„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to jedna z tych książek, która miała mieć chyba kontynuacje, ale nigdy się jej nie doczekała. A mimo to ja nadal czekam; z radością przyjęłabym jej kontynuację. Jak oceniałam tę powieść w 2020 roku? Sprawdź recenzję!

Poznaj więcej kryminałów urban fantasy: „Złodziej dusz” | „Cienie Nowego Orleanu” | „Grimm City. Wilk!”
Śledztwo w wiktoriańskim Londynie
Wiktoriański Londyn. Clovis LaFay, nekromanta ze znamienitego rodu, na prośbę przyjaciela, Johna, dołącza do Scotland Yardu jako specjalista do spraw osób umarłych. Mężczyźni zaczynają wspólnie pracować nad zagadkami. W tym samym czasie Clovis odkrywa, że siostra Johna, Alicja, ma niewątpliwy potencjał magiczny. Jako że oficjalne nauczanie magii jest niedostępne dla kobiet, LaFay zaczyna pełnić rolę jej mentora.
„Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to książka, która wzbudziła moje wątpliwości
Dobrze pamiętam, że gdy „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” zostały wydane, podchodziłam do tej książki jak pies do jeża. Eee, to brzmi jak kolejna młodzieżówka z dzieciakiem w roli głównej – myślałam sobie. I choć kusiło mnie, by kiedyś tę pozycję sprawdzić, ta myśl sprawiała, że wiecznie było mi szkoda na nią czasu i finansów. Aż w końcu trafiła w moje ręce. I wiecie co? Jeśli czytaliście, to wiecie. Troszeczkę się pomyliłam.
„Clovis LaFay…” to może i debiut, ale na pewno nie jest książką typowo młodzieżową ani tym bardziej niekompetentną i głupią. Przeciwnie wręcz. O tak porządną pierwszą książkę naprawdę trudno, bo choć może ideałem nie jest, to jako rozrywkowe fantasy sprawdza się znakomicie.
Bohaterowie, wiktoriański klimat i świat przedstawiony
Przede wszystkim dostajemy od autorki grupę naprawdę sympatycznych bohaterów. Clovis to pozornie bogaty dzieciak, ale mimo wszystko swoje o życiu wie. Potrafi być leniwy, ale gdy się na czymś zna, jest kompetentnym specjalistą. To dobra dusza, może trochę naiwna, którą chciałoby się mieć w roli własnego przyjaciela. John jest w pewnym sensie jego przeciwieństwem – twardo stoi na własnych nogach, jest konkretniejszy i zdecydowanie mniej rozmarzony, ale ma swoją moralność i dobre serce.
Alicja to zaś dość typowa postać wyrastająca poza swoją epokę: ambitna dziewczyna, która nie do końca potrafi zrozumieć, dlaczego sam fakt bycia kobietą sprawia, że nie może tego czy tamtego. Niemniej nie zostało to podane w przesadny sposób. Alicja nie jest typem kompletnej buntowniczki; raczej po prostu nie waha się korzystać z okazji, jeśli życie jej takową daje.
Bohaterowie potrafią więc naprawdę zauroczyć. Zauroczyć może też sam świat. Zwykle połączenie magii i steampunkowego klimatu a’la wiktoriański Londyn kojarzy mi się z kiczem, ale nie w tym przypadku. Być może Lange nie ma rozmachu Tolkiena, ale sensownie ustanawia zasady i wpasowuje magię w nasze realia, zmieniając je odrobinę. Ale też bez przesady: „Clovis LaFay…” jest dalej powieścią osadzoną w naszym świecie. To urban fantasy, jedynie przeniesione do wiktoriańskich czasów. Nie oszukujmy się – to ma swój unikatowy klimat.
Językowo Lange też jest całkiem niezła. Nie ma w jej stylu infantylności. Ma adekwatny ciężar, ale nie przytłacza. Może nie należy do nadmiernie poetyckich, ale jednocześnie zachowuje klimat bardziej historycznej ery. Gdyby pod kątem językowym ta książka była po prostu zła – nie czytałoby mi się jej tak dobrze.

Widzę drobne mankamenty
Mimo tego tu zaczynają się już drobne schody. Bo jeśli miałabym się do czegoś w tej powieści przyczepić, to między innymi do doboru scen przez autorkę. Lange w wielu momentach sięga po ogólne opisy sytuacji, zamiast skupić się na dialogu i opisywaniu szczegółowych relacji między postaciami.
Przez to chwilami odnosiłam wrażenie, jakby albo chciała się pospieszyć, albo czuła się niekomfortowo w opisywaniu zbliżeń między postaciami. Nie chodzi mi tu, broń Boże, o intensywne sceny romantyczne. Jedynie czasem przyjaźnie, jakie zawiązują się między bohaterami, nie wybrzmiewają tak mocno. Rozumiem, że łatwiej jest czasem napisać, że postacie wspólnie spędziły popołudnie, ale to jednak leaves pewien niedosyt. Szczególnie że wykreowane przez autorkę postacie są bardzo sympatyczne i po prostu aż chciałoby się spędzić z nimi kilka nieco bardziej intymnych chwil.
Drugą kwestią, która – mam wrażenie – w tej powieści kuleje, jest sama fabuła. To nie tak, że jej nie ma, bo jak najbardziej jest. Ale samo zawiązanie akcji i to, o co w gruncie rzeczy chodzi, nadchodzi dosyć późno i jednocześnie sprawia chwilami wrażenie zbyt dużego zbiegu przypadków. Nie razi to szczególnie, bo Lange jest całkiem kompetentna, ale po prostu muszę zwrócić na to uwagę.
Wracając jeszcze na chwilę do późnego zawiązania akcji, dodam tylko, że w związku z tym „Clovis LaFay…” początkowo sprawia wrażenie bardzo niezdecydowanej powieści. Czy chce być kryminałem, czy może jednak historią przyjaźni? Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by było i jednym, i drugim, ale najzwyczajniej w świecie odniosłam wrażenie, że autorce zabrakło warsztatu, by zupełnie płynnie wprowadzić nas i w świat, i w relacje między bohaterami, i w intrygę.
To bardzo przyjemne urban fantasy
Niemniej te wszystkie problemy są naprawdę drobne w stosunku do tego, jak przyjemną powieść dostajemy jako produkt końcowy. „Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu” to naprawdę niezwykle przyjemna, rozrywkowa fantastyka, w której widać i serducho do tworzonych treści, i dokładność w kreacji całości. Choć kilka lat minęło już od jej wydania, mam szczerą nadzieję, że autorka pracuje nad kolejną powieścią, bo chętnie sprawdziłabym, czy w kolejnej książce załata te drobne minusy i przedstawi coś jeszcze lepszego.
(…) Jacob Snaith miał strasznego pecha. Przyjechać na białym koniu w celu ratowania księżniczki przed smokiem i najpierw natrafić na przebywającego u niej w gościnie złego czarnoksiężnika, a potem zostać razem ze smokiem wyrzuconym przez nią z zamku…
Fragment „Clovisa LaFay. Magicznych Akt Scotland Yardu” Anny Lange

Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne akta Scotland Yardu
Autor: Anna Lange
Liczba stron: 448
Gatunek: fantasy, alternatywna historia
Wydanie: SQN, Kraków 2016