-tajemniczej i niby-inteligentnej postaci, jawi mi się jako charakter dość „kleisty” – z potącymi się dłońmi, wiecznie unikającego słońca i niezmiennie stosującego tłuste maści, przez które jego twarz bezustannielśni w blasku lamp. Jest moralnie elastyczny, choć bez przesady. Szczery, choć bywa szorstki. Z trudem odnajduje się w relacjach z ludźmi, przez co po prostu bywa antypatyczny. I tak oto dostałam postać, której wcale nie szukałam (bo jako fanatyczka literackich detektywów zawsze marzę o kolejnym Holmesie), a której tak naprawdę bardzo potrzebowałam.
Poza Jordanem dostajemy jednak też kilka naprawdę ciekawych charakterów, które funkcjonują w mniejszym lub większym w tle. Opowiadania zaś są osobnymi tekstami, ale ładnie zazębiającymi się ze sobą i tworzącą coś w stylu serialu w „starym stylu”, gdy odcinki pojawiały się na antenie co tydzień i niekoniecznie były ze sobą bezpośrednio powiązane.

To naprawdę ciekawe zagadki kryminalne
Zagadki są sprawnie napisane oraz całkiem ciekawe. Nie wybitne, ale nie muszą takie być. Dla tej historii oraz innych opowieści tego typu istotniejszy jest jednak detektyw, niż sam finał opowieści. Każdy tekst ma też ciekawą i nie zawsze oczywistą puentę. Najzwyczajniej w świecie: wszystko to, co nie wyszło Kańtoch w debiucie, tu zostało naprawione z nawiązką.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cykl o Domenicu Jordanie wykazuje duże podobieństwo do „Cyklu Inkwizytorskiego” Jacka Piekary. „Zabawki diabła” są jednak napisane o wiele lepiej niż przygody Mordimera. Mają gęstszy klimat, ciekawszego bohatera i poruszają ważniejsze tematy, a wszechobecne demony i brutalność podano w sposób bardziej wysmakowany i dojrzały.
Oczywiście „Zabawki diabła” to wciąż przede wszystkim literatura rozrywkowa. Daleko im do genialnych koncepcyjnie „Przedksiężycowych”, lecz gdybym miała do końca życia czytać powieści trzymające chociaż taki poziom, czułabym się w pełni usatysfakcjonowanym czytelnikiem. Domenic Jordan pnie się coraz wyżej w moim prywatnym rankingu najlepszych detektywów, choć cenię go z zupełnie innych powodów niż większość postaci z tej listy. Oby tylko utrzymał swoją pozycję po lekturze kolejnej części!

Tytuł: Zabawki diabła
Tytuł serii: Domenic Jordan
Numer tomu: 2
Autor: Anna Kańtoch
Liczba stron: 416
Gatunek: kryminał fantasy
Wydanie: Powergraph, Warszawa 2018