„Klątwa tytana” to już moje trzecie spotkanie z herosami Ricka Riordana. Poniższa recenzja powstała w 2017 roku. Co wówczas sadziłam o tej młodzieżowej powieści?
Sprawdź recenzje poprzednich części: „Złodziej Pioruna” | „Morze potworów”

Grover potrzebuje pomocy
Percy dostaje od Grovera pilne wezwanie: jego przyjaciel potrzebuje pomocy. Wyrusza więc razem z Annabeth oraz Thalią na ratunek. Niestety wyprawa kończy się katastrofalnie. Jeśli Percy chce uratować kogoś bardzo sobie bliskiego, musi – wbrew obustronnej niechęci – podjąć współpracę z Łowczyniami Artemidy.
Przyjemna lektura, kreatywne i nienarzucające się, lecz ciekawe nawiązania do greckiej mitologii oraz wiele, wiele o przyjaźni i trosce o bliskich: te elementy występują zarówno w poprzednich tomach serii, jak i w tej trzeciej. Choć sprawia to, że „Klątwa tytana” to naprawdę dobra kontynuacja serii dla dzieci i młodzieży, mnie – szczerze przyznam – zaczęła powoli nudzić.
To była fajna odskocznia, ale..
Niech nikt nie próbuje zbyt pochopnie mnie oceniać. „Klątwa tytana” była fajną odskocznią od dłuższych pozycji. Nie zmienia to jednak faktu, że ja już po prostu nie jestem targetem, do którego ta książka ma przemawiać. Przygody bohaterów są cudowne i urocze, ale dla mnie dość przewidywalne. Ta książka już nie ma jak mnie rozwijać, nie wnosi do mojego życia kompletnie nic nowego. No ale właśnie: mówię o mnie, a ja już dzieckiem raczej nie jestem, literatury fantastycznej też już trochę poznałam. Młodszy czytelnik zaś nie powinien na kolejny tom przygód Percy’ego narzekać.

„Klątwa tytana” to barwna powieść fantasy
To cały czas ta sama, barwna opowieść, pełna akcji i promująca naprawdę dobre wartości. W przeciwieństwie do takich „Tuneli”, które wizerunek dorosłego człowieka w oczach dziecka chcą zniszczyć, seria robi coś przeciwnego: udowadnia, że nie każdy dorosły jest zły, nawet jeśli taki pozornie się wydaje. Bo gdyby nie oni, z przygód przyjaciół nie wyszłoby nic dobrego.
Ten tom pokazał, że autor nie boi się mówić o śmierci: oczywiście główni bohaterowie mają „plot armor” i to chyba nikogo nie powinno dziwić, ale tu odejście z tego świata przyjaciół nie jest niczym dziwnym. Riordan nie próbuje przesładzać sytuacji i unikać tego, tak jak choćby Rowling, która dopiero w piątym tomie przygód Harry’ego w jakikolwiek sposób ruszyła ten temat. Ale spokojnie – autor serii o młodych herosach nie mówi o tym w sposób zbyt brutalny: nie ma tu nadmiernych tortur ani rozlewu krwi, a wszystko odbywa się w baśniowej, fantastycznej konwencji, co na pewno psychiki młodego człowieka nie skrzywdzi.
Fan serii nie powinien narzekać
Cóż mogę więcej? Choć mnie ten tom powoli zaczął nudzić, chętni spokojnie mogą sięgać po kontynuacje. Poziom serii nie spada, utrzymując się na dość zbliżonym poziomie, co sprawia, że na pewno ucieszy to młodszych czytelników – czy to ciałem, czy to duchem. Zalety z części poprzednich są obecne także tutaj, więc żaden fan serii nie powinien na nią narzekać 😉
– Najemnicy – odparła Zoe gorzko. – To obrzydliwe, ale wielu śmiertelników będzie walczyć za dowolną sprawę, jeśli się im zapłaci.
– Czy oni nie widzą, dla kogo pracują? – zapytałem. – Nie widzą wszystkich tych potworów?
Zoe pokręciła przecząco głową.
– Nie wiem, w jakim stopniu są w stanie przejrzeć Mgłę. I wątpię, czy gdyby wiedzieli, to robiłoby im to różnicę. Śmiertelnicy bywają straszniejsi od potworów.
Fragment „Klątwy tytana” Ricka Riordana
Odkryj więcej literatury młodzieżowej!

Tytuł: Klątwa Tytana
Tytuł serii: Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy
Numer tomu: 3
Autor: Rick Riordan
Liczba stron: 312
Gatunek: fantasy młodzieżowe
1 thought on “Klątwa Tytana: Chyba jednak jestem nieco za stara [recenzja] [archiwum]”