Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Anihilacja (2018): Baśniowa metafora science-fiction [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 1 grudnia, 2018

„Anihilacja” to ekranizacja powieści Jeffa VanerMerra. Ten film obejrzałam w 2018 roku i wówczas zrobił na mnie naprawdę duże, pozytywne wrażenie. Dlaczego? Sprawdź, co jest niezwykłego w tym baśniowo-dziwnym filmie SF!

Spis treści:

Toggle
  • Wyprawa do strefy X
  • „Anihilacja” to film, o którym trudno się pisze
  • Czasem widać mniejszy budżet, ale…
  • „Anihilacja” nie jest typowym horrorem
Anihilacja

Sprawdź recenzje innych filmów SF: „Piąta fala” | „Prometeusz” | „Ex Machina” | „Valerian i Miasto Tysiąca Planet” | „Łowca androidów”


Wyprawa do strefy X

Mąż Leny (Natalie Portman) jest wojskowym. Kiedy nie wraca z tajnej wyprawy, kobieta uznaje go za zmarłego. Pewnego dnia pojawia się na progu jej domu i dziwnie się zachowuje. Wkrótce później choruje i trafia razem z żoną do tajnego ośrodka badawczego prowadzonego przez dr Ventress (Jennifer Jason Leigh). Lena prędko odkrywa, że mąż badał sprawę Strefy X – miejsca dziwnej anomalii na Ziemi, którego obszar bezustannie się powiększa. Kobieta podejmuje decyzję: razem z grupą innych pań ma zamiar zbadać jej wnętrze.

Alex Garland i Jeff VanderMeer w jednym – to połączenie nie mogło się skończyć normalnie. W końcu ten pierwszy, twórca uwielbianej przeze mnie „Ex Machiny”, lubi tworzyć kino niewielkie i specyficzne, ale bardzo inteligentne. Zaś VanderMeer zapadł mi w pamięć „Podziemiami Vensis” – powieścią z gatunku dystopii, która swoją formą przypominała senne majaki. Nic więc dziwnego, że „Anihilacja”, film na podstawie jego książki, też zawiera właśnie takie elementy. Zwłaszcza że podobno Garland stworzył swoje dzieło na podstawie interpretacji, jaką wypracował po lekturze.

„Anihilacja” to film, o którym trudno się pisze

Niełatwo jest mi o tym filmie mówić, bo mam wrażenie, że tak naprawdę… nie do końca jest o czym. „Anihilacja” to na tyle dziwny obraz, że trzeba go zobaczyć, aby po swojemu go zrozumieć i zinterpretować. Choć teoretycznie dostajemy konkretną fabułę, która zwłaszcza na początku jest mocno zarysowana, to w gruncie rzeczy trudno rzec z pewnością, czy wszystko to „realne” wydarzenia, czy może coś dziejącego się tylko w głowie Leny, a może – to tylko metafora jej życia. A może jednak „Anihilacja” to metafora dotycząca feminizmu albo ekologii? W tym filmie absolutnie nic nie jest w pełni jasne.

Anihilacja

Czasem widać mniejszy budżet, ale…

Mimo tego istnieje kilka elementów, które są raczej stałe i o których chyba mogę bez ogródek powiedzieć. „Anihilacja” to film produkcji Netflixa, a więc nie jest dziełem z bardzo dużym budżetem i to naprawdę czasem widać. Niektóre efekty specjalne są wyraźnie sztuczne, nienajlepsze, niedopracowane. Niemniej same projekty przedstawianych obiektów i ich pomysłowość moim zdaniem nadrabiają niedoróbki budżetu. Ponadto w tym baśniowym, mglistym i niepewnym otoczeniu słabe CGI nie rzuca się aż tak bardzo w oczy.

„Anihilacja” nie jest typowym horrorem

Co z innych „pewniaków”? Osoby zachęcone tym, że film uznany został za horror fantastyczno-naukowy, mogą się „Anihilacją” rozczarować. Faktycznie, to dzieło ma w sobie kilka mrocznych scen, ponadto jego atmosfera jest raczej niepokojąca, ale osobiście nie nazwałabym jej typową dla horroru.

Osoby szukające dziwnych obrazów, takich, które wymagają analizy i własnej interpretacji, naprawdę powinny po ten film sięgnąć. To ciekawe dzieło do dyskusji i rozmów o nim, ponadto zapewniające zachwyt nad niektórymi z pomysłów twórców. Tych, którzy szukają jednak „zwykłego” filmu na popołudnie, przestrzegam: to nie jest typowe kino, do którego przyzwyczaiło nas Hollywood.


Anihilacja

„Anihilacja” (2018)

ang. „Anihilation”

reż. Alex Garland

horror science-fiction

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Alex Garland, fantastyka naukowa, horror SF, Jeff Vandermeer, weird fiction

1 thought on “Anihilacja (2018): Baśniowa metafora science-fiction [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Unicestwienie: Wyprawa do Strefy X [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme