<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>kryminał urban fantasy &#8211; Fantastyka Codzienna</title>
	<atom:link href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://fantastykacodzienna.pl</link>
	<description>Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze</description>
	<lastBuildDate>Fri, 21 Aug 2026 19:41:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>
	<item>
		<title>Plus/Minus: Autorzy wyraźnie dobrze się bawili. Ja nie [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/plus-minus-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/plus-minus-recenzja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Dec 2020 14:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura białoruska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Papierowy Księżyc]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2934</guid>

					<description><![CDATA[„Plus/Minus” to książka, która pozostawiła mi po sobie głównie niesmak. Dlaczego? Sprawdź, jak odebrałam tę książkę i co sprawiło, że nie sięgnęłam po kolejne książki tych autorów.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Plus/Minus” to <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/literatura-bialoruska/">białoruska</a> książka napisana przez duet autorów. Jest raczej klasycznym <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/">kryminalnym urban fatasy</a>, ale&#8230; zostawiła mi po sobie niesmak. Dlaczego? Sprawdź, co sprawiło, że nie sięgnęłam po kolejne powieści tych pisarzy.</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-1024x682.png" alt="Plus/Minus Olga Gromyko, Andriej Ułanow - książka lezy na blacie w otoczeniu kubka na podstawce, świeczki, szyszek, goździków, cynamonu, książek - ilustracja do recenzji kryminalnego urban fantasy" class="wp-image-2936" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-1536x1024.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/9.png 2000w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Poznaj recenzje innych kryminałów urban fantasy: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/">„Wieża”</a> |<a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/"> „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2017/11/09/szamanka-od-umarlakow-recenzja/">„Szamanka od umarlaków”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/08/08/zlodziej-dusz-recenzja/">„Złodziej dusz”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Co w ogóle wyszło z pisania w duecie?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Lena jest pośredniczką między Pomrokami a ludźmi, pracującą w specjalistycznym wydziale. Jej nowym partnerem zostaje Sasza – były wojskowy z osobistymi problemami. Następnego dnia okazuje się, że mężczyzna jest oskarżany o morderstwo, a jasnowłosa pani p<sup></sup>orucznik staje się jego jedyną nadzieją na wyjście z tarapatów cało.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Gdy para pisarzy wpada na pomysł napisania książki w trakcie niekoniecznie niewinnego leżenia na sobie – wiedźcie, że coś jest nie tak. A do tego właśnie <strong>Olga Gromyko i Andriej Ułanow</strong> przyznają się w posłowiu do <strong>„Plus/Minus”</strong>. Jakby to dla nas, czytelników, miało mieć jakiekolwiek znaczenie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Te postacie miały być jak ogień i woda, ale&#8230;</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Pomysł na tę powieść był dosyć prosty. Gromyko dostała do poprowadzenia postać Leny, a Ułanow – Saszy. Jak tytuł wskazuje, historia opiera się (w teorii) na inności tej dwójki. Mieli być jak ogień i woda: tak różni, że aż wzajemnie dopełniający się. I w teorii do pewnego stopnia tak jest. Lena to ułożona kobieta z nieszczęśliwym życiem miłosnym, która właściwie nudzi się we własnej pracy – jest zachowawcza, miła i poukładana. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Sasza to były wojskowy mający problemy spowodowane przeżyciami wojennymi – wybuchowy, chaotyczny, czasem wręcz agresywny. W chwilach, gdy bohaterowie ze sobą spokojnie rozmawiają, było to widać i do pewnego stopnia czuć. Ta powieść miewa momenty, którym prawie udawało się mnie kupić&#8230; aby chwilę później nasz duet zaczął znów drzeć koty bez potrzeby i urok pryskał.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Koniec końców tej inności charakterów w ogóle nie widać. Obydwoje po prostu bezustannie się kłócą i godzą, mają bardzo zbliżone do siebie zachowania, a ich „odmienność” polega głównie na tym, że Lena nie chce robić rzeczy szalonych, zaś Sasza atakuje ludzi bez pytania i rzuca granatami.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Plus/Minus” ma preteksową fabułę</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Jak łatwo się domyślić, fabuła tej historii, podobnie jak świat przedstawiony, jest co najmniej pretekstowa i nie zawsze ma sens. Dostajemy tu <strong>najbardziej generyczne kryminalno-sensacyjne urban fantasy</strong>, jakie można sobie wyobrazić. Zresztą elementów magicznych zbyt wielu tutaj nie ma i nie są nawet szczególnie potrzebne fabularnie. Wyobraźcie sobie jednak, że dowiadujecie się nagle i niespodziewanie, że dostaliście pracę polegającą na współpracy z magicznymi istotami. Czy następnego dnia przeszlibyście nad tym do porządku dziennego? Wydaje mi się, że nie – a to właśnie dzieje się z Saszą, którego istnienie magii nie dziwi wcale, a jego brak wiedzy służy jedynie za pretekst do przedstawienia ekspozycji.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-1024x682.png" alt="Plus/Minus Olga Gromyko, Andriej Ułanow - książka lezy otwarta na blacie w otoczeniu kubka na podstawce, świeczki, szyszek, goździków, cynamonu, książek - ilustracja do recenzji kryminalnego urban fantasy" class="wp-image-2937" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-1536x1024.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/8.png 2000w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Wątek kryminalny nie jest przemyśleny</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Główny wątek książki <strong>„Plus/Minus”</strong>, czyli ten kryminalny, zdaje się być poprowadzony bez najmniejszego pomyślunku. Przypomina to raczej fanfiction albo roleplay pisany dla zabawy niż faktyczną historię. Rozumiem, że akcja dzieje się na Białorusi, gdzie sytuacja wygląda nieco inaczej niż u nas, ale przecież dzień po morderstwie miejsce zbrodni powinno być przynajmniej pilnowane. Policja musiałaby sprawdzać, czy ktoś podejrzany nie kręci się w okolicy. Nie w tym świecie! </p>



<p class="wp-block-paragraph">Tutaj Sasza, na którego prowadzona jest ogólnomiastowa nagonka, ot tak przybywa na miejsce zbrodni, nawet bez przebrania. Razem z Leną paraduje po sklepach i nikt go nie rozpoznaje. Bohaterowie rzucają granatami, udają ciążę (ktoś dotyka brzucha zrobionego z poduszek i uznaje, że wszystko jest w porządku!), kradną helikoptery&#8230; a autorzy w posłowiu po prostu cieszą się tym, jak fajną fabułę napisali. Rozumiem, że bawili się w trakcie pracy doskonale, ale jednocześnie to po prostu nie działa jako pełnowartościowa powieść.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Czy „Plus/Minus” jest dobrze wydaną książką?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Mam też coraz większe wrażenie, że wydawnictwo Papierowy Księżyc nie do końca radzi sobie z tłumaczeniami oraz korektą. Wszystkie ich powieści, które przeczytałam, zdają się mieć ten sam pustawy styl. Poza tym w tym konkretnym przypadku nie rozumiem, dlaczego przekleństwa są zastąpione krzaczkami typu „3$11S!” – to przecież wygląda po prostu głupio. Nawet jeśli to wybór autorów, w tłumaczeniu można było to zmienić choćby na proste „cholera!”. Wyglądałoby to znacznie lepiej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">To książka dla dorosłych czy dla młodzieży?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Teoretycznie powieść <strong>„Plus/Minus”</strong> jest pozycją dla dorosłych. W praktyce, mimo dojrzałych bohaterów (Lena jest na pewno po studiach i paru latach pracy), ton tej książki jest mocno infantylny i młodzieżowy. Nie ma tu też dokładnie rozpisanych, obrazoburczych scen i całokształt w większości trzyma się w ryzach, które spokojnie pozwalałyby przedstawić książkę nastoletniemu czytelnikowi. Z jednym wyjątkiem. Przyznaję, że oniemiałam, gdy to przeczytałam, i muszę to przytoczyć:<sup></sup><sup></sup></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Sasza, jak prawdziwy mężczyzna, znalazł się na górze, trzymając Marikę za ręce i przyciskając ją całym ciałem do podłogi – co mocno przypominało gwałt w tym stadium, kiedy ofiara już uznała, że się rozluźni i spróbuje wyciągnąć z tego maksimum przyjemności.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Szanowny Panie Redaktorze Prowadzący (<sup></sup>Adamie Wróblewski) i Szanowna Pani Redaktorko (Ewo Białołęcka) – jakim cudem w lekkiej powieści znalazło się coś takiego? Cenzurujecie – Wy lub autorzy – zwykłe przekleństwa, a coś takiego zostawiacie?</p>



<h2 class="wp-block-heading">To ogólnie jest kiepska powieść&#8230;</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Cóż mogę dodać poza stwierdzeniem, że <strong>„Plus/Minus”</strong> to ogółem po prostu <strong>kiepska książka</strong> i jeśli ktoś chce po nią sięgnąć, to tylko na własną odpowiedzialność? Naprawdę rozumiem, co autorzy mieli na myśli i czemu tak cieszyli się swoim pomysłem, ale samo wykonanie im po prostu nie wyszło. Dotarło też do mnie, że to prawdopodobnie najsłabsza powieść Gromyko – a biorąc pod uwagę, że ten bulwersujący fragment pisała najpewniej ona, straciłam ochotę na dalsze zapoznawanie się z jej twórczością.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img decoding="async" width="352" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/7-1.png" alt="Plus/Minus Olga Gromyko, Andriej Ułanow -  okładka książki w niebiesko-zielonych odcieniach. Na okładce dwie postacie. Blondynka z przodu pokazuje legitimacje, za nią mężczyzna w wojskowej koszulce trzyma broń palną - ilustracja do recenzji kryminalnego urban fantasy" class="wp-image-2935" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/7-1.png 352w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/7-1-211x300.png 211w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/08/7-1-300x426.png 300w" sizes="(max-width: 352px) 100vw, 352px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong> Plus/minus</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong> Olga Gromyko, Andriej Ułanow</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong> 584</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tłumaczenie:</strong> Marina Makarevskaya</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong> <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/">kryminalne urban fantasy</a></p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong> <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/wydawnictwo-papierowy-ksiezyc/">Papierowy Księżyc</a>, 2020</p>



<p class="wp-block-paragraph"></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/plus-minus-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Oczy uroczne: czorty, wiły i inne demony w noc zimowego przesilenia [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/oczy-uroczne-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/oczy-uroczne-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2020 09:34:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Kisiel]]></category>
		<category><![CDATA[słowiańskie fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Uroboros]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2827</guid>

					<description><![CDATA[„Oczy uroczne” to już trzeci tom popularnego cyklu Marty Kisiel. Jak podobała mi się ta hisotria, kiedy zapoznałam się z nią w 2020 roku? Czy jest to coś dla Ciebie?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Oczy uroczne” przeczytałam w 2020 roku we współpracy z <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/wydawnictwo-uroboros/">wydawnictwem Uroboros</a>. To już trzeci tom cyklu <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/marta-kisiel/">Marty Kisiel</a>, choć pierwszy traktujący o nieco innej bohaterce niż poprzednie części. Jak podobała mi się historia Ody i czy warto się z nią zapoznać?</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-1024x682.png" alt="Oczy uroczne Marta Kisiel - książka stoi na blacie w otoczeniu ozdonych dyń oraz świeczki - recenzja polskie słowiańskie fantasy" class="wp-image-2829" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-1536x1024.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-3.png 2000w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Inne książki z cyklu „Dożywocie”: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2019/10/16/dozywocie-recenzja/">„Dożywocie”</a> | &nbsp;<a href="https://fantastykacodzienna.pl/2020/09/15/sila-nizsza-recenzja/">„Siła niższa”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Mroczniejszy i słowiański powrót do świata Marty Kisiel</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Po tym, jak Lichotka doszczętnie spłonęła, w jej miejscu powstał nowy domek. Zamieszkała w nim czterdziestoletnia lekarka, Oda, wraz z czartem Bazylem. Gdy nadchodzi pierwsza zima, kobieta – która wcale człowiekiem nie jest – musi po raz pierwszy<sup></sup> zmierzyć się z przesileniem. <sup></sup>Dla istot nieludzkich to czas szczególnie niebezpieczny.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przed czytaniem „Siły niższej” Marty Kisiel obawiałam się, że to już nie będzie to samo. W przypadku „Oczów urocznych” lęk był jeszcze większy. Opowiadanie „Szaławiła”, od którego zaczęła się historia Ody, nie podobało mi się jakoś szczególnie i wydawało mi się, <sup></sup>że w <sup></sup>powieści będę czuła mniejsze lub większe zgrzyty. Na szczęście absolutnie tego nie odczułam! Choć jak na prozę autorki przystało, nie była to lektura nadmiernie ambitna, to naprawdę dobrze się przy niej bawiłam.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>„Oczy uroczne” </strong>to obyczaj z kryminalną intrygą</h2>



<p class="wp-block-paragraph">„Dożywocie” i „Siła niższa”, czyli pierwsze książki z tego cyklu, miały charakter dość mocno obyczajowy. Autorka skupiała się na pojedynczych scenach z życia bohaterów i nie tworzyła ściśle jednolitej fabuły. „Oczy uroczne” wyróżniają się na ich tle. Bo choć wciąż mamy tu sporo elementów obyczajowych, osadzonych wokół Ody, jej poszukiwania tożsamości czy pracy, to jednak w treść wdarła się kryminalna intryga. W okolicy dzieje się coś złego i mrocznego, a nasi bohaterowie próbują odkryć, co to takiego – dzięki czemu całość spina się w spójną historię.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie jest to zagadka nadmiernie skomplikowana, bo stanowi właściwie tylko pretekst do opowiedzenia o losach Ody i wyjaśnienia, kim ta bohaterka w ogóle jest. Jednak dzięki nawiązaniom do słowiańskiej mitologii i demonicznych postaci „Oczy uroczne” nabierają przyjemnego, momentami wręcz lekko horrorowego klimatu, mimo że w dalszym ciągu mamy do czynienia z lekką komedią. Mam przy tym wrażenie, że żartu jest tu odrobinę mniej niż w poprzednich częściach cyklu, ale absolutnie mi to nie przeszkadzało. W końcu nie wszystko da się zatopić w śmiechu.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-1024x683.png" alt="Oczy uroczne Marta Kisiel - ksiązka leży otwarta na blacie na rozdziale 11 w otoczeniu wrzosu w doniczce, dynii i świeczki - recenzja polskie słowiańskie fantasy" class="wp-image-2831" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-1536x1025.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-4.png 2000w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Dojrzała bohaterka, ale męcząca stylizacja</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Sama Oda to bardzo równa babka. Trochę zagubiona i wciąż szukająca samej siebie, ale to kobieta z krwi i kości, która nie patyczkuje się, gdy trzeba coś zrobić. Jest ciepła, a zarazem pełna ludzkich słabości i wad.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Muszę jednak przyznać, że trochę irytował mnie stojący u jej boku czort. Bazyl sam w sobie jest niezwykle sympatyczny, słodki i niewinny, ale jego wada wymowy… Ugh, dialogi z jego udziałem były dla mnie chwilami po prostu męczące. Musiałam czasem przeczytać fragment na głos, by zrozumieć, co dokładnie zostało napisane – a to nie jest czynność, którą mam ochotę wykonywać w trakcie lektury. Ta językowa stylizacja naprawdę mogłaby być odrobinę delikatniejsza.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Idealna lektura na chłodny dzień</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Nie powiem, aby „Oczy uroczne” zmieniły coś w moim życiu. Dalej też odrobinę bardziej wolę bohaterów otaczających Konrada Romańczuka. Marta Kisiel tworzy jednak po prostu bardzo miłe i ciepłe czytadła. To takie książki w sam raz do zakopania się pod kocem w zimny dzień, które przyniosą odrobinę ukojenia po ciężkim tygodniu. I ten tytuł naprawdę nie</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="352" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-4.jpg" alt="Oczy uroczne Marta Kisiel - okładka ksiązki przedstawiająca czarno-białe oko, w któym odbija się las nad jeziorem; jezioro jest w niebieskim kolorze - recenzja polskie słowiańskie fantasy" class="wp-image-2828" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-4.jpg 352w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-4-211x300.jpg 211w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-4-300x426.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 352px) 100vw, 352px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Oczy uroczne</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong>&nbsp;Dożywocie</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;3</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Marta Kisiel</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;320</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;urban fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;Uroboros, Warszawa 2019</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/oczy-uroczne-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wieża: W obronie Królestwa, niczym pionki rozstawione na szachownicy [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/wieza-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/wieza-recenzja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Sep 2020 08:59:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura australijska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Papierowy Księżyc]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2821</guid>

					<description><![CDATA[„Wieża” to kryminalne urban fantasy. Czy warto się z nim zapoznać? Sprawdź, jak podobała mi się ta powieść, której bohaterka straciła pamięć!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Wieża” to <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy">kryminalne urban fantasy</a>, które trafiło do mnie chyba przez jakąś wyprzedaż <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/wydawnictwo-papierowy-ksiezyc/">Papierowego Księżyca</a>. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy czytałam ją w 2020 roku? Sprawdź, czy to odpowiednia książka dla Ciebie!</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-1024x682.png" alt="Wieża Daniella O-Malley - książka stoi na placie, po prawej wrzos w koszyku, po lewej stosik innych książek - recenzja książki urban fantasy" class="wp-image-2823" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-1536x1024.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/54-2.png 2000w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Sprawdź recenzje innych książek urban fantasy: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2020/09/18/alicja-recenzja/">„Alicja” </a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2020/04/16/clovis-lafay-magiczne-akta-scotland-yardu/">„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2019/11/18/tylko-zywi-moga-umrzec-recenzja/">„Tylko żywi mogą umrzeć”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Obiecujący początek, ale sztampowe wykonanie</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Myfanwy budzi się w parku. Otacza ją scena wyjęta z horroru: wokół niej roztaczają się martwe ciała. Kobieta nie ma jednak pojęcia, kim jest i w jaki sposób znalazła się w tym miejscu. Na swoje szczęście w kieszeni znajduje list. W nim osoba podająca się za poprzednią mieszkankę tego samego ciała zaczyna zdradzać jej tajemnice z przeszłości.<sup></sup><sup></sup></p>



<p class="wp-block-paragraph">„Wieża” kusiła mnie, odkąd został<sup></sup>a wydana. Nie przez recenzje (bo tych nawet nie próbowałam czyta<sup></sup>ć), a przez okładkę, która krzyczała do mnie: „CZEŚĆ, JESTEM DOBRĄ ZABAWĄ!”. Ale jak to bywa, zawsze były do przeczytania inne rzeczy, inne powieści trafiały na moją półkę… aż w końcu upolowałam debiut Daniela O’Malleya za drobną kwotę. Efekt? No, średni. Gdybym czytała tę powieść w chwili premiery, może miałabym bardziej pozytywne odczucia. Teraz – choć nie uważam jej za kompletny gniot<sup></sup> – bawiłam się na niej co najwyżej przeciętnie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Początek nie zapowiadał się źle. Gdy główna bohaterka budzi się, nie pamiętając, kim jest, poczułam się zaintrygowana. Nie trafiam na motywy związane z amnezją zbyt często, a listy, które pisze do niej „Myfanwy z przeszłości”, zapowiadały miejskie fantasy z zagadką kryminalną w roli głównej – a to jest coś, co po prostu lubię. Im jednak dalej w las, tym właściwie było gorzej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Wieża” ma raczej przeciętny styl</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Nie chodzi o to, że jest to książka ciężka czy tragicznie napisana. Owszem, mam wrażenie, że tłumaczenie nie wypada najlepiej i przez nie wiele dialogów brzmi płasko, a czasem wręcz infantylnie. Ogółem jednak „Wieża” to powieść, która bardzo lekko wchodzi. Ot, typowe czytadło bez wybitnego języka, dość neutralne pod kątem stylu autora.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Sztampowa historia o komiksowej agencji</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Chyba jednak mój główny problem z tą powieścią polega na tym, że z czegoś pozornie unikatowego prędko robi się sztampowa historia o agencji chroniącej zwykłych ludzi przed magicznym światem. Przy <sup></sup>czym ta agencja to mocno komiksowy, przerysowany twór, który ma swoich Największych na<sup></sup> Świecie Wrogów oraz Często Wrednych i Aroganckich Agentów.<sup></sup><sup></sup></p>



<p class="wp-block-paragraph">Na domiar z<sup></sup>łego estetyka św<sup></sup>iata Daniela O’Malleya kompletnie do mnie nie przemawia. Kojarzy mi się z powieściami fantasy dla nastoletnich chłopców pokroju „Tuneli” albo z zwiastunem „Artemisa Fowla”. To ten typ świata, w którym im dziwniejsze i brzydsze są magiczne stworzenia (a przynajmniej te złe), tym lepiej i ciekawiej – przynajmniej według twórcy. A ja tego typu glutowato-obrzydliwej estetyki po prostu nie lubię. I to akurat jest moim osobistym problemem z tym tytułem; rozumiem, jeśli komuś coś takiego bardzo się podoba.<sup></sup></p>



<p class="wp-block-paragraph">Dodać jednak muszę, że bardzo podobało mi się samo nawiązanie do szachowni<sup></sup>cy. Członkowie organizacji są nazywani według nomenklatury z tego sportu. Motyw ten nie został wykorzystany wystarczająco mocno ani wystarczająco dobrze, ale sam pomysł naprawdę zasługuje na pochwałę.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-1024x682.png" alt="Wieża Daniella O-Malley - otwarta książka leży na bacie, po lewej stoi wrzos, w tle widac inne książki -  recenzja książki urban fantasy" class="wp-image-2824" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-1536x1024.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/55-2.png 2000w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Ten autor nie radzi sobie z ekspozycją</h2>



<p class="wp-block-paragraph">I tu wracamy na chwilę do samej narracji. Mianowicie: Daniel O’Malley „nie umie w ekspozycję”. Listy z przeszłości stają się swego rodzaju podręcznikiem. Jeśli jakiś temat pojawia się w fabule, dostajemy zaraz długi list do „drogiej Ty” z wyjaśnieniem, c<sup></sup>o to takiego jest, do czego służy, jaka jest tego historia i tak dalej. A połowa z tych informacji czytelnikowi wcal<sup></sup>e nie jest potrzebna. Zresztą Myfanwy regularnie prosi inne postacie, aby opowiedziały, jak wspominają ją z dzieciństwa albo z lat nastoletnich. I owe postacie po prostu jej słuchają, serwując monolog o rzeczach, które bliskie bohaterce osoby powinny uznawać za oczywiste.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Odnoszę też wrażenie, że historia z poprzednią Myfanwy w roli głównej byłaby znacznie ciekawsza, bo ta postać miałaby do przejścia zdecydowanie lepszą drogę. Poprzednie wcielenie naszej bohaterki to dziewczyna zahukana, niepewna siebie, zdolna, ale cicha. Geniusz, który musiałby się przełamać, aby dowiedzieć się, kto i dlaczego chce go zabić.<sup></sup></p>



<p class="wp-block-paragraph">Główna bohaterka „Wieży” jest jednak aż do bólu typowa. To ta stereotypowo silna kobieta, która po spojrzeniu w lustro uznaje, że ma zbyt mało seksowne ciało.<sup></sup> Jest liderką, bywa głośna, kopie tyłki i generalnie od samego początku nie ma do przejścia żadnej wewnętrznej drogi. Musi jedynie odnaleźć się w sytuacji, a gdy już to zrobi, pozostaje jej tylko czekać na awans.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Widać, że to debiut</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Jest tu też sporo innych elementów, po których wyraźnie widać, że to debiut. Mamy złoczyńcę, który wygłasza długi monolog o tym, dlaczego chciał skrzywdzić bohaterów. Mamy nagłe pojawienie się rodziny Myfanwy, która jej oczywiście nie pamięta, ale od razu czuje się za nią odpowiedzialna. Mamy budowane na siłę damskie przyjaźnie bez szczególnej chemii, no i nie brakuje sekretarek, które nagle stają się bojowymi narzędziami w rękach głównej bohaterki.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jakiemu czytelnikowi sprawdzi się „Wieża”?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">„Wieża” jest powieścią przeciętnie rozrywkową. Jako taka powinna sprawdzić się u osób, które po prostu szukają lekkiego czytadła – sensacyjno-magicznej powieści osadzonej we w miarę współczesnych realiach. Przeciętny czytelnik powinien być z tej lektury całkiem zadowolony. Gorzej jednak, jeśli na debiut O’Malleya trafi ktoś nawykły do dokładniejszej analizy literackiej. Wtedy… cóż, to spotkanie może wypaść znacznie gorzej, co chyba widać po powyższym tekście.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="352" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-3.jpg" alt="Wieża Daniella O-Malley - okładka przedstawia główną bohaterkę (ciemne włosy, garnitur, biała koszula wystająca spod spodu) trzymającą broń, w tle ilustrowana wieża - recenzja książki urban fantasy" class="wp-image-2822" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-3.jpg 352w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-3-211x300.jpg 211w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1026830-352x500-3-300x426.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 352px) 100vw, 352px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong> Wieża</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong> Archiwum Checquy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;1</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong> Daniel O&#8217;Malley</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong> 550</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong> kryminalne urban fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong> Papierowy Księżyc, 2017</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/wieza-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bogowie muszą być szaleni: Kolorowa oprawa „Dory” i średniej klasy wnętrze [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/bogowie-musza-byc-szaleni/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/bogowie-musza-byc-szaleni/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Apr 2020 10:14:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Aneta Jadowska]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wampiry]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo SQN]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2605</guid>

					<description><![CDATA[„Bogowie muszą być szaleni” to kolejny tom przygód Dory Wilk. Czy warto się z nim zapoznać? Sprawdź moją recenzję i dowiedz się, jakie wady i zalety ma ta książka Anety Jadowskiej.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Bogowie muszą być szaleni” to kolejny tom o przygodach Dory Wilk. Przeczytałam go w 2020 roku przy okazji wznowienia serii, we współpracy z portalem Czytam Pierwszy. Dziś, w 2026 roku, nie sięgnęłam dalej po tomy poprzednie. Dlaczego? Sprawdź recenzję tego polskiego urban fantasy!</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-1024x682.png" alt="Bogowie muszą być szaleni Dora Wilk recenzja polskiej książki urban fantasy" class="wp-image-2607" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/kotek-1.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Sprawdź recenzje książek z cyklu o Dorze Wilk: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/08/08/zlodziej-dusz-recenzja/">„Złodziej dusz” </a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Wampiry zaginione w akcji</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Thorn zaczyna huczeć od plotek. Dora, starając się dowiedzieć, o co im wszystkim chodzi, odkrywa, że dwa uratowane przez nią wampiry nie wróciły do swoich bliskich. Była policjantka razem ze swoim aniołem i diabłem wyrusza więc do Trójprzymierza, aby rozwiązać tę zagadkę. Wkrótce zaś w snach nawiedza ją tajemnicza bogini zwiastująca apokalipsę.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nowe wydanie i wielkie oczekiwania</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Wydawnictwo SQN niedawno zaczęło wznawiać pierwszą serię Anety Jadowskiej. Pierwszą książkę z tego cyklu, <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/08/08/zlodziej-dusz-recenzja/">„Złodzieja dusz”,</a> czytałam w czerwcu 2018 roku, jeszcze w starym wydaniu. I chociaż tomu pierwszego w tej edycji nie posiadam, to samo nowe wydanie wygląda tak czy owak zdecydowanie lepiej. Jest większe i ilustrowane. Seria ma też ciekawsze okładki, które niekoniecznie sugerują od razu policyjną historię. A to jest zdecydowanie na plus – bo Dora w tym tomie ze śledztwami nie ma nadmiernie wiele wspólnego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">No, może nie z założenia. Bo z założenia Dora Wilk wciąż pracuje jako śledcza, tym razem działając prywatnie. Sam zaś zarys fabuły też ma trochę wspólnego z kryminałem. Być może w tej części nie dostajemy morderstwa i nie próbujemy się dowiedzieć „kto zabił”, ale jakieś zagadki autorka również rzuca nam i swojej postaci pod nogi. Tyle tylko, że odnoszę wrażenie, jakby ta cała fabuła była tylko pretekstem.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-1024x682.png" alt="Bogowie muszą być szaleni Dora Wilk recenzja polskiej książki urban fantasy" class="wp-image-2608" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-51.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Seks zamiast śledztwa – co kryje książka „Bogowie muszą być szaleni”?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Pretekstem do tego, by skupić się na seksie. Ponownie. Spora część „Bogowie muszą być szaleni” to nomen omen dość obyczajowe sekwencje, w których Dora zastanawia się, czy przespanie się z wyjątkowo przystojnym przyjacielem jest dobrym wyjściem, jednocześnie myśląc, czy przy tym nie zrani tego drugiego. W tej powieści nie ma rozdziału, w którym nie byłoby żadnych aluzji seksualnych. Ba, nawet magia jest rozpisana tak, by sprzyjała pisaniu o takich wątkach. W końcu Dora ma w sobie geny bogini miłości, a nie jest jedyną istotą, która włada zbliżonymi umiejętnościami. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Dlatego nawet gdy miałam już nadzieję, że ten wątek chociaż na chwilę ucichnie, po kilku stronach okazywało się, że główni bohaterowie ponownie podejmują temat. Przyznam, że chwilami robiło się to naprawdę męczące. Niestety nie jestem czytelniczką, która po powieść urban fantasy sięga po to, aby czytać o ładnych pupach na każdej stronie książki. Po prostu nie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Mam problem z tymi relacjami</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Zostając jeszcze na chwilę przy tym bardziej „obyczajowym” wątku powieści, muszę powiedzieć słowo o samych relacjach między postaciami. Bo właściwie to jest rzecz, którą miło wspominałam po „Złodzieju dusz” – może i tam tej seksualności było dużo, ale same postacie były po prostu sympatyczne. Po tym tomie mam zaś mocno rozdarte uczucia. Z jednej strony lubię, gdy bohaterowie zachowują się jak ludzie – naprawdę się lubią i naprawdę wspierają. To w książce widać. Problem polega na tym, że… aż za bardzo. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Przez to wzajemne słodzenie sobie nawzajem przestaje wyglądać jak ludzka relacja (postacie mogą być wiedźmami i diabłami fabularnie – ale psychologicznie to dalej ludzie). Mam wrażenie, że Jadowska po prostu trochę przesadziła w tej książce z próbą realizacji swoich własnych fantazji. Bo jasne, każdy chciałby mieć bliskich przyjaciół, a wiele kobiet chyba pragnęłoby mieć obok siebie silnych i przystojnych panów… tyle tylko, że ta powieść poszła w dość infantylną i nierealną stronę. Nie było to wprawdzie bardzo męczące (wolę takie podejście niż kompletny brak budowania relacji), ale nie mogę powiedzieć, by ten element wyszedł autorce szczególnie dobrze.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Ilustracje nijak mają się do opisu bohaterów</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Wspomnieć muszę też o tym, że opis charakteru naszego anioła nijak się ma do ilustracji zawartych w książce. Według nich Joshua jest przystojnym, jasnowłosym metalowcem… podczas gdy samemu zachowaniu postaci jest często bliżej do Licha z książek Marty Kisiel niż do tego typu wizerunku.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Na dodatek <em>deus ex machina</em> i Mary Sue to w tej powieści wręcz norma. Dzieje się coś ryzykownego? OK! Dora ma nowe moce! Ktoś zaraz umrze! A nie! Bo Bóg nie chciał! Dlatego też trudno mi było traktować fabułę stworzoną przez autorkę na poważnie. Bo nawet jeśli na chwilę Miron i Dora zapominają o wspaniałości swoich pośladków i zaczyna dziać się coś angażującego, to ja jako czytelnik wiem, że główna bohaterka wyjdzie z tego bez szwanku. To nie pomaga w budowaniu dobrego napięcia.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-1024x682.png" alt="Bogowie muszą być szaleni Dora Wilk recenzja polskiej książki urban fantasy" class="wp-image-2610" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-25.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Książka urban fantasy napisana lekkim stylem</h2>



<p class="wp-block-paragraph">To nie jest jednak tak, że tej książki nie da się czytać. Styl Jadowskiej jest bardzo prosty i mocno potoczny, przez co „Bogowie muszą być szaleni” wchodzą niezwykle szybko. Nie są może napisani najbardziej wybitną polszczyzną, ale przeczytanie tej pozycji w jeden dzień naprawdę nie będzie wyczynem. Wprawdzie czasem miałam wrażenie, że coś mi nie do końca pasuje w strukturze zdań (co przy Jadowskiej się niestety zdarza), a opisy postaci bądź miejsc polegają na: „ma piękne włosy i ładną kuchnię”, ale koniec końców – lektura mi się nie dłużyła. Chociaż tyle.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nie wzbudziła moich większych emocji, ale&#8230;</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Koniec końców, nie żywię do tej powieści ani jakichś większych pozytywnych, ani negatywnych emocji. Nie była w żadnym razie dobra, ale gdy coś czyta się tak szybko i lekko, trudno mi pałać jakąś wielką nienawiścią czy niechęcią. Rozumiem, jeśli komuś tego typu podejście do tworzenia powieści się podoba. Fanów niewymagających romansów nie brakuje i jeśli taka osoba po tę książkę sięgnie, to myślę, że nie będzie narzekać na lekturę. A może akurat po serii o Dorze Wilk sięgnie po inną, nieco bardziej ambitną fantastykę? </p>



<p class="wp-block-paragraph">Ja jednak czuję się chyba nieco oszukana. Miałam nadzieję, że po debiucie Aneta Jadowska stworzyła już coś bardziej skupionego na samej fabule i kryminale, a dostałam powtórkę z części pierwszej. A szkoda, bo z tą historią można było zrobić sporo ciekawych i naprawdę fajnych rzeczy.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zdaje się, że niezależnie od tego, co postanowiłam, już byłam mamunią dla dwóch wampirów. Nie ma jak świadome macierzyństwo. OK, można zaliczyć wpadkę, lekkomyślny sex, chwila zapomnienia, ale jak można<sup></sup> nieświadomie adoptować dwa wiekowe wampiry? Moja matka byłaby zachwycona, gdyb<sup></sup>ym zadzwoniła ze słowami: mamo, jesteś babcią, chłopcy są ślicz<sup></sup>ni, mają nieco nietypowe potrzeby żywieniowe i są starsi niż cała rodzina razem wzięta<sup></sup> ale polubisz ich na pe<sup></sup>wno.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment „Bogowie muszą być szaleni” Anety Jadowskiej</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="658" height="1024" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283-658x1024.webp" alt="Bogowie muszą być szaleni Dora Wilk recenzja polskiej książki urban fantasy" class="wp-image-2606" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283-658x1024.webp 658w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283-193x300.webp 193w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283-768x1195.webp 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283-300x467.webp 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/bogowie-musza-byc-szaleni-b-iext198680283.webp 771w" sizes="auto, (max-width: 658px) 100vw, 658px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Bogowie muszą być szaleni</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong>&nbsp;Heksalogia o Dorze Wilk</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;2</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Aneta Jadowska</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;464</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;urban fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;SQN, Kraków 2020</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/bogowie-musza-byc-szaleni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu: Zbrodnia w wiktoriańskim Londynie [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/clovis-lafay-magiczne-akta-scotland-yardu/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/clovis-lafay-magiczne-akta-scotland-yardu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2020 09:38:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy historyczne]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Książki z akcją w Londynie]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo SQN]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2582</guid>

					<description><![CDATA[„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu”  to polskie urban fantasy, z akcją osadzoną w wiktoriańskim Londynie. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy czytałam ją w 2020 roku?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to jedna z tych książek, która miała mieć chyba kontynuacje, ale nigdy się jej nie doczekała. A mimo to ja nadal czekam; z radością przyjęłabym jej kontynuację. Jak oceniałam tę powieść w 2020 roku? Sprawdź recenzję!</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-1024x682.png" alt="Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn" class="wp-image-2586" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/3-46.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Poznaj więcej kryminałów urban fantasy: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/08/08/zlodziej-dusz-recenzja/">„Złodziej dusz”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2019/02/20/cienie-nowego-orleanu-recenzja/">„Cienie Nowego Orleanu”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2016/04/13/grimm-city-wilk-recenzja/">„Grimm City. Wilk!”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Śledztwo w wiktoriańskim Londynie</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Wiktoriański Londyn. Clovis LaFay, nekromanta ze znamienitego rodu, na prośbę przyjaciela, Johna, dołącza do Scotland Yardu jako specjalista do spraw osób umarłych. Mężczyźni zaczynają wspólnie pracować nad zagadkami. W tym samym czasie Clovis odkrywa, że siostra Johna, Alicja, ma niewątpliwy potencjał magiczny. Jako że oficjalne nauczanie magii jest niedostępne dla kobiet, LaFay zaczyna pełnić rolę jej mentora.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to książka, która wzbudziła moje wątpliwości</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Dobrze pamiętam, że gdy „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” zostały wydane, podchodziłam do tej książki jak pies do jeża. <em>Eee, to brzmi jak kolejna młodzieżówka z dzieciakiem w roli głównej</em> – myślałam sobie. I choć kusiło mnie, by kiedyś tę pozycję sprawdzić, ta myśl sprawiała, że wiecznie było mi szkoda na nią czasu i finansów. Aż w końcu trafiła w moje ręce. I wiecie co? Jeśli czytaliście, to wiecie. Troszeczkę się pomyliłam.</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Clovis LaFay…” to może i debiut, ale na pewno nie jest książką typowo młodzieżową ani tym bardziej niekompetentną i głupią. Przeciwnie wręcz. O tak porządną pierwszą książkę naprawdę trudno, bo choć może ideałem nie jest, to jako rozrywkowe fantasy sprawdza się znakomicie.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Bohaterowie, wiktoriański klimat i świat przedstawiony</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Przede wszystkim dostajemy od autorki grupę naprawdę sympatycznych bohaterów. Clovis to pozornie bogaty dzieciak, ale mimo wszystko swoje o życiu wie. Potrafi być leniwy, ale gdy się na czymś zna, jest kompetentnym specjalistą. To dobra dusza, może trochę naiwna, którą chciałoby się mieć w roli własnego przyjaciela. John jest w pewnym sensie jego przeciwieństwem – twardo stoi na własnych nogach, jest konkretniejszy i zdecydowanie mniej rozmarzony, ale ma swoją moralność i dobre serce. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Alicja to zaś dość typowa postać wyrastająca poza swoją epokę: ambitna dziewczyna, która nie do końca potrafi zrozumieć, dlaczego sam fakt bycia kobietą sprawia, że nie może tego czy tamtego. Niemniej nie zostało to podane w przesadny sposób. Alicja nie jest typem kompletnej buntowniczki; raczej po prostu nie waha się korzystać z okazji, jeśli życie jej takową daje.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Bohaterowie potrafią więc naprawdę zauroczyć. Zauroczyć może też sam świat. Zwykle połączenie magii i steampunkowego klimatu a&#8217;la wiktoriański Londyn kojarzy mi się z kiczem, ale nie w tym przypadku. Być może Lange nie ma rozmachu Tolkiena, ale sensownie ustanawia zasady i wpasowuje magię w nasze realia, zmieniając je odrobinę. Ale też bez przesady: „Clovis LaFay…” jest dalej powieścią osadzoną w naszym świecie. To urban fantasy, jedynie przeniesione do wiktoriańskich czasów. Nie oszukujmy się – to ma swój unikatowy klimat.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Językowo Lange też jest całkiem niezła. Nie ma w jej stylu infantylności. Ma adekwatny ciężar, ale nie przytłacza. Może nie należy do nadmiernie poetyckich, ale jednocześnie zachowuje klimat bardziej historycznej ery. Gdyby pod kątem językowym ta książka była po prostu zła – nie czytałoby mi się jej tak dobrze.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-1024x682.png" alt="Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn" class="wp-image-2585" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-39.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Widzę drobne mankamenty </h2>



<p class="wp-block-paragraph">Mimo tego tu zaczynają się już drobne schody. Bo jeśli miałabym się do czegoś w tej powieści przyczepić, to między innymi do doboru scen przez autorkę. Lange w wielu momentach sięga po ogólne opisy sytuacji, zamiast skupić się na dialogu i opisywaniu szczegółowych relacji między postaciami. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Przez to chwilami odnosiłam wrażenie, jakby albo chciała się pospieszyć, albo czuła się niekomfortowo w opisywaniu zbliżeń między postaciami. Nie chodzi mi tu, broń Boże, o intensywne sceny romantyczne. Jedynie czasem przyjaźnie, jakie zawiązują się między bohaterami, nie wybrzmiewają tak mocno. Rozumiem, że łatwiej jest czasem napisać, że postacie wspólnie spędziły popołudnie, ale to jednak leaves pewien niedosyt. Szczególnie że wykreowane przez autorkę postacie są bardzo sympatyczne i po prostu aż chciałoby się spędzić z nimi kilka nieco bardziej intymnych chwil.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Drugą kwestią, która – mam wrażenie – w tej powieści kuleje, jest sama fabuła. To nie tak, że jej nie ma, bo jak najbardziej jest. Ale samo zawiązanie akcji i to, o co w gruncie rzeczy chodzi, nadchodzi dosyć późno i jednocześnie sprawia chwilami wrażenie zbyt dużego zbiegu przypadków. Nie razi to szczególnie, bo Lange jest całkiem kompetentna, ale po prostu muszę zwrócić na to uwagę.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Wracając jeszcze na chwilę do późnego zawiązania akcji, dodam tylko, że w związku z tym „Clovis LaFay…” początkowo sprawia wrażenie bardzo niezdecydowanej powieści. Czy chce być kryminałem, czy może jednak historią przyjaźni? Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by było i jednym, i drugim, ale najzwyczajniej w świecie odniosłam wrażenie, że autorce zabrakło warsztatu, by zupełnie płynnie wprowadzić nas i w świat, i w relacje między bohaterami, i w intrygę.</p>



<h2 class="wp-block-heading">To bardzo przyjemne urban fantasy</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Niemniej te wszystkie problemy są naprawdę drobne w stosunku do tego, jak przyjemną powieść dostajemy jako produkt końcowy. „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to naprawdę niezwykle przyjemna, rozrywkowa fantastyka, w której widać i serducho do tworzonych treści, i dokładność w kreacji całości. Choć kilka lat minęło już od jej wydania, mam szczerą nadzieję, że autorka pracuje nad kolejną powieścią, bo chętnie sprawdziłabym, czy w kolejnej książce załata te drobne minusy i przedstawi coś jeszcze lepszego.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">(&#8230;) Jacob Snaith miał strasznego pecha. Przyjechać na białym koniu w celu ratowania księżniczki przed smokiem i najpierw natrafić na przebywającego u niej w gościnie złego czarnoksiężnika, a potem zostać razem ze smokiem wyrzuconym przez nią z zamku&#8230;</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment „Clovisa LaFay. Magicznych Akt Scotland Yardu” Anny Lange</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="322" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-2-14.jpg" alt="Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn" class="wp-image-2583" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-2-14.jpg 322w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-2-14-193x300.jpg 193w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-2-14-300x466.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 322px) 100vw, 322px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Anna Lange</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;448</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;fantasy, alternatywna historia</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;SQN, Kraków 2016</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/clovis-lafay-magiczne-akta-scotland-yardu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Fałszywy Pieśniarz: Przygoda pełna nekromancji na jesienne wieczory [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/falszywy-piesniarz-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/falszywy-piesniarz-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Oct 2019 19:39:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Książki z akcją we Wrocławiu]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[Martyna Raduchowska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Uroboros]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2406</guid>

					<description><![CDATA[ „Fałszywy Pieśniarz” to trzecia opowieść o Idzie Brzezińskiej. Sprawdź, czy warto zabrać się za to polskie, kryminalne urban fantasy!]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong> „Fałszywy Pieśniarz” to kontynuacja jednego z moich ulubionych comfort booków. Miałam przyjemność napisać do niego recenzje w 2019 roku, w ramach współpracy z wydawnictwem Uroboros. Jak wówczas podobała mi się ta historia? Czy warto w ogóle poznać to polskie, kryminalne urban fantasy?</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-1024x682.png" alt="Fałszywy Pieśniarz" class="wp-image-2408" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-28.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Recenzje książek z cyklu: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2017/11/09/szamanka-od-umarlakow-recenzja/">„Szamanka od umarlaków”</a> |  <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2016/04/29/demon-luster-martyna-raduchowska-recenzja/">„Demon Luster”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Ogród Demona Luster i powrót do Wrocławia</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Ogród Demona Luster przypomina opustoszały cmentarz pełen roślin. Gdy zostaje w nim znalezione ciało, Ida i Kruchy zostają wezwani na miejsce zdarzenia. Wkrótce we Wrocławiu dochodzi do serii samobójstw. Młoda szamanka od umarlaków próbuje pomóc w rozwiązani<sup></sup>u śledztw<sup></sup>a.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Rozwój autorki i ewolucja urban fantasy</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Idę Brzezińską spotkałam już dobrych kilka lat temu. Zaczęłam od „Demona Luster”, czyli drugiego tomu cyklu – wydająca go Fabryka Słów niestety nie zadbała o to, by powieść była w jakikolwiek sposób oznaczona, a to były jeszcze czasy, w których nie sprawdzałam w sieci każdej książki przed wzięciem do ręki. Po dłuższym czasie nadrobiłam też tom pierwszy, uznając go jednak za gorszy od kontynuacji. Dobre wspomnienia po książce Raduchowskiej jednak pozostały i z chęcią zabrałam się za tom trzeci, czyli „Fałszywego Pieśniarza”. Miałam nadzieję, że po udanym <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/11/09/spektrum-recenzja/">„Spektrum”</a> autorka po prostu nie może mnie zawieść i w kolejnej odsłonie „Szamanki od umarlaków” dostarczy mi odpowiedniej dawki rozrywki.</p>



<p class="wp-block-paragraph">I nie przeliczyłam się. Martyna Raduchowska to pisarka, która rozwinęła się w naprawdę dobrym kierunku. Tom pierwszy serii pamiętam jako przeciągnięty do długości powieści, lekki i niekoniecznie wybitny żart – całkiem sympatyczny, ale wyraźnie będący debiutem. „Fałszywy Pieśniarz” jest zaś nieźle poprowadzoną, <a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/kryminal-urban-fantasy/">przygodowo-kryminalną powieścią <em>urban fantasy</em>.</a></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-1024x682.png" alt="Fałszywy Pieśniarz" class="wp-image-2409" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-30.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Lekki ton jest dalej obecny</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Powieść wprawdzie dalej zachowuje swój lekki ton. To książka, którą swobodnie mogłabym porównać do cyklu Anety Jadowskiej o <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/08/08/zlodziej-dusz-recenzja/">Dorze Wilk</a> czy do <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/11/03/dom-wschodzacego-slonca/">„Domu wschodzącego słońca” Aleksandry Janusz</a>. O ile w tomie pierwszym Ida była krnąbrną prawie-nastolatką, o tyle w tomie trzecim zdobyła już trochę doświadczeń i po roku rozwoju wyraźnie się zmieniła. Powoli nabiera pewności siebie i szuka swojego miejsca w świecie. </p>



<p class="wp-block-paragraph">Uznałabym więc, że „Fałszywy Pieśniarz” plasuje się w swoim tonie gdzieś pomiędzy wcześniej wspomnianymi książkami. Z jednej strony światem przedstawionym nieco bardziej przypomina ten z powieści Janusz i jest odrobinę bardziej niewinny niż twórczość Jadowskiej. Z drugiej strony „Dom wschodzącego słońca” opowiada o nastolatce, a Ida jest już mimo wszystko dorosłą kobietą, która musi umieć zadbać o siebie samodzielnie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>„Fałszywy Pieśniarz” </strong></strong>dalej rozwija relację bohaterów</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Doskonale pamiętam, że w „Demonie Luster” zauroczyła mnie przede wszystkim relacja Idy z Kruchym. Zbudowana na przyjaźni, wzajemnym wsparciu i wspólnych żartach, wydawała mi się bardzo naturalna. W tamtym okresie nie znałam wielu powieści, które podchodziłyby do więzi między postaciami w taki sposób. Teraz nie jest to dla mnie nowością, ale w „Fałszywym Pieśniarzu” autorka kontynuuje to, co zaczęła wcześniej… i wychodzi jej to naprawdę uroczo. Tym bardziej że w polskiej literaturze nie znam zbyt wielu równie sympatycznych duetów.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak wypada świat przedstawiony?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Sam świat przedstawiony nie należy do szczególnie oryginalnych. Jest barwny, ale bazuje na znanych schematach. Opowiadana przez Raduchowską historia okazuje się dynamiczna i pełna pomysłowych zwrotów akcji, choć to bohaterowie sprawiają, że naprawdę wciąga. Choć zwykle traktuję postacie jako narzędzia potrzebne do realizacji fabuły, tak w tym przypadku to Ida i Kruchy wysuwają się na pierwszy plan. Dlatego osoby, które nie polubiły ich wcześniej, mogą niekoniecznie wsiąknąć w tę historię.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-1024x682.png" alt="Fałszywy Pieśniarz" class="wp-image-2410" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-1024x682.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-1536x1023.png 1536w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20-850x566.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-20.png 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Czy warto przeczytać historię o pechowej Idzie?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Koniec końców, przy kontynuacji „Szamanki od umarlaków” bawiłam się naprawdę dobrze. To książka, która świetnie sprawdziła się u mnie w roli odskoczni od poważniejszych tematów. Sprawiła, że z przyjemnością śledziłam losy bohaterów, i właściwie nie narzekałabym, gdyby Raduchowska stworzyła wielotomo<sup></sup>wą serię fantastycznych kryminałów z tymi <sup></sup>postaciami – zakładając oczywiście, że miałaby na to ochotę i pomysł.</p>



<p class="wp-block-paragraph">To powieść, która trafi do szerokiego grona odbiorców (wyłączając jedynie tych szukających wyłącznie trudnej i poważnej literatury). Dodać też muszę, że to wręcz doskonała pozycja na jesień. Akcja nie tylko rozgrywa się w październiku, ale jej temat kręci się wokół nieumarłych, demonów i szeroko rozumianej nekromancji – nie wyobrażam sobie historii bliższej klimatowi Święta Zmarłych.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">– No co? – burknęła podejrzliwie. – Co cię tak bawi?<sup></sup> – A to – odparła Tekla, nie kryjąc zadowolenia – że Ida wcale nie wścieka się, bo nie może wyrzec się swoich talentów, tylko dlatego, że chciałaby coś tymi talen<sup></sup>tami udowodnić. Sobie i innym. Można to chyba uznać za pewien progres. Wolałabym co prawda, żeby przy okazji robienia postępów ni<sup></sup>e popadała z jednej skrajności w drugą, ale cóż… najwyraźniej jej umysł dzia<sup></sup>ła wybitnie<sup></sup> jednokierunkowo i nie uznaje półśrodków.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment powieści „Fałszywy Pieśniarz” Martyny Raduchowskiej</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="352" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6a-64.jpg" alt="Fałszywy Pieśniarz" class="wp-image-2407" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6a-64.jpg 352w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6a-64-211x300.jpg 211w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6a-64-300x426.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 352px) 100vw, 352px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Fałszywy Pieśniarz</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong>&nbsp;Szamanka od umarlaków</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;3</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Martyna Raduchowska</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;400</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;urban fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;Uroboros, Warszawa 2019</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/falszywy-piesniarz-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cienie Nowego Orleanu: Polska interpretacja mitologii Cthulhu [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/cienie-nowego-orleanu-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/cienie-nowego-orleanu-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2019 19:56:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[H. P. Lovecraft]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Uroboros]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=2152</guid>

					<description><![CDATA[„Cienie Nowego Orleanu” to powieść Macieja Lewandowskiego, którą czytałam w 2019 roku we współpracy z wydawcą. Jak mi się podobała?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Cienie Nowego Orleanu” to powieść, którą czytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Uroboros. Ta polska książka nie zdobyła nigdy szczególnej popularności. Czy jednak mimo to warto się za nią zabrać? Sprawdź tę recenzję! </strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14-1024x683.png" alt="Cienie Nowego Orleanu" class="wp-image-2154" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-1-14.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph"><a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/literatura-polska/">Dowiedz się więcej o polskiej literaturze!</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Przerażająca sekta odkryta przez detektywa</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Trwa dwudziestolecie międzywojenne. Lata temu John R. Legrasse, mieszkający w Nowym Orleanie policjant, natrafił na dziwną sektę, dokonującą przerażających rzeczy. W trakcie pracy nad jedną ze spraw odkrywa, że ta prawdopodobnie wciąż istnieje. Detektyw robi wszystko, aby położyć kres tym okrutnym praktykom.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Choć twórczości<a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/h-p-lovecraft/"> H. P. Lovecrafta</a> nie znam jeszcze za dobrze, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że naprawdę lubię i cenię tego klasyka grozy. Zarówno jego świat, jak i klimat twórczości tego pana to coś, co bardzo mi odpowiada, szczególnie że ostatnio wręcz uwielbiam czytać o latach 20. i 30. Po „Cienie Nowego Orleanu” sięgnęłam więc bez wahania: w końcu to książka promowana jest jako pozycja, którą fani Lovecrafta muszą przeczytać. Nie będę jednak oszukiwać – po lekturze nie jestem w pełni zadowolona. Mimo że zaczęło się naprawdę dobrze.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16-1024x683.png" alt="Cienie Nowego Orleanu" class="wp-image-2155" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-16.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">„Cienie Nowego Orleanu” pokazują pasję autora do tematu</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Maciej Lewandowski nie był mi wcześniej znanym twórcą, ale temu akurat się nie dziwię: raczej nie jest pisarzem, którego znają wszyscy. Jednocześnie to autor, który, pracując nad „Cieniami Nowego Orleanu”, wykonał kawał dobrej roboty… tylko moim zdaniem nie wykorzystał najlepiej wiedzy, jaką zdobył, zbierając informacje do książki.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W tej powieści naprawdę widzę pasję twórcy do tematu. Zdziwiłam się nieco, gdy odkryłam, że „Cienie Nowego Orleanu” właściwie rozgrywają się w świecie Cthulhu, ale było to zdecydowanie pozytywne odczucie. Jednocześnie pierwsze strony powieści wypadały naprawdę dobrze: Lewandowski dobrze tworzył klimat mrocznej, ale kryminalnej historii osadzonej w latach 20. XX wieku. Wyraźnie lubi tę tematykę i dobrze się w niej czuje.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jak już wspominałam – to powieść, w której tworzenie włożono naprawdę wiele pracy. Autor nie tylko wie wiele o mitologii Cthulhu, ale musiał naprawdę dużo czytać o Nowym Orleanie. I mówię tu zarówno o jego historii, kwestiach kulturowych oraz rasowych, jak i konkretnych, prawdziwych opowieściach, które rozgrywały się w USA. Przynajmniej jedna z „kryminalnych historii” wspominanych przez bohaterów naprawdę miała miejsce, bo sama ostatnio o niej czytałam.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Nieumiejętne wykorzystanie zdobytych informacji?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Problem „Cieni Nowego Orleanu” moim zdaniem polega jednak na nieumiejętnym wykorzystaniu zdobytych informacji. Lewandowski w narracji próbuje „upchnąć” to wszystko, wrzucając do tekstu ogrom makaronizmów oraz słów, które następnie często wyjaśnia poprzez przypisy. Jednocześnie zwykle używa konkretnych słów tylko raz lub dwa, nigdy więcej do nich nie wraca, w związku z czym nie ma to jakiegoś szczególnego fabularnego sensu. Osobiście wolałabym, aby wybrał kilka określeń i trzymał się ich przez całą powieść: to z jednej strony pomogłoby jej nadać klimat, a z drugiej nie przytłaczało i nie psuło dynamiki książki.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17-1024x683.png" alt="Cienie Nowego Orleanu" class="wp-image-2156" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/8-17.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Polski pierwiastek</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Jednocześnie zauważyłam, że autor wręcz na siłę próbował wepchnąć do książki polski pierwiastek. Nie jest to może obiektywna wada, ale muszę przyznać, że bawiło mnie bezustanne podkreślanie, że jedna z postaci jest polskiego pochodzenia i bardzo lubi się z Amerykaninem, jakim jest Legrasse.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Kim jest Legrasse?</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Sam główny bohater to postać, która szczególnie mnie nie urzekła, ale akurat to u mnie rzecz dość typowa, jeśli chodzi o kryminalne historie: wolę skupić się na samej zagadce i tajemnicy, nie przywiązując wielkiej wagi do bohatera. W każdym razie osobiście nie widzę w jego przypadku powodu do krytyki kreacji.</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Cienie Nowego Orleanu” to po prostu książka z – moim zdaniem – brakami warsztatowymi, które trochę zepsuły mi zabawę w trakcie czytania. Niektóre sceny wypadały świetnie, ale po dobrym wstępie całokształt na dłuższą metę zaczął mnie męczyć. Niemniej trzymam kciuki za Lewandowskiego, bo on w tym przypadku naprawdę wiedział, o czym pisze, tylko wydaje mi się, że za bardzo chciał właśnie ten fakt udowodnić.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zwykła śmierć nie robiła na nim wrażenia. Dawno obłaskawił jej widmo. Na dnie wypełnionych deszczówką okopów widywał gorsze rzeczy. Mimo to skala bestialstwa wprawiła go w osłupienie. Co innego okrutna i zdehumanizowana wojna, a co innego sadystyczny mord. Ponownie spojrzał na oliwkową skórę, smukłe kształty i plątaninę ran. Przysiągłby, że dostrzega pajęczynę bólu oplątującą ciało.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment „Cieni Nowego Orleanu” Macieja Lewandowskiego</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="352" height="500" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-39.jpg" alt="Cienie Nowego Orleanu" class="wp-image-2153" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-39.jpg 352w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-39-211x300.jpg 211w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-39-300x426.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 352px) 100vw, 352px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Cienie Nowego Orleanu</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Maciej Lewandowski</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;480</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;kryminał</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;Uroboros, Warszawa 2019</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/cienie-nowego-orleanu-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Złodziej Dusz: Relacje przede wszystkimi [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/zlodziej-dusz-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/zlodziej-dusz-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Aug 2018 19:41:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Aneta Jadowska]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Fabryka Słów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=1626</guid>

					<description><![CDATA[„Złodziej dusz” to debiut Anety Jadowskiej z którym zapoznałam się w 2018 roku. Jak podobała mi się ta powieść? I czy warto się za nią zabrać?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Złodziej dusz” to debiut Anety Jadowskiej, ale moje któreś z kolei spotkanie z tą popularną polską autorką. Jak podobało mi się to kryminalne urban fantasy? Czy i kiedy warto po tę książkę sięgnąć? Poznaj lepiej polskie fantasy!</strong></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17-1024x683.png" alt="" class="wp-image-1628" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/7-17.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph"><a href="https://fantastykacodzienna.pl/tag/aneta-jadowska/">Dowiedz się więcej na temat twórczości Anety Jadowskiej!</a></p>



<p class="wp-block-paragraph">Sprawdź recenzje książek z cyklu o Dorze Wilk: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2020/04/26/bogowie-musza-byc-szaleni/">„Bogowie muszą być szaleni”</a><strong> </strong></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Dora łączy dwa różne światy</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Dora Wilk łączy dwa światy: alternatywny i realny. Jest jednocześnie policjantką i wiedźmą. Dlatego też, gdy w Thornie, magicznej części Torunia, zaczynają znikać magiczne stworzenia, Starszyzna prosi ją o pomoc w znalezieniu winnego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mojej relacji z twórczością Anety Jadowskiej ciągle nie potrafię do końca określić.<a href="https://fantastykacodzienna.pl/2017/05/14/dziewczyna-z-dzielnicy-cudow/"> Cykl o Nikicie</a> mocno mnie irytował, ale <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2018/02/21/trup-na-plazy-i-inne-sekrety-rodzinne/">„Trup na plaży i inne sekrety rodzinne”</a> był naprawdę sympatycznym, lekkim kryminałem. O „Złodzieju dusz” słyszałam jednak, że wypada gorzej niż pierwsza wspomniana przeze mnie seria, więc nie ukrywam: obawiałam się mojej przygody z Dorą Wilk. Ale… na szczęście okazało się, że właściwie niepotrzebnie. Choć daleko tej książce do wyjątkowej, to jednak nie zawierała tych elementów, które w opowieści o Nikicie irytowały mnie najbardziej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Złodziej dusz” ocieka erotyzmem</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Zacznijmy może jednak od tego, że „Złodziej dusz” to książka, która wręcz ocieka erotyzmem. W innych znanych mi książkach Jadowskiej tematy dotyczące seksualności jak najbardziej się pojawiały, jednak nigdy nie w takiej ilości. Wprawdzie w praktyce między bohaterami nigdy nie dochodzi do zbliżenia, to jednak myśli Dory cały czas krążą wokół spania z innymi. Jest to wprawdzie fabularnie wyjaśnione i ostatecznie uznaję ten element raczej za cechę, a nie za wadę czy zaletę powieści, niemniej mam wrażenie, że osoby bardziej wyczulone na takie treści mogą poczuć się nieco zniesmaczone.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Zwłaszcza że w tle dzieją się teoretycznie istotne rzeczy. Wiemy, że Dora ma rozwiązać ważną dla niej sprawę: wśród porwanych magicznych istot jest też znana jej nekromantka, osoba w jakiś sposób istotna dla naszej bohaterki. A ona zamiast po prostu pracować nad sprawą, właściwie przez większość czasu myśli o spaniu z kolejną osobą, zaś problem… rozwiązuje się jakby sam, tak trochę przy okazji.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35-1024x683.png" alt="" class="wp-image-1629" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35-1024x683.png 1024w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35-300x200.png 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35-768x512.png 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35-850x567.png 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/1-35.png 1200w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Lubię i nie lubię to, jak pisze Jadowska</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Styl Jadowskiej w tej konkretnej książce jest czymś, co lubię i nie lubię zarazem. Niewątpliwie „Złodzieja dusz” czyta się bardzo lekko i raczej przyjemnie, ale jednocześnie często miałam wrażenie, że ekspozycja jest trochę łopatologiczna, a samemu tekstowi przydałaby się jeszcze redakcja. Niektóre zdania były niepoprawnie złożone lub zbyt długie, co skutecznie wybijało z czytania.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Niemniej w tym przypadku sama narracja wypada o niebo lepiej niż w książce o Nikicie. Przede wszystkim autorka nie zakłada, że niektóre elementy świata przedstawionego znamy z poprzednich książek, dzięki czemu praktycznie nie da się w tej historii pogubić. Ponadto nie zawiera ona tego głównego, irytującego elementu: powtarzających się w kółko treści.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Świat przedstawiony z pierwszej książki o Dorze raczej już znałam, jednak w tym wydaniu również bardziej przypadł mi do gustu. Fakt, jest oparty na stereotypach i bazuje właściwie na wrzuceniu wszystkiego, co się da, do jednego worka, ale przy tym wypada naprawdę kolorowo i najzwyczajniej w świecie pozytywnie. Od tego typu lektury nie wymagam niczego więcej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">„Złodziej dusz” skupia się na relacjach</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Przy tym wszystkim muszę przyznać, że Dora, a raczej jej relacje z przyjaciółmi, to coś, co… trochę chwyciło mnie za serce. „Złodziej dusz” jest raczej pozbawiony pretensjonalności i nadmiernej powagi, skupiając się mocno na relacjach między bohaterami, a te są po prostu bardzo sympatyczne. Na dodatek mimo bardzo dużej liczby postaci nie miałam problemu z ich rozróżnianiem.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mimo początkowych obaw „Złodzieja dusz” oceniam raczej pozytywnie. Zdecydowanie nie jest to wprawdzie literatura wysokiego lotu, ma naprawdę wiele wad i nie jest szczególnie odkrywcza – nie wnosi niczego nowego do gatunku. Niemniej sympatyczni bohaterowie i przyjemna otoczka sprawiają, że żywię do tej opowieści pewną sympatię, a naprawdę od takich powieści po prostu niczego innego nie wymagam.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">– Co znowu? – warknął Joshua na widok pergaminu obwieszonego pieczęciami jak choinka bombkami.</p>



<p class="wp-block-paragraph">– Dziadek się stęsknił. – Miron był szczerze rozbawiony nieszczęśliwą miną przyjaciela. Dziadek Joshui był szychą w Radzie Archanielskiej. Może o nim słyszeliście — na imię ma Gabriel, a na koncie jedno spektakularne zwiastowanie.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment „Złodzieja dusz” Anety Jadowskiej</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="455" height="700" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-46.jpg" alt="Złodziej dusz" class="wp-image-1627" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-46.jpg 455w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-46-195x300.jpg 195w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-46-300x462.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 455px) 100vw, 455px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Złodziej dusz</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong>&nbsp;Seria o Dorze Wilk</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;1</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Aneta Jadowska</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;445</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;urban fantasy, kryminał fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie:</strong>&nbsp;Fabryka Słów, Lublin 2012</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/zlodziej-dusz-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lucyfer. Sezon 2: O przerysowanej mamie [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/lucyfer-sezon-2-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/lucyfer-sezon-2-recenzja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Feb 2018 10:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Fantastyczne filmy i seriale]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje filmów i seriali]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=1246</guid>

					<description><![CDATA[„Lucyfer” to serial, który nie jest wybitny, ale może być dobrą rozrywką. Jak podobał mi się drugi sezon? Sprawdź, czy warto oglądać go dalej! Recenzje innych sezonów tego serialu: Sezon 1 Lilith...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Lucyfer”  to serial, który nie jest wybitny, ale może być dobrą rozrywką. Jak podobał mi się drugi sezon? Sprawdź, czy warto oglądać go dalej!</strong></p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="670" height="354" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-17.jpg" alt="Lucyfer. Sezon 2" class="wp-image-1248" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-17.jpg 670w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-17-300x159.jpg 300w" sizes="auto, (max-width: 670px) 100vw, 670px" /></figure>
</div>


<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Recenzje innych sezonów tego serialu: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2017/07/22/lucyfer-sezon-1-recenzja/">Sezon 1</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Lilith trafia na Ziemię</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Lilith (Tricia Helfer), matka Lucyfera (Tom Ellis), z Piekła trafiła prosto na Ziemię. Przebywa prawdopodobnie w Los Angeles, co spędza panu Morningstarowi sen z powiek: diabeł dobrze wie, że jego matka wkrótce przybędzie i spróbuje skrócić go o głowę&#8230;</p>



<p class="wp-block-paragraph">„Lucyfer” to dla mnie nie najgorszy serial służący do zabicia czasu. Nie wnosi zbyt wiele do życia, nie zapada w pamięci na dłużej, ale dobrze się sprawdza, jeśli potrzebuję czegoś bardzo lekkiego. Dlatego zabrałam się za sezon drugi, którego formuła jest właściwie identyczna jak pierwszego, z tą różnicą, że&#8230; wypada nieco gorzej.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Każdy odcinek to zamknięta historia</h2>



<p class="wp-block-paragraph">To serial, którego każdy odcinek jest zamkniętą historią. Wprawdzie jakoś to wszystko łączy się w całość, ale jeśli na początku epizodu poruszany jest jakiś temat, to na jego końcu na pewno zostanie on rozwiązany. To sprawia, że z jednej strony bez problemu można go oglądać w dużych odstępach czasu, ale z drugiej strony nie wciąga jakoś szczególnie, bo większa część naszej ciekawości została już zaspokojona.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Taka konstrukcja sprawia też, że pod względem fabularnym nie dostajemy niczego bardzo skomplikowanego: Lucyfer w każdym odcinku ma po prostu rzucane jakieś kłody pod nogi i musi je pokonać. Przede wszystkim jest to wciąż serial kryminalny, ze średniej jakości zagadkami, ciągnięty tylko przez całkiem przyjemne aktorstwo Toma Ellisa.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Magia Lucyfera wyparowała</h2>



<p class="wp-block-paragraph">W drugim sezonie magia, którą na początku pierwszego niósł ze sobą Lucyfer, w moim odczuciu zupełnie wyparowała. To po prostu zwykła postać — dupek, który jest dobrze zagrany. Na jego „kobiecą armię” patrzy się całkiem przyjemnie, choć sama Lilith była dla mnie postacią zbyt&#8230; przerysowaną. Wypadała kompletnie nienaturalnie i sztucznie, mnie osobiście bardzo irytując. Rozumiem, że postać nie potrafiła odnaleźć się na Ziemi, więc miała prawo dziwnie się zachowywać, ale Lilith przypominała mi trochę nieumiejętnie napisaną wersję Cersei z „Gry o tron”, co nie wypadło najlepiej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Inną nową postacią, poza Lilith, jest Ella (Aimee Garcia), która z jednej strony wypada całkiem uroczo, z drugiej: niezwykle kojarzy mi się z Abby z „Agentów NCIS”. Miałam wrażenie, że ta rola została na niej mocno wzorowana, tylko po prostu uznano, że zrobi się z Elli laborantkę, która jest chrześcijanką, a nie bladą dziwaczkę. Ech&#8230; ten serial po prostu dosłownie wszystko próbuje zmienić na ładne, eleganckie i urocze, a to nie do końca dobrze działa.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="685" height="351" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/88622e9d7ee9e63cc858ecbd6804f77eb160e11b828ab07d2c40cc532255fe91._SX1080_FMpng_.png" alt="Lucyfer. Sezon 2" class="wp-image-1249" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/88622e9d7ee9e63cc858ecbd6804f77eb160e11b828ab07d2c40cc532255fe91._SX1080_FMpng_.png 685w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/88622e9d7ee9e63cc858ecbd6804f77eb160e11b828ab07d2c40cc532255fe91._SX1080_FMpng_-300x154.png 300w" sizes="auto, (max-width: 685px) 100vw, 685px" /></figure>
</div>


<h2 class="wp-block-heading">Ten sezon jest naciągany</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Drugi sezon wydaje mi się też mocno naciągany: dosłownie KAŻDA zagadka albo jest od początku powiązana z Lucyferem, albo w trakcie okazuje się, że jest, co sprawia, że wszystko staje się przewidywalne i nudnawe. Poza tym niektóre wątki dosłownie urywają się z odcinka na odcinek. [SPOILER] Przykładowo w jednym z nich Lucyfer się „żeni”. W kolejnym jego ukochana znika, a nikt z otoczenia diabła zdaje się tego nie zauważać. [KONIEC SPOILERA].</p>



<p class="wp-block-paragraph">Pewnie prędzej czy później zapoznam się z trzecim sezonem, ale to naprawdę nie jest coś, co sprawia mi dziką przyjemność w trakcie oglądania. To po prostu serial, na który miło się patrzy i w trakcie którego można wyłączyć zupełnie myślenie, odprężając się: kompletnie nic więcej.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">W tych książkach też spotkasz postać Lucyfera: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2016/03/13/klamca-jakub-cwiek-recenzja/">„Kłamca”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2016/05/19/zarna-niebios-co-slychac-w-krolestwie-recenzja-archiwum/">„Żarna niebios”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="662" height="1024" src="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-662x1024.jpg" alt="Lucyfer. Sezon 2" class="wp-image-1247" style="width:300px" srcset="https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-662x1024.jpg 662w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-194x300.jpg 194w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-768x1187.jpg 768w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-994x1536.jpg 994w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-300x464.jpg 300w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9-850x1314.jpg 850w, https://fantastykacodzienna.pl/wp-content/uploads/2026/07/5-1-9.jpg 1035w" sizes="auto, (max-width: 662px) 100vw, 662px" /></figure>



<p class="wp-block-paragraph">„Lucyfer”, sezon 2</p>



<p class="wp-block-paragraph">ang. Lucifer</p>



<p class="wp-block-paragraph">serial fantasy</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/lucyfer-sezon-2-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szamanka od umarlaków: Moje Guilty Pleasure [recenzja] [archiwum]</title>
		<link>https://fantastykacodzienna.pl/szamanka-od-umarlakow-recenzja/</link>
					<comments>https://fantastykacodzienna.pl/szamanka-od-umarlakow-recenzja/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Aleksandra Brzezińska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Nov 2017 08:18:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura fantastyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[komedia]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał fantastyczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryminał urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Książki z akcją we Wrocławiu]]></category>
		<category><![CDATA[literatura polska]]></category>
		<category><![CDATA[Martyna Raduchowska]]></category>
		<category><![CDATA[urban fantasy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Fabryka Słów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fantastykacodzienna.pl/?p=1058</guid>

					<description><![CDATA[„Szamanka od umarlaków” to moje gulty pleasure. Jak podobała mi się ta powieść, kiedy czytałam ją w 2017 roku?]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"><strong>„Szamanka od umarlaków” to pierwszy tom cyklu o Idzie z Wrocławia, jednak nie było to moje pierwsze spotkanie z nim. Drugi tom poznałam jako pierwszy i naprawdę go polubiłam. Jak spodobała mi się kontynuacja, kiedy czytałam ją w 2017 roku?</strong></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<p class="wp-block-paragraph">Recenzje kolejnych książek w cyklu: <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2016/04/29/demon-luster-martyna-raduchowska-recenzja/">„Demon Luster”</a> | <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2019/10/08/falszywy-piesniarz-recenzja/">„Fałszywy Pieśniarz”</a></p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<h2 class="wp-block-heading">Ida ucieka ze świata magii</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Ida zdecydowanie ma Pecha. Choć nie ma ochoty mieć nic wspólnego ze światem magii i wyjeżdża na drugi koniec Polski, by studiować i uciec od swojej rodziny, świat nadprzyrodzony i tak ją znajduje. Gdy przybywa do akademika, zaczyna prześladować ją duch dziewczyny, która niegdyś w nim zmarła.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jakiś czas temu uznałam, że <a href="https://fantastykacodzienna.pl/2017/07/12/rywalki-recenzja/">„Rywalki” Kiery Cass</a> to guilty pleasure pełną gębą. W trakcie czytania widziałam jednak błędy w budowie świata i nieco mnie one uwierały. W przypadku „Szamanki od umarlaków” naprawdę musiałam pomyśleć nad tym, co z tą książką jest nie tak. Bo choć nie jest to dobrze napisana powieść, to&#8230; ja po prostu ją lubię. Sprawiła mi niemało radości, mimo bycia niekoniecznie dobrym kawałkiem literatury.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Dla jasności dodam tylko, że przed tomem pierwszym zapoznałam się z kontynuacją, przez co mniej więcej wiedziałam, czego mam się po tej książce spodziewać. Wcale mi to jednak nie zmniejszyło radości czerpanej z lektury.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Styl Raduchowskiej jest prosty i lekki</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Styl Martyny Raduchowskiej jest wybitnie prosty i lekki. Nie jest to jednak ten sam „rodzaj” wybitnie prostego i lekkiego stylu, jaki obserwujemy w tłumaczeniach. Co to, to nie! W nich nie uświadczymy mowy potocznej, a to właśnie jej wszechobecność jest typowa dla stylu autorki. Czytając, miałam wrażenie, że pisanie tej powieści polegało na przelewaniu na papier własnych fantazji, bez zastanawiania się, co w ogóle chce się przekazać w tekście. Przez to z jednej strony widać, że Raduchowska jest bardzo swobodna i naturalna w tym, co robi, ale z drugiej powieść jest chaotyczna i bardzo daleko jej do dobrze napisanej książki. Niemniej miałam wrażenie, że autorka czerpie ogromną ilość radości z tego, co robi, która zresztą też mi się udzieliła.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Szamanka od umarlaków” nie udaje czegoś, czym nie jest</h2>



<p class="wp-block-paragraph">„Szamanka od umarlaków” to powieść bardzo naiwna i bardzo prosta, ale przy tym nawet niepróbująca udawać czegoś więcej niż historię dla młodzieży. Gdybym miała ją namalować, pewnie użyłabym wszystkich dostępnych, jasnych barw: choć Ida wiecznie narzeka i wiecznie jej się coś nie udaje, to całość zachowana jest w bardzo optymistycznym klimacie.<br>W tej powieści dzieje się wszystko – i wszystko jest zupełnie absurdalne. Mimo wszystko mogłabym podzielić powieść na trzy segmenty.</p>



<h2 class="wp-block-heading">To urban fantasy można podzielić na trzy segmenty</h2>



<p class="wp-block-paragraph">W pierwszym poznajemy Idę i razem z nią uczymy się, o co chodzi z byciem medium w uniwersum Raduchowskiej. Poznajemy w nim ciotkę dziewczyny, jej dwa „zwierzaczki” oraz paru pobocznych bohaterów, którzy mają nam pokazać, jak to wszystko działa. Mimo że mentorka naszej pechowej studentki może być dla niektórych irytującą postacią, ja zapałałam do niej pewną, bliżej niewyjaśnioną sympatią. Ta część jest chyba najdłuższa&#8230; i zdecydowanie sprawiła mi najwięcej radości.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W drugiej części Ida jest już po szkoleniu szamanki od umarlaków i musi nauczyć się radzić sobie sama. Ma do wykonania zadanie i zagadkę do rozwiązania. To ono było dla mnie najnudniejsze i momentami potrafiło mnie znużyć.<br>Trzecia część różni się od drugiej tym, że do akcji wkracza kilku nowych bohaterów. Niekoniecznie najciekawszych, ale podratowujących historię, która powoli zaczyna wiać nudą.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Niewielu ciekawych bohaterów</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Skłamałabym, gdybym powiedziała, że w tej powieści znajdziemy gamę różnobarwnych bohaterów. Poza bardzo charakterystyczną Idą i jej ironiczną ciotką postacie albo pojawiają się na jedną scenkę, albo nie wyróżniają się niczym szczególnym. Często mają jedną cechę charakteru i nie są wcale rozwijane. Niemniej to powieść młodzieżowa, a nie psychologiczna, dlatego pozwalam sobie przymknąć na to oko.</p>



<p class="wp-block-paragraph">To, co mnie w tej powieści dość zaskoczyło, to jej niewinność. Poza jedną z początkowych scenek dotyczącą zachowania studentów w akademiku trudniej chyba o inną książkę napisaną współcześnie, w której nie byłoby odniesień do romansu i seksu oraz w której nawet żarty by się do tego nie odnosiły. W przypadku powieści młodzieżowej uważam to za naprawdę duży atut.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jeśli szukacie czegoś bardzo lekkiego i młodzieżowego, ta książka pewnie się u Was sprawdzi. Może być też dobrą książką „na start”, jeśli temat wydaje się Wam interesujący: ta książka wchodzi po prostu niezwykle łatwo przez bardzo potoczny styl Raduchowskiej. Mnie jej lektura sprawiła sporo radości, chociaż nie ma się co oszukiwać: to nie jest powieść wysokich lotów.</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Była jedna rzecz, której nikt o Idzie nie wiedział.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Za cholerę nie chciała być wiedźmą. Była też jedna rzecz, której nie wiedziała sama Ida – zasadniczo nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia. I nie chodzi tu o żadne zarządzenie losu, siłę wyższą, klątwę, życiorys zapisany w gwiazdach w najdrobniejszym szczególe czy przeznaczenie, którego nie da się zmienić ani oszukać. Ida zwyczajnie miała Pecha. Chociaż nie, to nawet nie było tak: Pech miał Idę. Trzymał mocno, nie puszczał, śledził jak cień, czepił się jak rzep psiego ogona, wierny niczym najlepszy przyjaciel, zawsze gotów, by pokrzyżować jej plany i zwalić pod nogi nie kłodę, a cały ich stos.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Rodzina Brzezińskich od zawsze parała się magią. Ten prastary, wpływowy ród od pokoleń zasiadał w loży czarodziejów. Nikt nigdy nie odważył się przeciwstawić tradycji. Ida jest jedynym dzieckiem państwa Brzezińskich, jako że jej matka nie chciała mieć więcej dzieci. Dziewczyna stała się niezbędnym minimum, które ma przedłużyć ten wspaniały ród.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Fragment „Szamanki od umarlaków” Martyny Raduchowskiej</p>



<hr class="wp-block-separator has-alpha-channel-opacity"/>



<figure class="wp-block-image"><img decoding="async" src="https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEg9si_ayMVKCSRkZyjZdEq0rF7CG6vAxm9PLqVu_AHg4SYs35NcfJ768hkM0rdNJw-GQU-KMjpWu41jOAx5kWbVPxsP_E5WdA-JTU09E352R5xV26DxIZIkh1dHVE4_H5nFwa1o3CBS_Vvu/s320/1.jpg" alt="Szamanka od umarlaków"/></figure>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł:</strong>&nbsp;Szamanka od umarlaków</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Tytuł serii:</strong>&nbsp;Szamanka od umarlaków</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Numer&nbsp;tomu:</strong>&nbsp;1</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Autor:</strong>&nbsp;Martyna Raduchowska</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Liczba stron:</strong>&nbsp;402</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Gatunek:</strong>&nbsp;urban fantasy</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong>Wydanie</strong>:&nbsp;Fabryka Słów, Warszawa 2011</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fantastykacodzienna.pl/szamanka-od-umarlakow-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
