„Nie z tego świata” poznałam dość późno, jak na osobę zainteresowaną fantasy. Do dziś wspominam tę przygodę bardzo dobrze, ba, obejrzałam te pierwsze sezony więcej, niż jeden raz. Gdy pisałam tę recenzję w 2017 roku chyba nie miałam jednak świadomości, że to co oceniam to po prostu dość klasyczne w konstrukcji urban fantasy. Co pisałam wówczas o przygodach Deana i Sama?

Obejrzyj coś fantastycznego: „The Expanse” | „Co robimy w ukryciu” | „Ex Machina” | „Psycho-Pass”
Dwaj bracia w fantastycznej podróży po USA
Myślę, że nikomu nie muszę przedstawiać tej historii, ale dla świętego spokoju pozwólcie, że wam ją przypomnę. Serial opowiada o Deanie i Samie, dwóch braciach, którzy podróżują po USA, szukając duchów, demonów i innych anomalii, ratując ludzi oraz próbując odkryć, co stało za śmiercią ich matki.
Nie brzmi to zbyt ambitnie, hm? Nic dziwnego – to serial przede wszystkim rozrywkowy. Ale jako taki sprawdza się naprawdę znakomicie!
„Nie z tego świata” opowiada różne historie
„Nie z tego świata” z jednej strony w każdym odcinku opowiada inną historię, z drugiej – całość zgrabnie łączy się w spójną całość. Zagadki utrzymane są w dość mrocznym klimacie i choć przy tego typu serialach plot armor głównych bohaterów jest czymś oczywistym, to czasami po prostu nie da się o nich nie bać. Ich przygody są tak różnorodne, że po prostu nie da się tym nudzić.
Oczywiście nie ma tu nadmiernej ilości intryg czy głębokich treści: jak już wspominałam, to przede wszystkim serial rozrywkowy. Taki, który obejrzymy po powrocie ze szkoły czy pracy, by się na chwilę odprężyć i zapomnieć o reszcie świata.

Nie mam krasza ani na Sama, ani na Deana
Doskonale wiem, że ogrom dziewczyn jara się Samem i Deanem. Ja jednak do tego grona się nie zaliczam. Choć razem tworzą świetny zespół, to jednak każdy ma swoje słabości, które chwilami po prostu potrafią irytować. Sam to ten inteligentny – wie wszystko o wszystkim, ale z drugiej strony daleko mu do silnego faceta. Dean zaś za bardzo chce rządzić swoim bratem i go chronić, czasem popadając wręcz w paranoję, co nie pozwala mi go uwielbiać. Niemniej postacie jako takie wykreowane są bardzo dobrze i świetnie sprawdzają się w tej historii.
To szalone uniwersum
Świat przedstawiony z jednej strony jest kompletnie szalony – tu naprawdę może zdarzyć się wszystko. Ale z drugiej przynajmniej do trzeciego sezonu wszystko trzyma się kupy. Są potwory, które istnieją, i takie, które są tylko mitem. Mają swoje właściwości i słabości, które nie zmieniają się z odcinka na odcinek, co także zasługuje na pochwałę, bo nie każdemu dziełu tego typu się to udaje.
Efekty specjalne dalej dają radę
A co z efektami? Sezon pierwszy miał premierę w 2005 roku, więc oczywiste jest, że serial nieco się zestarzał. Ale właśnie – nieco. Efekty w dalszym ciągu wyglądają dość dobrze. Widać, że nie są już pierwszej świeżości, ale nie psują wizualnie serialu i wpasowują się w klimat. A chyba niczego więcej do szczęścia nie potrzeba 😉
Same odcinki potrafią być do pewnego stopnia przewidywalne, ale muszę przyznać, że zgrabnie łączą fantasy z odrobiną horroru. Często motywy, które w nich obserwujemy, są popularne i powszechnie znane, ale o to chodzi. „Nie z tego świata” po prostu się tym bawi, utrzymując dobry rytm i klimat historii.
Szukacie lekkiego serialu z elementami fantastyki, który jakimś cudem was ominął? Natychmiast nadróbcie zaległości 😉 A jeśli już go znacie, podzielcie się ze mną swoją opinią na jego temat 😄
Nie z tego świata, sezony 1-3
Supernatural
Serial fantastyczny
1 thought on “Nie z tego świata. Sezony 1-3: Wszyscy znają, znam i ja”