Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu: Zbrodnia w wiktoriańskim Londynie [recenzja] [archiwum]

Posted on 16 kwietnia, 2020

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to jedna z tych książek, która miała mieć chyba kontynuacje, ale nigdy się jej nie doczekała. A mimo to ja nadal czekam; z radością przyjęłabym jej kontynuację. Jak oceniałam tę powieść w 2020 roku? Sprawdź recenzję!

Spis treści:

Toggle
  • Śledztwo w wiktoriańskim Londynie
  • „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to książka, która wzbudziła moje wątpliwości
  • Bohaterowie, wiktoriański klimat i świat przedstawiony
  • Widzę drobne mankamenty
  • To bardzo przyjemne urban fantasy
Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn

Poznaj więcej kryminałów urban fantasy: „Złodziej dusz” | „Cienie Nowego Orleanu” | „Grimm City. Wilk!”


Śledztwo w wiktoriańskim Londynie

Wiktoriański Londyn. Clovis LaFay, nekromanta ze znamienitego rodu, na prośbę przyjaciela, Johna, dołącza do Scotland Yardu jako specjalista do spraw osób umarłych. Mężczyźni zaczynają wspólnie pracować nad zagadkami. W tym samym czasie Clovis odkrywa, że siostra Johna, Alicja, ma niewątpliwy potencjał magiczny. Jako że oficjalne nauczanie magii jest niedostępne dla kobiet, LaFay zaczyna pełnić rolę jej mentora.

„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to książka, która wzbudziła moje wątpliwości

Dobrze pamiętam, że gdy „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” zostały wydane, podchodziłam do tej książki jak pies do jeża. Eee, to brzmi jak kolejna młodzieżówka z dzieciakiem w roli głównej – myślałam sobie. I choć kusiło mnie, by kiedyś tę pozycję sprawdzić, ta myśl sprawiała, że wiecznie było mi szkoda na nią czasu i finansów. Aż w końcu trafiła w moje ręce. I wiecie co? Jeśli czytaliście, to wiecie. Troszeczkę się pomyliłam.

„Clovis LaFay…” to może i debiut, ale na pewno nie jest książką typowo młodzieżową ani tym bardziej niekompetentną i głupią. Przeciwnie wręcz. O tak porządną pierwszą książkę naprawdę trudno, bo choć może ideałem nie jest, to jako rozrywkowe fantasy sprawdza się znakomicie.

Bohaterowie, wiktoriański klimat i świat przedstawiony

Przede wszystkim dostajemy od autorki grupę naprawdę sympatycznych bohaterów. Clovis to pozornie bogaty dzieciak, ale mimo wszystko swoje o życiu wie. Potrafi być leniwy, ale gdy się na czymś zna, jest kompetentnym specjalistą. To dobra dusza, może trochę naiwna, którą chciałoby się mieć w roli własnego przyjaciela. John jest w pewnym sensie jego przeciwieństwem – twardo stoi na własnych nogach, jest konkretniejszy i zdecydowanie mniej rozmarzony, ale ma swoją moralność i dobre serce.

Alicja to zaś dość typowa postać wyrastająca poza swoją epokę: ambitna dziewczyna, która nie do końca potrafi zrozumieć, dlaczego sam fakt bycia kobietą sprawia, że nie może tego czy tamtego. Niemniej nie zostało to podane w przesadny sposób. Alicja nie jest typem kompletnej buntowniczki; raczej po prostu nie waha się korzystać z okazji, jeśli życie jej takową daje.

Bohaterowie potrafią więc naprawdę zauroczyć. Zauroczyć może też sam świat. Zwykle połączenie magii i steampunkowego klimatu a’la wiktoriański Londyn kojarzy mi się z kiczem, ale nie w tym przypadku. Być może Lange nie ma rozmachu Tolkiena, ale sensownie ustanawia zasady i wpasowuje magię w nasze realia, zmieniając je odrobinę. Ale też bez przesady: „Clovis LaFay…” jest dalej powieścią osadzoną w naszym świecie. To urban fantasy, jedynie przeniesione do wiktoriańskich czasów. Nie oszukujmy się – to ma swój unikatowy klimat.

Językowo Lange też jest całkiem niezła. Nie ma w jej stylu infantylności. Ma adekwatny ciężar, ale nie przytłacza. Może nie należy do nadmiernie poetyckich, ale jednocześnie zachowuje klimat bardziej historycznej ery. Gdyby pod kątem językowym ta książka była po prostu zła – nie czytałoby mi się jej tak dobrze.

Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn

Widzę drobne mankamenty

Mimo tego tu zaczynają się już drobne schody. Bo jeśli miałabym się do czegoś w tej powieści przyczepić, to między innymi do doboru scen przez autorkę. Lange w wielu momentach sięga po ogólne opisy sytuacji, zamiast skupić się na dialogu i opisywaniu szczegółowych relacji między postaciami.

Przez to chwilami odnosiłam wrażenie, jakby albo chciała się pospieszyć, albo czuła się niekomfortowo w opisywaniu zbliżeń między postaciami. Nie chodzi mi tu, broń Boże, o intensywne sceny romantyczne. Jedynie czasem przyjaźnie, jakie zawiązują się między bohaterami, nie wybrzmiewają tak mocno. Rozumiem, że łatwiej jest czasem napisać, że postacie wspólnie spędziły popołudnie, ale to jednak leaves pewien niedosyt. Szczególnie że wykreowane przez autorkę postacie są bardzo sympatyczne i po prostu aż chciałoby się spędzić z nimi kilka nieco bardziej intymnych chwil.

Drugą kwestią, która – mam wrażenie – w tej powieści kuleje, jest sama fabuła. To nie tak, że jej nie ma, bo jak najbardziej jest. Ale samo zawiązanie akcji i to, o co w gruncie rzeczy chodzi, nadchodzi dosyć późno i jednocześnie sprawia chwilami wrażenie zbyt dużego zbiegu przypadków. Nie razi to szczególnie, bo Lange jest całkiem kompetentna, ale po prostu muszę zwrócić na to uwagę.

Wracając jeszcze na chwilę do późnego zawiązania akcji, dodam tylko, że w związku z tym „Clovis LaFay…” początkowo sprawia wrażenie bardzo niezdecydowanej powieści. Czy chce być kryminałem, czy może jednak historią przyjaźni? Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by było i jednym, i drugim, ale najzwyczajniej w świecie odniosłam wrażenie, że autorce zabrakło warsztatu, by zupełnie płynnie wprowadzić nas i w świat, i w relacje między bohaterami, i w intrygę.

To bardzo przyjemne urban fantasy

Niemniej te wszystkie problemy są naprawdę drobne w stosunku do tego, jak przyjemną powieść dostajemy jako produkt końcowy. „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to naprawdę niezwykle przyjemna, rozrywkowa fantastyka, w której widać i serducho do tworzonych treści, i dokładność w kreacji całości. Choć kilka lat minęło już od jej wydania, mam szczerą nadzieję, że autorka pracuje nad kolejną powieścią, bo chętnie sprawdziłabym, czy w kolejnej książce załata te drobne minusy i przedstawi coś jeszcze lepszego.


(…) Jacob Snaith miał strasznego pecha. Przyjechać na białym koniu w celu ratowania księżniczki przed smokiem i najpierw natrafić na przebywającego u niej w gościnie złego czarnoksiężnika, a potem zostać razem ze smokiem wyrzuconym przez nią z zamku…

Fragment „Clovisa LaFay. Magicznych Akt Scotland Yardu” Anny Lange


Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu recenzja polskiej książki urban fantasy wiktoriański Londyn

Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu

Autor: Anna Lange

Liczba stron: 448

Gatunek: fantasy, alternatywna historia

Wydanie: SQN, Kraków 2016

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • 451⁰ Fahrenheita: Gdyby historia kultury masowej poszła jednak innym torem [recenzja] [archiwum]
  • Złota Karta: Kosik i jego literatura dziecięca [recenzja] [archiwum]
  • Gry Nemezis: Koniec pomysłów na dalszą fabułę? [recenzja] [archiwum]
  • List Pożegnalny: Gazetowe opowiadania i wspomnienie Janusza A. Zajdla [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia angel fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy kryminał urban fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska poradnik przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romans paranormalny romantasy science fantasy sensacja Smoki space opera steampunk superbohaterowie thriller urban fantasy Ursula Le Guin Wampiry weird fiction zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme