Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Żałobne opaski: Powieść drogi [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 8 lipca, 2017

„Żałobne opaski” były moim ostatnim spotkaniem z Brandonem Sandersonem na kilka kolejnych lat. W 2017 roku, kiedy czytałam tę powieść, to było ostateczne zakończenie cyklu. Z tego co wiem, teraz, w 2026 roku, kiedy przenoszę ten wpis z poprzedniej domeny, jest dostępny kolejny tom. Jak jednak wówczas odbierałam zakończenie przygody z Waxem i Waynem?

Spis treści:

Toggle
  • Czym są Żałobne Opaski?
  • Fabuła tej części odstaje od poprzednich
  • Steris staje się pełnoprawną postacią
  • Czuję zmęczenie Sandersonem
Żałobne opaski

Więcej o „Ostatnim imperium”: „Z mgły zrodzony” | „Studnia wstąpienia” | „Bohater wieków” | „Stop prawa” | „Cienie tożsamości”


Czym są Żałobne Opaski?

Wax, Wayne i ich mała drużyna dowiadują się o istnieniu Żałobnych Opasek, metalmyśli magazynujących niezwykłą moc i pozwalających każdemu stać się zrodzonym z mgły. Wyruszają na ich poszukiwanie, jednocześnie próbując wyzwolić siostrę Waxa.

„Żałobne opaski” to trzecia książka z opowieści o drugiej erze świata „Z mgły zrodzonego” i jak na razie – najlepsza z trójki tych niekoniecznie bardzo długich historii. Nie dorasta do pięt pierwszej części cyklu, ba! Nawet „Studnia wstąpienia” jest o niebo lepsza od tej części, ale w końcu nie czułam tak wielkiej irytacji w trakcie czytania.

Nim jednak przejdę do konkretów, chcę tylko wspomnieć o okładce. Jej śnieżny klimat i śliczna Steris sprawiają, że po prostu uwielbiam na nią patrzeć 🙂 Może nie jest to najpiękniejsza książka, jaką miałam w rękach, ale sama grafika bardzo mi się podoba.

Fabuła tej części odstaje od poprzednich

Dobra, koniec o okładce, pora wrócić do treści! Fabuła tego tomu nieco odstaje od poprzednich. Wcześniej Sanderson pokazywał nam kryminalne zagadki rozwiązywane przez dwóch głównych bohaterów. Teraz mamy w historii nieco więcej powieści drogi. Bohaterowie się przemieszczają i opuszczają znane nam Elendel. Ten zabieg w tym przypadku zdecydowanie wyszedł na plus całej historii. W przypadku poprzednich części trudno było mi skupić się na wątku kryminalnym, gdy Sanderson cały czas sobie żartował; powieść drogi zaś nie wymaga aż takiej powagi, dlatego całość po prostu działa lepiej.

Niemniej… choć ta część jest lepsza i działa lepiej, to ja, przez irytację poprzednimi częściami, nie potrafię chyba odciąć się od złych wspomnień. Niestety nie kupuję żartów Sandersona. W moich uszach brzmią po prostu… głupio. No błagam, śmianie się z postaci, bo ta lubi planować i zaplanowała, że bydło może przebiec przez dom? W środku miasta? To humor dla pijanego człowieka, dziecka z podstawówki czy w miarę dojrzałego czytelnika…? Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób właśnie za to uwielbia Sandersona, ale przepraszam, ja tego nie kupuję.

Żałobne opaski

Steris staje się pełnoprawną postacią

Większość bohaterów z historii już znamy; dopiero w drugiej połowie książki pojawiają się jakieś nowe postacie. Niby w zamian za to powinniśmy dowiedzieć się więcej na temat tych, które już obserwowaliśmy, ale szczerze mówiąc, nie zauważyłam, by jakoś specjalnie się rozwijały. Weźmy na przykład Steris, narzeczoną Waxa, która do tej pory była spychana na dalszy plan, a teraz stała się pełnoprawną drugoplanową postacią. Już wcześniej wiedzieliśmy, że lubi plany oraz że jest osobą elegancką, rozumiejącą towarzystwo. Teraz dowiadujemy się jedynie, że jej planowanie to obsesja i choroba psychiczna oraz że trochę lubi przygody. Więcej na jej temat… nie wiemy nic.

Jak zwykle sam styl Sandersona jest bardzo przyjemny. Książkę czyta się szybko i niełatwo jest się w niej pogubić. Jedyna rzecz, nad którą zastanawiałam się w trakcie czytania, to mały problem z tłumaczeniem. Mianowicie „allomancja” oraz wszelkie formy tego słowa (np. allomantyczny) są ZAWSZE pisane wielką literą. Czy więc to kwestia tego, że autor sobie tak zażyczył, czy tego, że tak było w oryginale i tłumacz nie pomyślał, że w języku polskim przymiotnik piszemy małą?

Czuję zmęczenie Sandersonem

Cieszę się, że jak na razie nie mam na półce więcej książek Sandersona, bo czuję się nim wyraźnie zmęczona… Wprawdzie „Żałobne opaski” działały całkiem dobrze i osoby, które zapoznały się z poprzednimi częściami, nie powinny na nie jakoś szczególnie narzekać, ale tak czy siak, ja na razie tego świata mam serdecznie dosyć. A może nie tyle co tego świata, a żartów autora, które naprawdę z dnia na dzień coraz bardziej mnie irytują.


Ta okolica była zbyt elegancka, z tymi wszystkimi rezydencjami, ogrodami i starannie przystrzyżonymi żywopłotami. Ulice nawet nie śmierdziały końskim łajnem. Trudno myśleć w takim miejscu – każdy wiedział, że najlepiej myśli się w bocznych uliczkach i slumsach. W miejscach, gdzie mózg musiał być uważny, wręcz spanikowany – tam, gdzie ten gnojek wiedział, że jeśli się nie ożywi i nie wymyśli czegoś genialnego, jego właściciel pewnie zostanie dźgnięty, a wtedy jakby skończył?

Należało wziąć swój mózg jako zakładnika przeciwko własnej głupocie – tak się załatwiało sprawy.

Fragment „Żałobnych Opasek” Brandona Sandersona


Tytuł: Żałobne opaski

Tytuł serii:  Ostatnie Imperium

Numer tomu: 6

Autor: Brandon Sanderson

Liczba stron: 409

Gatunek: high fantasy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Brandon Sanderson, fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, literatura przygodowa, powieść drogi, przygodowe fantasy, Wydawnictwo Mag

2 thoughts on “Żałobne opaski: Powieść drogi [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Z mgły zrodzony: Lud uciśniony…. po raz kolejny? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Bohater Wieków: Na szczęście Zniszczenie tej trylogii nie dotknęło [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme