„O matko i córko” czytałam w 2018 roku w ramach współpracy z portalem Czytam Pierwszy. Nie mam pojęcia, czemy wzięłam tę książkę do recenzji. Chyba z ciekawości: w tamtym okresie testowałam sporo niekoniecznie typowych dla mnie książek… i niekoniecznie fantastycznych. Jak odebrałam tę książkę znanych wówczas youtuberek?

Poznaj recenzje innych książkowych pamiętników: „Blondynka u szamana” | „Bezpański” | „Afryka, moja miłość”
Czy to książka tylko dla fanów?
Od kilku lat prowadzą razem popularny kanał. Katarzyna i Paulina Błędowskie, czyli matka z córką, pokazują, jak cudownie jest być razem. W swojej książce przedstawiają kulisy swojego życia i codziennych problemów.
Chyba nie jestem jedyną osobą, która, widząc, jak jakiś youtuber wydaje książkę związaną ze swoim własnym życiem, zastanawia się, czy taka pozycja w ogóle ma jakiś sens, jakiś cel istnienia. Poza – oczywiście – sprawieniem radości fanom? Dlatego sięgnęłam po „O matko i córko”: książkę dwóch youtuberek, które obserwowałam przez pewien czas, gdy zaczynały swoją przygodę. Dziś wprawdzie raczej do nich nie wracam, ale dzięki tamtemu epizodowi mniej więcej rozumiem zarówno pomysł na kanał, jak i same charaktery autorek.
„O matko i córko” ma przyjemną szatę graficzną
W przypadku tej książki, przed przejściem do samej treści, myślę, że warto powiedzieć trochę o samym wydaniu. „O matko i córko” to książka tak ładna, jak ładna może być pozycja w miękkiej oprawie i w raczej przeciętnej cenie. Szata graficzna książki jest miła dla oka, a wewnątrz znajdziemy naprawdę bardzo ładną sesję zdjęciową. Ubolewam nad faktem, że została ona wydrukowana na zwykłym papierze, a nie na śliskim, który podniósłby jakość wydruków, ale rozumiem, że pojawia się tu kwestia związana z końcową ceną książki, która w takim wypadku musiałaby pewnie kosztować o wiele więcej.
Ta książka nie broni się samodzielnie
A jak wygląda ta najważniejsza część książki, czyli właśnie jej treść? Cóż… muszę niestety przyznać: „O matko i córko” to książka, która w moim odczuciu nie broni się jako samodzielny twór. To dzieło wręcz stworzone dla fanów kanału i właściwie nie sądzę, aby wniosło coś więcej do życia dorosłego czytelnika.
Nie chcę być źle zrozumiana. „O matko i córko” czyta się bardzo lekko i szybko (głównie przez potoczny język używany przez autorki oraz stosunkowo niewielką ilość treści). Dzięki temu osoby niezaznajomione z literaturą, które po nią sięgną, mogą poczuć, że książka sprawia im zarówno przyjemność, jak i pewną radość, ale sama jej treść nie jest czymś w żadnym razie odkrywczym ani nowatorskim.
„O matko i córko” to pamiętnik
Książka pań Błędowskich to właściwie „pamiętnik” napisany w formie swoistego dialogu matki i córki: obydwie wypowiadają się na przemian, choć mam wrażenie, że Katarzyna miała trochę więcej do powiedzenia. Youtuberki streszczają w książce swoje życie: opowiadają o całym procesie edukacji Pauliny i o trudnościach, jakie w jego trakcie przeżywały. Problem polega na tym, że obydwie są osobami bardzo… zwykłymi, przeciętnymi.
Z jednej strony pozwala to na utożsamianie się z nimi (stąd pewnie popularność kanału na YouTubie), z drugiej… treść tej książki właściwie niczego nie uczy. Co najwyżej może przywołać pewną nostalgię za czasami szkolnymi, jeśli czytelnik ma już je za sobą. Poza tym całość utrzymana jest w bardzo pozytywnym tonie. Katarzyna bezustannie powtarza, jak dojrzała jest jej córka, a Paulina również raczej chwali swoją mamę. W tej książce nie ma żadnego dramatu, nie ma opisu sytuacji wykraczających poza codzienność zwykłego, przeciętnego rodzica i dziecka. Przez to książka przypomina formą dostępnego w sieci za darmo bloga czy właśnie vloga, a nie coś, za co miałabym ochotę zapłacić.

Mama maczała w tym palce
W trakcie czytania nasunęła mi się też pewna drobna refleksja. Poza zdjęciami z sesji wewnątrz książki możemy znaleźć dość dużo fotografii z albumu rodzinnego. Większość z nich jest podpisana… ale podpisana tak, jakby zrobiła to mama, a nie córka. Zaczęło mnie zastanawiać, czy Paulinie nie jest trochę „głupio” z tego powodu. Mnie chyba by było, nawet gdybym miała ze swoimi rodzicami aż tak bliską relację.
Jak najbardziej rozumiem fanów Pauliny i Katarzyny, którzy po tę książkę sięgną i ją polubią – w końcu to raczej sympatyczne osoby, z którymi przeciętny człowiek może się utożsamić. Dzięki dość ładnemu wydaniu ta pozycja będzie też niezłym prezentem dla obserwatorów kanału tych pań. Innym raczej jej nie polecam; podejrzewam, że o relacji rodzica z dzieckiem powstało wiele ciekawszych reportaży czy nawet powieści, które po prostu wniosą do życia czytelnika coś więcej.
Moja córka ma wiele zalet i kilka niewątpliwych wad. Jedną z nich jest wrodzone, nienaruszalne skąpstwo w zakresie dzielenia się słodyczami z najbliższymi. Druga jej wielka wada polega na nadmiernej egzaltacji podczas chorowania.
Fragment „O matko i córko” Katarzyny i Pauliny Błędowskich

Tytuł: O matko i córko
Autor: Katarzyna i Paulina Błędowskie
Liczba stron: 336
Gatunek: autobiografia
Wydanie: SQN, Kraków 2018