„Dynia i jemioła” to zbiór halloweenwowo-świątecznych opowiadań Anety Jadowskiej. Czytałam tę książkę w ramach współpracy z portalem Czytam Pierwszy w 2018 roku. Jak mi się podobała? Sprawdź, jak ją oceniłam!

Dowiedz się więcej o twórczości Anety Jadowskiej!
Święta w magicznym świecie
Święta to czas szczególny także dla mieszkańców magicznej części świata. W tym niezwykłym czasie niełatwo jednak być Namiestniczką, która pilnuje porządku w Thornie, czy organizatorką wielkiego zlotu rodzinnego dla familii składającej się z niezwykle charakternych kobiet. Dora, Nikita, Witkacy, Karma i inni znani z wcześniejszych książek bohaterowie przybywają ponownie z nowymi, tym razem świątecznymi, przygodami.
Do tej pory nie miałam do czynienia z książkami napisanymi specjalnie z myślą o świętach, a o fantastyce tego pokroju chyba nawet nigdy nie słyszałam. Dlatego „Dynia i jemioła” Anety Jadowskiej wydała mi się ciekawym tytułem, odkąd tylko o nim usłyszałam. Gdy książka wpadła mi w ręce, byłam absolutnie zachwycona tym, jak wygląda: twarda oprawa i masa ilustracji sprawiają, że to tytuł, który po prostu przyjemnie jest mieć w ręce. Czy jednak treść dorównuje warstwie zewnętrznej książki i faktycznie nadaje się na prezent?
Muszę przyznać, że odpowiedź brzmi: tak. „Dynia i jemioła” to taka książka, jakiej można było się spodziewać: przyjemna, lekka w odbiorze i bardzo ciepła. A jeśli do tego dodamy znanych i raczej lubianych bohaterów, to okazuje się, że dostaliśmy po prostu bardzo sympatyczny zbiór opowiadań.

„Dynia i jemioła” to dziesięć krótkich tekstów
Bo owszem, tym razem autorka zaserwowała nam dziesięć krótkich tekstów, z których każdy traktuje o innej sytuacji z życia bohaterów. Czasem to jakaś drobna, nieco bardziej obyczajowa historia. Innym razem dostajemy krótki kryminał albo polowanie na potwory czy nawet… parodię „50 twarzy Greya”. A to wszystko w klimacie świecącej lampy z dyni oraz obwieszonej światełkami choinki.
Nie są to wprawdzie teksty, które zapadną szczególnie głęboko w pamięć, chyba że w którymś momencie po prostu mocno rozbawią czytelnika (co jest w przypadku tego zbioru całkiem możliwe), i nie mogę tu mówić o absolutnie wybitnych dziełach, ale na pewno są po prostu warte poznania, szczególnie jeśli zna się świat wykreowany przez Jadowską. Przyznam, że nie znam wszystkich książek autorki, przez co osobiście potrafiłam się czasami zgubić, ale jednocześnie są to na tyle proste historie, że prędzej czy później każdy powinien się w nich odnaleźć.
Mam jeden zarzut do tego zbioru
Jeśli mogłabym coś zarzucić temu zbiorkowi, to bardzo „jednolity” ton oraz brak informacji na początku tekstów o tym, kogo teraz słuchamy. To znaczy dopóki nie zostało wspomniane imię bohatera (a to pojawiało się czasem dość późno) albo ten nie zrobił czegoś charakterystycznego dla siebie (Dora rozpuszcza rude włosy, Nikita kogoś zabija itd.), potrafiłam nie mieć pojęcia, o kim teraz czytam, co po prostu potrafiło mnie delikatnie irytować.
Poza tym muszę przyznać, że w tej książce Jadowskiej świetnie wychodzą rozpoczęcia i zakończenia opowiadań: to takie teksty, które często po prostu aż chce się zacytować, przez co, jeśli znajdują się na początku, od razu przykuwają uwagę i sprawiają, że aż chce się czytać tekst dalej, by zrozumieć, o co chodzi.

Co z ilustracjami w tej książce?
Nachodzi mnie też drobna refleksja dotycząca samych ilustracji. Książkę ozdobiła Magdalena Babińska, stała współpracowniczka Jadowskiej. I o ile obrazki wewnątrz książki są naprawdę bardzo przyjemne dla oka, to mam wrażenie, że w kolorowych ilustracjach na okładce czasami coś nie do końca „gra” z twarzami postaci. Miałam takie wrażenie przy okazji „Akuszera bogów”, mam je i tutaj: Dora i Malina wyglądają świetnie, ale w przypadku Nikity po prostu coś mi nie pasuje. Co? Jako że nie jestem rysownikiem, nie potrafię tego określić (ale jeśli jest na sali ktoś, kto się zna i wie, o co może mi chodzić, niech się do mnie zgłosi!).
Podsumowując, „Dynia i jemioła” to udany zbiór opowiadań. Niezbyt ambitnych, ale bardzo przyjemnych i radosnych, o ciepłym, sympatycznym klimacie. Na pewno świetnie sprawdzi się jako prezent – czy to dla bliskiej osoby, czy to dla siebie samego.
Moja rodzina jest jak trufle. Rzadka, bezcenna i w dobrym stylu, ale w nadmiarze potrafi zabić smak nawet najbardziej wykwintnej potrawy. I ma zaskakująco wiele wspólnego ze świniami.
Fragment „Dyni i jemioły” Anety Jadowskiej

Tytuł: Dynia i jemioła
Autor: Aneta Jadowska
Liczba stron: 407
Gatunek: opowiadania urban fantasy
Wydanie: SQN, Kraków 2018
1 thought on “Dynia i jemioła: Świetny pomysł na świąteczny prezent [recenzja] [archiwum]”