„Twarzą ku ziemi” to książka Macieja Parowskiego, którą przeczytałam w 2021 roku, przygotowując się do pisania pracy magisterskiej na jego temat. Jak podobała mi się ta lektura i czy Parowski okazał się tak dobrym pisarzem prozy, jak był publicystą i redaktorem? Sprawdź!

Sprawdź recenzje innych ksiażek z gatunku fantastyka socjologiczna: „451° Fahrenheita” | „Limes Inferior” | „Planeta małp” | „Różaniec”
Co kryje się za tym wypadkiem?
Jeśli chcesz opuścić swoją strefę, musisz uzyskać specjalne pozwolenie. Pamiętaj jednak, że obszar, w którym mieszkasz, jest najlepszy ze wszystkich i nie powinieneś nawet myśleć o tym, by opuścić go na stałe – w takim właśnie świecie żyje Neut. Gdy jego żona wyjeżdża, mężczyzna staje się świadkiem wypadku i próbuje zbadać kryjącą się za nim tajemnicę. Rząd jednak zdecydowanie nie chce dopuszczać do takich zachowań, wymuszając wręcz na obywatelach, by skupili swoją uwagę wyłącznie na filmach erotycznych i erotycznych zabawkach.
„Twarzą ku ziemi” to polska fantastyka socjologiczna
Polska fantastyka socjologiczna to gatunek, który nie jest szczególnie wybitny pod kątem artystycznym, co zresztą sam Maciej Parowski zauważył w posłowiu z 2013 roku do swojej powieści „Twarzą ku ziemi”. Tę książkę napisał pod koniec lat 70., a na rynku pojawiła się ona po raz pierwszy w 1981 roku i była właściwie jedną z wielu podobnych pozycji. Z jego kolegów po fachu wybił się przede wszystkim Janusz Zajdel, podczas gdy inni twórcy, mimo wielkich starań, pozostawali w większości stosunkowo wtórni.
Nie ma się co dziwić. Książki z tego nurtu bazują w zasadzie na jednym utartym schemacie. Mamy tu do czynienia ze światem, w którym ludzie są w jakiś sposób ograniczani – z dystopią udającą idealną rzeczywistość, czego większość leniwych obywateli nawet nie dostrzega, żyjąc w przeświadczeniu o doskonałości swojego świata.
I wtedy pojawia się on. Ten jedyny bohater, który zaczyna zauważać, że w tym systemie nie wszystko działa tak, jak powinno. Powoli próbuje przekazać innym zdobyta wiedzę, co kończy się dla niego w różnoraki sposób: czasem odnosi sukces, innym razem daje się wchłonąć władzy lub traci życie. Powieści z tego okresu właściwie nigdy nie łamały opisanego wzorca i „Twarzą ku ziemi” nie stanowi tu wyjątku. Choć Maciej Parowski był znakomitym znawcą fantastyki, który dla gatunku zrobił mnóstwo dobrego, jego powieść pozostaje po prostu dość przeciętnym dziełem w swojej kategorii.
Parowski dobrze panuje nad piórem, ale….
W języku autora czuć pewien ciężar i dojrzałość. Pod tym względem „Twarzą ku ziemi” wypada całkiem zgrabnie, zwłaszcza że mimo podjęcia motywu dystopii obracającej się wokół tematu seksualności, zachowuje należytą klasę. Gdyby książka była pisana dzisiaj, zapewne byłaby bardziej dosłowna, a niektóre ze sformułowań brzmiałyby inaczej. Od samego początku czuć jednak, że Parowski doskonale panował nad piórem. Problem polega na tym, że powieść gubi się we wszystkich pozostałych elementach składowych, wypadając niezwykle przeciętnie.
Sam opis świata jest zbyt podobny do innych propozycji z tego nurtu, by potrafił głębiej zainteresować. Tematykę seksualności w sposób znacznie bardziej otwarty i naturalny poruszył już Aldous Huxley w „Nowym wspaniałym świecie”, a opresyjny rząd pojawia się w niemal każdej historii tego typu. Fabuła rozpoczyna się od intrygującego zawiązania akcji, ale z czasem się rozmywa i staje wtórna; brakuje jej również dobrze wyważonego tempa. Sam bohater także nie wzbudził mojego większego zainteresowania – po prostu istnieje na kartach powieści, służąc głównie za narzędzie do zaprezentowania czytelnikowi realiów świata. „Twarzą ku ziemi” naprawdę niczym szczególnym się nie wyróżnia: ani na plus, ani na minus.

Powieść z lat 70. współczensym okiem
Jeśli miałabym jednak wskazać jakiś ciekawy element do przeanalizowania tej powieści z dzisiejszej perspektywy, byłyby to kwestie związane z wątkami LGBT. Wprawdzie nie znajdziemy tu homoseksualnego bohatera czy bohaterki, ale postacie pojawiające się na kartach książki regularnie o takich osobach wspominają.
Główny bohater (prowadzący narrację pierwszoosobową) oraz ludzie z jego otoczenia raz po raz przywołują „pedałów” i ich zachowania. Ton tych wypowiedzi jest jednoznacznie negatywny, jednak na tle całej historii wyłania się z tego pewna subtelna ironia. Postacie z jednej strony wygłaszają nieprzyjemne uwagi z obawy, że same mogłyby stać się obiektem pożądania, z drugiej zaś… same utraciły jakiekolwiek zasady moralne w sferze intymnej. Widzą źdźbło w oku bliźniego, nie dostrzegając belki we własnym. Nie wiem, czy taki był cel Parowskiego, ale tak właśnie to odbieram – choć mam świadomość, że we współczesnej, publicznej dyskusji powieść mogłaby z tego powodu spotkać się z falą krytyki.
Wolę taką fantastykę
Zdecydowanie wolę nieco wtórną fantastykę socjologiczną, która niesie ze sobą pewien ciężar gatunkowy, od licznych współczesnych, czysto rozrywkowych powieści ignorujących choćby podstawową logikę przy kreacji świata. Nie zmienia to faktu, że Macieja Parowskiego wolę jednak w roli redaktora i krytyka analizującego gatunek. Zresztą nie bez powodu to właśnie w tym obszarze koniec końców się wyspecjalizował – sam zresztą w jednym ze swoich tekstów trzeźwo zauważył, że nie jest wybitnym pisarzem i jest potrzebny polskiej fantastyce w zupełnie innej roli. W końcu nie każdy musi pisać wielkie powieści, by zrobić dla literatury masę dobrego.
Książkę można obecnie zdobyć jedynie buszując w antykwariatach lub na stronie internetowej dawnego wydawnictwa Solaris.

Tytuł: Twarzą ku ziemi
Tytuł serii: Maciej Parowski
Autor: Maciej Parowski
Liczba stron: 258
Gatunek: fantastyka socjologiczna
Wydanie: Solaris, 2015