Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Zbieracz Burz. Tom I: Gdy Burzyciel Światów zaczyna świrować… [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 15 marca, 2016

Rok 2016 był czasem, kiedy poznawałam wiele literatury, ucząc się o moich własnych preferencjach. „Zbieracz Burz” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Mai Lidii Kossakowskiej. Jak podobała mi się ta powieść? I dlaczego zaczęłam przygodę z „Zastępami anielskimi” od trzeciego tomu?

Spis treści:

Toggle
  • Nie planowałam spotkania z tą historią
  • Poznajcie wskrzeszonego z martwych Burzyciela Światów
  • „Zbieracza Burz” podobny do „Kłamcy” Ćwieka?
  • Frey to dobrze skonstruowana postać
Zbieracz Burz

Nie planowałam spotkania z tą historią

Wiem, że większość z Was raczej planuje, co przeczyta ze sporym wyprzedzeniem. Ja się jednak do tej grupy nie zaliczam i zwykle sięgam po coś zupełnie spontanicznie — tak jak i tym razem 🙂 Niestety, jak to ze mną bywa, mój spontan skończył się na zobaczeniu, że mam w ręku tom 3… i zabraniu książki z biblioteki do domu… Ale skoro już ją miałam, wypadałoby choćby sprawdzić, czy da się to czytać od środka…

Poznajcie wskrzeszonego z martwych Burzyciela Światów

Daimon Frey. Abaddon. Burzyciel Światów. Anioł, którego Jasność wskrzesiła z martwych, aby mógł godnie wypełniać swoje zadanie: niszczyć planety i uniwersa, których żywot według Pana należy ukrócić. Potężny i niezwyciężony, dostaje od swojego władcy przerażające zadanie — ma zniszczyć Ziemię. Ot, tak po prostu, wysadzić w powietrze. Daimon pragnie wykonać rozkaz, choćby był irracjonalny — niestety trzem archaniołom wcale się to nie podoba…

Nie mając pojęcia, o czym były poprzednie części, bałam się, że zgubię się w wątku, nie rozumiejąc go i że jakiekolwiek czytanie „Zbieracza Burz” nie będzie miało sensu. Na całe szczęście okazało się, że mimo kilku drobnych problemów historia potrafiła nie tylko dać się zrozumieć, ale przy tym i wciągnąć. Ale od początku.

Zbieracz Burz

„Zbieracza Burz” podobny do „Kłamcy” Ćwieka?

W pierwszej chwili historia przypominała mi nieco „Kłamcę” Ćwieka — jestem dość świeżo po lekturze, a w obu historiach mamy styczność z aniołami, na dodatek i tu, i tu archaniołowie pełnią dość ważną rolę. Byłam więc nastawiona nieco sceptycznie, obawiając się kopii albo czegoś bardzo podobnego i choć owszem, punktów wspólnych te historie mają niemało, to okazało się, że koncepcja Kossakowskiej jest jednak nieco inna.

Bóg odszedł i aniołowie muszą radzić sobie sami — wraz z demonami, z którymi są w koalicji oraz licznymi mieszkańcami Uniwersum. Nie do końca przemawia do mnie mieszanie świata aniołów z naszym, nie potrafię się w to w pełni wczuć, szczególnie gdy boskim istotom przypisuje się zwykłe, ludzkie cechy: piją, palą, klną, zdradzają… I to chyba rzeczy, które najbardziej mnie w tej pozycji bolały. Gdyby tylko Kossakowska wymyśliła inny świat, kto wie — może „Zbieracz Burz” okazałby się jedną z moich ulubionych pozycji?

Niestety, świat jest jaki jest i nijak go nie zmienię. Poza nim jednak powieść jest naprawdę niezła. Mamy wartką akcję, prosty, ale składny styl oraz bohaterów, których bardzo przyjemnie mi się obserwowało. Ich relacje, wybory, perypetie i pomysły naprawdę mnie zainteresowały i im dłużej czytałam tę historię, tym bardziej się w nią wciągałam.

Frey to dobrze skonstruowana postać

Główny bohater, Frey, to naprawdę porządnie skonstruowana, dobrze rozwinięta postać. Nie jest ideałem, ale ma wszelkie cechy potrzebne, aby służyć Jasności, będąc jednocześnie przerażającym niszczycielem. Bo musicie wiedzieć, że to wcale nie jest grzeczny aniołek — Daimon ma charakterek, oj ma. Podobnie zresztą jak jego kumple — zarówno archaniołowie, jak i inni, na których wpada na swojej drodze. Wydaje mi się, że trudno nie polubić Freya, ale również do jego przyjaciół poczułam dość dużą sympatię.

Fabularnie wszystko trzyma się kupy, tekst raczej nie nudzi, bawi, a przy tym — mimo całej krwi, którą Frey dość namiętnie rozlewa — widać coś więcej niż typowy akcyjniak. Czego chcieć więcej od tego typu fantasy?

Jedyna rzecz, do której jeszcze mogłabym się przyczepić, to nazewnictwo postaci. Podejrzewam, że przezwiska bohaterów były lepiej wyjaśnione w poprzednich częściach, ale nazywanie Lucyfera Lampką brzmi dla mnie zdecydowanie za mało poważnie, nawet jak na tak lekką historię.

„Zbieracz Burz” nie jest dziełem sztuki. Nie zachwyca niezwykłą polszczyzną ani bardzo głębokim przekazem. Linia fabularna jest dość prosta, a akcja mknie jak szalona. To zdecydowanie pozycja, przy której można nieźle się zabawić, dlatego jeśli tylko macie ochotę na coś takiego, polecam 🙂

Zbieracz Burz

Tytuł: Zbieracz Burz. Tom I
Tytuł serii: Zastępy Anielskie

Numer tomu: 3

Autor: Maja Lidia Kossakowska
Liczba stron: 341
Gatunek: fantasy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: angel fantasy, fantasy, literatura polska, Maja Lidia Kossakowska, Wydawnictwo Fabryka Słów

6 thoughts on “Zbieracz Burz. Tom I: Gdy Burzyciel Światów zaczyna świrować… [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Kłamca 4. Kill'em all: Ciąg dalszy zabawy z popkulturą [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Żarna Niebios: Co słychać w Królestwie? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Zbieracz Burz. Tom II: Kończymy i dorastamy! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Bramy Światłości: Tom 1: Jasność powraca? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Czarna bandera: Na pohybel skurwysynom! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  6. Pingback: Bramy Światłości. Tom 3: Przygoda wraca na dobry tor [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme