Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

W stronę mroku: Od misji do misji [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 19 lutego, 2019

„W stronę mroku” to ostatni tom trylogii Lindy Nagady. Choć miałam tę książkę dość długo, musiała poczekac osiem miesiący, nim się za nią zabrałam. Sprawdź moją recenzję z 2019 roku i dowiedz się, czy to SF jest dla Ciebie!

Spis treści:

Toggle
  • Shelley w tajnym oddziale
  • „W stronę mroku” jest dla konkretnej grupy odbiorców
  • To są tylko akcje wojskowe
  • Już poprzedni tom nie był dla mnie
W stronę mroku

Sprawdź inne części trylogii: „Czerwień” | „Ciężkie próby”


Shelley w tajnym oddziale

Shelley trafia do tajnego oddziału zarządzanego przez Czerwień. Prowadzi oddział, starając się zdecydować, komu powinien zaufać.

Muszę się przyznać: nie potrafiłam zabrać się za ukończenie „Czerwieni” Lindy Nagaty. Ostatni tom tej trylogii, „W stronę mroku”, leżał na mojej półce przez dobre osiem miesięcy, nim postanowiłam się za niego zabrać. Nie widzę w tym nic dziwnego: to nie jest seria nadzwyczaj wybitna, a militarne tematy nigdy nie należały do moich ulubionych.

„W stronę mroku” jest dla konkretnej grupy odbiorców

Po zakończeniu całej trylogii odnoszę wrażenie, że to po prostu książki, które sprawdzą się w przypadku bardzo konkretnej grupy odbiorców. To literatura bardzo męska, skupiona praktycznie tylko na akcjach militarnych. „W stronę mroku” jest książką, która tak naprawdę w ogóle nie buduje głębokich relacji między bohaterami ani nie skupia się na tle wydarzeń. Wprawdzie te informacje są w jakiś sposób przemycane, ale jednak wyraźnie widać, że nie są celem istnienia tej powieści.

Temat sztucznej inteligencji działającej gdzieś w sieci, który sprawia, że trylogia może intrygować, niestety jest też zepchnięty na dalszy plan. Teoretycznie bohaterowie cały czas o niej mówią, cały czas o niej pamiętają, ale jako czytelnik nie odczułam, aby autorka tak naprawdę, z pełnym zaangażowaniem, skupiła się właśnie na niej.

W stronę mroku

Szukasz więcej militarnego SF? Sprawdź też recenzje tych książek: „Ziemia osamotniona” | „Buntowniczka”


To są tylko akcje wojskowe

Naprawdę, fabuła „W stronę mroku” opiera się tylko na akcjach. Shelley razem ze swoim oddziałem leci do jednego miejsca, wykonuje zadanie i nagle okazuje się, że musi lecieć na kolejną, jeszcze bardziej niebezpieczną misję. W ten sposób mija praktycznie cała książka i najzwyczajniej w świecie, jeśli czytelnik nie jest tym zainteresowany, po prostu się znudzi. Zwłaszcza że przynajmniej mi nie udało się zżyć z bohaterami.

Nie oznacza to jednak, że jest to zła książka. Absolutnie nie. To książka dla konkretnego targetu – i nie ma w tym nic złego. Same militarne realia są przedstawione naprawdę nieźle, a otaczająca naszych bohaterów technologia to po prostu dodatkowy smaczek. Dlatego moim zdaniem nawet nie jest to literatura dla fanów „po prostu science fiction”: sięgając po trylogię Nagaty, trzeba się po prostu nastawić na bardzo specyficzny typ literatury.

Już poprzedni tom nie był dla mnie

Moje „problemy” z tą serią zaczęły się już przy tomie drugim, który po prostu mocno mnie wymęczył. Niestety, z ostatnią częścią nie było wcale lepiej. Trochę żałuję, bo widzę, że autorka włożyła w swoją historię sporo pracy. Niestety, brakuje mi jakiegokolwiek przywiązania do postaci (nawet głównego bohatera) i przedstawionych realiów. W trakcie czytania przyłapywałam się na tym, że nawet nie obchodziło mnie, w jakim celu odbywa się kolejna misja Shelly’ego: wszystkie zlewały mi się w całość, nie kibicowałam postaciom, nie interesowały mnie ich rozmowy ani bliższe relacje.

Jeśli znacie poprzednie tomy tej trylogii i uważacie, że to jest „wasza” literatura, myślę, że i kolejna część będzie całkiem miłą rozrywką. Niestety, ja do serii raczej nie wrócę: po prostu nie jest to literatura przeznaczona dla mnie, choć nie żałuję, że miałam okazję ją poznać.


Wszyscy w GRK mają podobny podstawowy styl osobowościowy. Mógłbym go nazwać inklinacją do służby, ale jebać to. Jesteśmy kółkiem wzajemnej adoracji, skupiającym pompatycznych skurwieli obarczonych kompleksem mesjasza i uzależnionych od adrenaliny.

Fragment „W stronę mroku” Lindy Nagaty


W stronę mroku

Tytuł: W stronę mroku

Tytuł serii: Czerwień

Numer tomu: 3

Autor: Linda Nagata

Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński

Liczba stron: 486

Gatunek: militarne science-fiction

Wydanie: Rebis, Poznań 2017

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Dom Wydawniczy Rebis, fantastyka naukowa, Linda Nagata, literatura amerykańska, militarne SF

2 thoughts on “W stronę mroku: Od misji do misji [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Ciężkie próby: Solidne, choć nudnawe science-fiction [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Czerwień: Niezwykłe przeczucia [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme