Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Łowca androidów (1982): Tak inny od oryginału, a jednak… tak dobry [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 13 czerwca, 2018

„Łowca androidów” obejrzałam po tym, jak przeczytałam książkę, na której bazuje ten film. To klasyk kina, nie tylko tego fantastyczno-naukowego. Jak podobała mi się ta produkcja, kiedy oglądałam ją w 2018 roku? Sprawdź!

Spis treści:

Toggle
  • Harrison Ford na tropie androidów
  • „Łowca androidów” dalej wygląda zachwycająco
  • Ten film jest inny od oryginalnej książki
  • To dwie różne historie i obydwie działają
Łowca androidów

Poznaj recenzje innych filmów SF: „Piąta fala” | „Prometeusz” | „Ex Machina” | „Valerian i Miasto Tysiąca Planet”


Harrison Ford na tropie androidów

Na Ziemię trafia kilka androidów. Rick Deckard (Harrison Ford) ma je wyeliminować. Szybko okazuje się jednak, że nie są to zwykłe jednostki – to najnowszy model sztucznej inteligencji, który niemal niczym nie różni się od ludzi.

„Łowca androidów” z 1982 roku to już klasyka kina science fiction. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że to po prostu dobry film. Dlatego też tym razem, zamiast skupiać się wyłącznie na jego analizie, pozwólcie, że porównam go z książką, na podstawie której powstał, czyli z „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” Philipa K. Dicka.

„Łowca androidów” dalej wygląda zachwycająco

Nim jednak do tego przejdziemy, muszę powiedzieć kilka słów o stronie wizualnej filmu. „Łowca androidów” ma już ponad czterdzieści lat. Mimo to… wygląda zachwycająco. Widać, że twórcy naprawdę przyłożyli się do swojej pracy – większość lokacji została fizycznie zbudowana, dlatego również dziś mogą robić ogromne wrażenie. Do tego mroczny, ciężki klimat, w jakim utrzymana jest całość, po prostu świetnie buduje atmosferę.

Wracając do fabuły, zacznijmy od tego, że historia przedstawiona w filmie znacząco różni się od tej stworzonej przez Dicka. Twórcy zaczerpnęli z książki wiele motywów, a następnie przerobili je na własną modłę. I właśnie dzięki temu „Łowca androidów” wypada aż tak dobrze.

Łowca androidów

Ten film jest inny od oryginalnej książki

Przede wszystkim główny bohater, Rick Deckard, w wersji książkowej jest podrzędnym łowcą, którego największym marzeniem jest posiadanie żywego zwierzęcia. Ma rodzinę i właściwie klepie biedę. Filmowa wersja tej postaci jest pod pewnymi względami jego przeciwieństwem. To samotny człowiek, o którego zamiłowaniu do zwierząt nic nie wiemy. Jest przy tym po prostu najlepszy w swoim fachu.

Samych androidów również jest nieco mniej, a związane z nimi wątki zostały wyraźnie zmienione. Ich motywacje różnią się od tych znanych z książki. Powiedziałabym nawet, że są bardziej rozbudowane i zdecydowanie bardziej ludzkie. Jednocześnie sposób, w jaki się poruszają, oraz to, jak okrutni potrafią być, sprawiały, że podczas seansu czułam się znacznie bardziej nieswojo niż w trakcie lektury powieści. Dick wprawdzie lubi poruszać się na granicy absurdu, ale finałowe sceny „Łowcy androidów” moim zdaniem zdecydowanie przewyższają jego dzieło pod tym względem.

Słabiej niż w książce wybrzmiewa natomiast wątek Rachael (Sean Young). W filmie zabrakło miejsca na rozważania dotyczące religii i moralności, dlatego o ile w powieści postać ta została wprowadzona właśnie po to, by pokazać, jak te wartości funkcjonują w przedstawionym świecie, o tyle w ekranizacji ona… po prostu jest. Nie zrobiła na mnie większego wrażenia i z pewnością daleko jej do tego, co Rutger Hauer osiągnął kreacją swojego androida, Roya Batty’ego.

To dwie różne historie i obydwie działają

Świat Philipa K. Dicka nie jest światem „Łowcy androidów”, choć oba dzieła mają wiele punktów wspólnych. W przypadku filmu jest to jednak wyłącznie zaleta – to po prostu dwie odrębne interpretacje tego samego pomysłu i każda z nich broni się na swój sposób. Chociaż nie jest to produkcja, którą pokochałam całym sercem, nie potrafię jej nie docenić ani nie darzyć szacunkiem. To naprawdę jeden z tych filmów, które każdy powinien poznać, choćby ze względu na to, jak ogromny wpływ wywarł na historię światowego kina.


Łowca androidów

„Łowca androidów”  (1982)

ang. „Blade Runner”

reż. Ridley Scott

film science-fiction

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Dystopia, fantastyka naukowa, film akcji

2 thoughts on “Łowca androidów (1982): Tak inny od oryginału, a jednak… tak dobry [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Łzy Mai: Cyberpunkowy kryminał [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: 451⁰ Fahrenheita: Gdyby historia kultury masowej poszła jednak innym torem [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme