Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Nie ma tego Złego: o Kociołku, który zapomniał prowadzić karczmę [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 30 września, 2022

„Nie ma tego złego” to druga powieść Marcina Mortki po którą sięgnęłam. Dałam temu autorowi szansę, mimo że „Projekt Mefisto” nieszczególnie mi się spodobał. Sprawdź, czy warto daś szansę temu rozrywkowemu, przygodowemu fantasy!

Spis treści:

Toggle
  • Przygody w przerwie od kuchni
  • „Nie ma tego złego” zdobyło nie lada popularność
  • To nie jest humor dla mnie
  • Drużyna niczym z RPG
  • Szansa na dobre relacje?
  • Lekka i sympatyczna, ale…
Nie ma tego złego leży wśród roślin

Przygody w przerwie od kuchni

Kociołek nauczył się wojennego rzemiosła, gdy jako kucharz wędrował z żołnierzami. Teraz, w przerwach od prowadzenia karczmy wraz ze swoją żoną, Sarą, wyrusza wraz z przyjaciółmi w poszukiwaniu przygód i pieniędzy. Tym razem pozornie niewielka sprawa ociera się jednak o Zło.

„Nie ma tego złego” zdobyło nie lada popularność

Swego czasu widziałam, jak cały internet piał nad „Nie ma tego złego” Mortki.  Nie tylko wydawnictwo w ciekawy sposób poprowadziło promocję, rozsyłając recenzentom książki pozbawione okładki, tytułu i autora, by potem odkryć, cóż to takiego dostali, ale również późniejsi czytelnicy byli z lektury powieści w większości przypadków zadowoleni. To miała być lekka, przygodowa i żartobliwa fantastyka, której zawsze mi brakuje. Dałam więc drugą szansę autorowi, który wcześniej nie zachwycił mnie swoim „Projektem Mefisto”.

I choć zgodzę się co do tego, że owszem, to jest lekka, przygodową i żartobliwa fantastyka to jednocześnie… jest książką w moim odczuciu absolutnie przeciętną, której humor raczej mnie nudzi, niż bawi. Dlatego na tym się na chwilę pochylmy.

To nie jest humor dla mnie

Obecnie w rozrywkowej polskiej pulpie widzę trend do pisania radosnych, wręcz puchatych powieści, które są żartobliwe, ale przy tym dość łagodne. Bez nadmiaru przekleństw, pilnujące się, aby nikogo nie urazić. Rozumiem, dlaczego w tę stronę idziemy i początkowo nawet ten trend „kupowałam”. Teraz czuje absolutny przesyt. Powieść Mortki nie wyróżnia się niczym na tle innych polskich powieści z podobnym typem humoru, a przy okazji ten żart jest nudny i często lekko krindżowy. Bazuje na schematach typu: „och, co moja żona powie, jak znów wpakuje się w tarapaty, bo zamiast prowadzić karczmę, wyruszyłem na przygodę!” oraz „zapomniałem kupić żonie pieczarek!”. To jak polski kabaret w ugrzecznionej formie.

W moim przypadku poległa więc, teoretycznie, największa zaleta powieści. A co z innymi aspektami? Cóż, nie jest dużo lepiej.

Drużyna niczym z RPG

Autor stworzył typowo RPG-ową drużynę, która musi wyruszyć na przygodę, by osiągnąć cel. I to również wypada dość nudno. Świat jest tak sztampowy, jak to możliwe. Zagadka nie zainteresowała mnie bardziej ani na chwilę, a nic nie sprawiło, bym zatrzymała się, robiąc: ooo, TAK, ciekawy pomysł, o to chodzi! Opowieść prowadzona jest klarownie, lekko, ale co z tego, skoro i na tym polu się nudziłam?

Nie ma tego złego otwarta książka leży wśród roślin

Szansa na dobre relacje?

Skoro mamy drużynę bohaterów, to teoretycznie na tym polu Mortka mógł się mocno odkuć w moich oczach. Zwłaszcza że UWIELBIAM dobrze pisane relacje. Mogę wybaczyć sporo, jeśli mogę dobrze bawić się w trakcie czytania dialogów i obserwowania, jak bohaterowie się od siebie odbijają. Ale… i to tutaj nie wyszło. Najbardziej rozbudowana relacja w powieści dotyczy Kociołka i jego żony, Sary, której przez większą część historii nie ma.

Drużyna zaś wydawała mi się… zbyteczna. Bohater w swojej pierwszoosobowej narracji regularnie przypomina nam, że to jego najlepsi przyjaciele, najlepszy dream team, że razem są w stanie tyle zrobić… a później dostajemy wspomnienie w narracji o tym, że szanowny elf siedzi cicho i w sumie to nie lubi ludzi i jest dziwny. Ale że prawie się nie odzywa ani nie dostajemy konkretnych opisów jego działań, to nie da się namacalnie dotknąć tej jego dziwności.

Lekka i sympatyczna, ale…

Naprawdę rozumiem, jeśli komuś „Nie ma tego złego” się spodoba. To książka napisana w lekki i sympatyczny sposób, która nie ma za bardzo jak kogokolwiek urazić. Jednocześnie dla mnie to powieść pusta, miałka i nic niewnosząca. Znam już takich całkiem sporo i nie mam w tej chwili wielkiej ochoty na kolejne podobne. 


Nie ma tego złego - okładka przedstawiająca cienie bohaterów drużyny, którzy wędrują

Tytuł: Nie ma tego złego

Tytuł cyklu: Drużyna do zadań specjalnych

Tom: 1

Autor: Marcin Mortka

Liczba stron: 400

Gatunek: przygodowe fantasy

Wydanie: SQN, 2021

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, komedia, literatura polska, Marcin Mortka, przygodowe fantasy, Wydawnictwo SQN

1 thought on “Nie ma tego Złego: o Kociołku, który zapomniał prowadzić karczmę [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Iluzja: debiut z potencjałem, ale... [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Najlepsze polskie opowiadania z 2025 roku? Te teksty są nominowane do Zajdla [recenzja]
  • Jakim rodzajem horroru są „Potwory północnoamerykańskich jezior” Nathana Ballingurda? [recenzja]
  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme