Choć w 2017 roku znałam już paru polskich autorów fantastyki to „Vertical” był moim pierwszym spotkaniem z Rafałem Kosikiem oraz jego wydawnictwem Powergraph, które prowadzi wraz z żoną. Przyznaję: ta książka SF po prostu mi wtedy „nie siadła”. Zresztą, miałam wtedy dużo mniej doświadczeń z tym gatunkiem niż dzisiaj, w 2026 roku. Co sądziłam o książce Kosika?

Miasta wspinają się w górę
Miasta wspinają się po linach w stronę Celu. Nikt jednak nie wie, czym on jest: od pokoleń podążają w górę i w górę. Czemu? Po co? Nikt nie wie. Nikt też nie chce tego sprawdzić. Aż do czasu, gdy pewien ciekawski młody człowiek zaczyna zadawać niewygodne pytania, podświadomie czując, że chyba nie w ten sposób powinno wyglądać życie.
Są różne rodzaje złych książek
Są książki złe, które napisane są tak okropnym językiem, że człowiek zadaje sobie pytanie: kto raczył wydać takie gówno?
Są też pozycje, które rozczarowują. Często czyta się je nawet przyjemnie, ale ilość błędów logicznych i schematów sprawia, że trudno nazwać je dobrą powieścią.
Bywają też i takie jak ta: po przeczytaniu „Verticala” miałam wrażenie, jakbym po prostu straciła czas, bo z książki kompletnie nic nie wyniknęło. Żadnej ciekawej puenty, żadnego sensownego podsumowania… Ech, tak, nie cieszę się wcale, że zapoznałam się z tą lekturą. Ale może zacznijmy od początku.
Science fiction dalej mnie nie przekonuje…
Nie jestem największą fanką science-fiction. Ostatnio czytałam go trochę i nieco się do niego przekonałam, ale w dalszym ciągu są w tym gatunku pewne… rejony, o których czytanie jest dla mnie dość nieprzyjemne. Nie umiem ich sobie dobrze wyobrazić i wzbudzają we mnie przede wszystkim irytację. Niestety, ta powieść dotyka przede wszystkim właśnie takich motywów: latające miasta, tak samo jak latające statki, wzbudzają we mnie co najwyżej niechęć. Postanowiłam jednak dać tej pozycji szansę, bo zapowiadała się nie tak tragicznie.
„Vertical”: kto jest głównym bohaterem tej powieści SF?
Murk, nasz główny bohater, to młodziutki chłopak, który po prostu zadaje za dużo pytań. Cały czas kombinuje, cały czas chce wiedzieć i umieć więcej. Ma w sobie dużo ducha, umiejętności i rozumu. Cechy te łączy wbrew wszystkim i wszystkiemu, próbując po prostu odnaleźć swój własny sens i Cel. Ten charakter właściwie sprawił, że byłam w stanie przez tę książkę jakoś przebrnąć mimo motywu, którego zdecydowanie nie lubię.
I gdyby historia opisywała tylko jego, nie odchodząc do innej narracji, pewnie uznałabym książkę za zwykłą ciekawostkę i tyle. Niestety, Kosik poza historią Murka postanowił opowiedzieć jeszcze jedną, powiązaną z nim w pewien sposób, ale dla mnie – nudną, niczym flaki z olejem. Naprawdę, nie streszczę Wam tego, co tam się działo, bo przyznaję bez bicia: nawet trudno było mi zrozumieć, co tam się właściwie wyprawia. Tak, jakby tę część autor dopisał później, zmęczony już całą historią.
Mnie to po prostu nużyło!
Muszę wspomnieć o samym stylu autora. Z jednej strony historia Murka jest dość ciekawa: bohater wzbudza pozytywne uczucia, nie da się go nie polubić. Z drugiej Kosik po prostu nużył. Nużył mnie opisami, które miałam gdzieś; nużył dodatkową historią. Miał fragmenty pełne akcji, dynamiczne, ale chwilę później irytowałam się na jego książkę, chcąc rzucić ją w kąt i nigdy więcej nie musieć jej otwierać.
Czemu uważam jednak, że czytanie tej książki było dla mnie stratą czasu? A no dlatego, że gdzieś już pod koniec byłam na tyle nią znudzona oraz podirytowana, że chyba przegapiłam całe podsumowanie historii. Fabuła znudziła mnie na tyle, że teraz niewiele z niej pamiętam, a świat nie okazał się dla mnie niczym ciekawym.
Idea ponad fabułę
„Vertical” przypomina mi trochę opowiadania science-fiction, które za swój cel obierają pokazanie czytelnikowi jakiejś myśli, idei; nie opowiadają konkretnej historii, a na kilku stronach opisują świat, który nam się spodoba albo nie. Problem polega na tym, że to powieść, a nie mające pięćdziesiąt stron opowiadanie. A że ten świat nijak do mnie nie przemówił, w historii po prostu nie potrafiłam się odnaleźć.
Dobrze wiem, że „Vertical” zebrał sporo pozytywnych opinii; nie chcę też, byście pomyśleli, że tę powieść jakoś szczególnie hejtuję. Najzwyczajniej w świecie nie lubię motywów, które wykorzystał autor. Historia mnie zirytowała, pozostawiając po sobie jedynie nieprzyjemną pustkę. Niemniej widzę w samym stylu autora potencjał, który mógłby sprawić, że polubiłabym jakąś historię napisaną przez niego, ale o innej tematyce. Tyle że po „Verticalu” raczej nieprędko sięgnę po kolejne jego dzieła.
Kultura to robienie czegoś, bez czego można żyć, tak mówił. Wspominał też kiedyś, że rozwój kulturowy przewyższający zdecydowanie średnią otoczenia nieuchronnie prowadzi do dekadencji, do upadku, że ludzie zaczynają się koncentrować na rzeczach nieistotnych dla przetrwania, że trudno z tworzenia poezji przerzucić się na obieranie ziemniaków.
Fragment „Verticala” Rafała Kosika
Odkryj polskie książki SF: „Przenajświętsza Rzeczpospolita” | „Struktura” | „Droga do Nidaros”

Tytuł: Vertical
Autor: Rafał Kosik
Liczba stron: 320 (moje wydanie), 432 (nowe wydanie)
Gatunek: science-fiction
1 thought on “Vertical: Dawno nie czułam się tak pusto [recenzje] [archiwum]”