Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Łzy Mai: Cyberpunkowy kryminał [recenzja] [archiwum]

Posted on 29 czerwca, 2018

„Łzy Mai” czytałam w 2018 roku, jakoś niedługo przed tym, jak wyszło ich wznowienie w wydawnictwie Uroboros. Było to moje trzecie spotkanie z twórczością Martyny Raduchowskiej, do której mam bardzo dużą słabość do dziś, a mamy 2026 rok; poznałam ją będąc jeszcze w liceum. Jak podał mi się jej cyberpunkowy kryminał?

Spis treści:

Toggle
  • Quinn poczuł się zdradzony przez swoją androidkę
  • Kogo można nazwać człowiekiem?
  • „Łzy Mai” to lekko napisana powieść
  • Świat przyszłości to wymówka do opowiedzenia historii kryminalnej
  • Quinn to policjant po przejściach
Łzy Mai

Sprawdź recenzję kontynuacji: „Spektrum”


Quinn poczuł się zdradzony przez swoją androidkę

Gdy podczas buntu androidów Quinn stracił swoich ludzi i sam omal nie zginął, przez kilka lat pozostawał w śpiączce. Po przebudzeniu wraca do policji i szybko zaczyna pracować nad serią morderstw. Jednocześnie nie potrafi wybaczyć Mai – sztucznej inteligencji, która zdradziła go podczas buntu – i robi wszystko, aby ją odnaleźć oraz dokonać zemsty.

Martynę Raduchowską poznałam już dawno jako autorkę komediowego urban fantasy, którym zadebiutowała. Mowa oczywiście o „Szamance od umarlaków”. Gdy więc w moje ręce trafiły „Łzy Mai”, byłam ciekawa, co znajdę w środku. W końcu opis wcale nie zapowiadał komedii, a cyberpunk to nurt wymagający nieco innego sposobu pisania. W trakcie lektury odkryłam, że jest to całkiem sprawnie napisany kryminał science fiction, któremu jednak do doskonałości trochę brakuje.

Kogo można nazwać człowiekiem?

Zacznijmy od tego, że Raduchowska wzięła na warsztat bardzo popularny w literaturze science fiction temat rozważań nad tym, kogo i kiedy możemy nazwać człowiekiem, jeśli mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją. Nie jest to absolutnie nic oryginalnego, jednak jako tło wydarzeń sprawdza się całkiem dobrze. Zwłaszcza że „Łzy Mai” są przede wszystkim kryminałem, a nie powieścią filozoficzną. Świat przyszłości stanowi tu po prostu pretekst do poprowadzenia kryminalnej intrygi.

„Łzy Mai” to lekko napisana powieść

Styl Raduchowskiej nie zachwyca. Nie razi, ale też niczym szczególnym się nie wyróżnia. To po prostu lekko napisana książka, którą czyta się całkiem przyjemnie – i właściwie tyle. Muszę jednak przyczepić się do sporej liczby angielskich zwrotów. Owszem, sami na co dzień używamy angielskiego znacznie częściej niż kiedyś i rozumiem, że w wizji autorki jest to po prostu język przyszłości. Mimo wszystko w książce napisanej przez polską autorkę wolałabym, aby takich wtrąceń było jak najmniej. W pewnym momencie oryginalna powieść zaczyna przypominać tłumaczenie, a tego zdecydowanie nie lubię. To jednak wyłącznie moje osobiste odczucie i całkiem możliwe, że większości czytelników taki zabieg w ogóle nie będzie przeszkadzał.

Świat przyszłości to wymówka do opowiedzenia historii kryminalnej

Jak już wspominałam, świat przyszłości jest tu jedynie pretekstem do opowiedzenia historii kryminalnej, która – przy niewielkich zmianach – wcale nie musiałaby być fantastyką. Oczywiście ten element dodaje książce nieco kolorytu, ale jednocześnie Raduchowska korzysta z dobrze znanych schematów gatunku. W efekcie nie jest to dla mnie lektura szczególnie oryginalna. Po prostu rozwiązujemy zagadkę, która została poprowadzona całkiem sprawnie, choć momentami opiera się na zbyt wielu szczęśliwych zbiegach okoliczności.

Poza tym wyraźnie widać, że jest to początek cyklu. Kryminały często można czytać w dowolnej kolejności, nawet jeśli należą do jednej serii, ponieważ każda książka przedstawia osobną sprawę z udziałem tego samego bohatera. Tutaj jednak tak nie jest. Aby sięgnąć po kolejny tom, znajomość pierwszego będzie praktycznie niezbędna.

Quinn to policjant po przejściach

Nasz główny bohater, Quinn, to po prostu policjant po przejściach. Jest na tyle dobrze nakreślony, że łatwo go polubić, jednak moim zdaniem brakuje mu naprawdę charakterystycznych cech. Dobrze spełnia swoją rolę w fabule, ale jednocześnie nie wydaje mi się postacią, która na długo zapadnie mi w pamięć.

Muszę też dodać, że „Łzy Mai” absolutnie nie są komedią. To powieść utrzymana w poważnym tonie, zupełnie innym niż wcześniejsze książki Raduchowskiej.

Cieszy mnie, że autorka wyraźnie rozwinęła się od czasu swoich dwóch pierwszych powieści, ale jednocześnie… chyba większą sympatią nadal darzę Idę Brzezińską. Bo choć „Łzy Mai” są zdecydowanie lepiej skonstruowaną historią, moje odczucia wobec tej książki pozostają raczej neutralne. Cóż, zobaczymy, jak rozwinie się moja relacja z historią Quinna podczas lektury kolejnych tomów.


Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, to znaczy, że masz coś do ukrycia i nie kierują tobą uczciwe zamiary.

Fragment „Łez Mai” Martyny Raduchowskiej


Sprawdź inne historie SF, które zastanawiają się nad granicą człowieczeństwa: „Łowca androidów” | „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” | „Mechaniczny” | „Westworld” | „Ex Machina” | „www.Wzrok”


Łzy Mai

Tytuł: Łzy Mai

Tytuł serii: Czarne Światło

Numer tomu: 1

Autor: Martyna Raduchowska

Liczba stron: 460

Gatunek: cyberpunk, kryminał

Wydanie: Fabryka Słów, Lublin 2015

2 thoughts on “Łzy Mai: Cyberpunkowy kryminał [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Spektrum: B-day oczami Mai [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Polowanie: Nadnaturalne umiejętności i tajny wywiad, czyli polski akcyjniak SF [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme