Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Harda Horda: zjednoczone talenty oznaczają… przeciętne opowiadania? [recenzja] [archiwum]

Posted on 29 września, 2021

„Harda Horda” to antologia, którą wydawnictwo SQN wydało w 2019 roku, a mi chwilę zajęło, nim trafiła w moje ręce. Jak odebrałam tę antologię opowiadań polskich pisarek? Sprawdź, czy to może być coś dla Ciebie! Co znajduje się wewnątrz?

Spis treści:

Toggle
  • Poznajcie Hardą Hordę
  • „Harda Horda” to pięknie wydana książka
  • Miałam chyba błędne założenia
  • Kilka tekstów zaskakuje emocjami
  • Jak wypadają teksty polskich pisarek urban fantasy?
  • Te opowiadania mnie rozczarowały
  • Czy „Harda Horda” to antologia, po którą warto sięgnąć?
Harda Horda antologia opowiadań - książka leży na blacie

Sprawdź recenzje innych zbiorów opowiadań: Sprawdź inne zbiory opowiadań: „Inne światy” | „Fantastyczne opowieści wigilijne” | „Najlepsze opowiadania”  | „Czarna bandera” | „Nowi ludzie”


Poznajcie Hardą Hordę

Grupy literackie wśród polskich fantastów nie wydają mi się obecnie czymś szczególnie głośnym czy nadmiernie popularnym. Jednak jakiś czas temu polscy czytelnicy mogli poznać Hardą Hordę. W jej składzie znaleźć można 12 kobiet, zarówno tych bardzo popularnych, jak i tych przynajmniej dziś nieco mniej znanych. Łączy je to, że piszą fantastykę (i nie tylko ją). Każda jednak ma swój własny głos, wiele z nich zaś tworzy zupełnie inne treści.

„Harda Horda” to pięknie wydana książka

I tak też w 2019 roku grupa nakładem wydawnictwa SQN wydała swoją pierwszą antologię. „Harda Horda” to pięknie wydana książka. Jest co prawda w związku z tym trochę „napompowana” i jej 390 stron jest nieco na wyrost, ale to idealny przykład prezentowej pozycji. Ma twardą oprawę, ilustracje, wyjęte z tekstu cytaty (akurat co do nich przekonana nie jestem), jakieś ozdobniki. Ponadto po każdym opowiadaniu można zapoznać się z krótkim biogramem autorki, która napisała dane opowiadanie.

Jeśli dobrze się orientuję, to w tym zbiorze opowiadań nie ma żadnej konkretnej myśli przewodniej. Ot, teksty autorek z grupy literackiej – ale bez konkretnego pomysłu. Zakładałam więc, że w ramach pierwszej antologii, która powinna trochę przedstawić ich twórczość, przedstawią teksty, z których naprawdę są zadowolone. Ciekawe koncepcyjnie i interesujące. A jeśli nie, to chociaż takie, które pojawią się w tym zbiorze po raz pierwszy.

Harda Horda antologia opowiadań - otwarta książka leży na blacie, widać miotłę i cytat

Miałam chyba błędne założenia

Rzeczywistość okazała się trochę inna. Opowiadania z „Hardej Hordy” są stosunkowo równe poziomem (oczywiście odchyły się pojawiają), ale większość z nich to lekkie i raczej „komercyjne” teksty. Takie, które dobrze się czyta, ale nie wnoszą nic szczególnego. Część z autorek znam i dobrze wiem, że przynajmniej niektóre stać na o wiele, wiele więcej. Może to właśnie był pomysł na antologię – by zrobić ją bardziej komercyjną niż artystyczną – ale przyznaję, że trochę się zawiodłam. Bo naprawdę ani jedno opowiadanie mnie „nie chwyciło”.

Kilka tekstów zaskakuje emocjami

Jest tu kilka tekstów, które uderzają w bardziej delikatne struny. Na przykład Aleksandra Janusz prezentuje opowiadanie o przemijaniu, o starości, o utracie dawnego życia. Z kolei Aleksandra Zielińska, w bardzo mało fantastycznym tekście, opowiada o traumie dziecka. Po podobną emocjonalność sięga też Agnieszka Hałas. One wszystkie były całkiem dobre, ale być może trafiły na zły czas, a być może ja zbyt wiele podobnych opowiadań już czytałam i mimo wszystko nieszczególnie mnie zainteresowały – ale nie zdziwię się, jeśli kogoś poruszą.

Oczywiście chyba nikogo nie zdziwi, że najlepiej bawiłam się przy opowiadaniu Anny Kańtoch, na którą w tej chwili „mam fazę” i najwyraźniej nie przestaję jej mieć. O dziwo, to wcale nie jest tekst fantastyczny, choć to wyraźnie opowiadanie gatunkowe. Przypomina mi trochę to z „Innych światów”, nie jest wyżyną, na którą Kańtoch wzbijać się potrafi, ale po prostu dobrze mi się je czytało.

Jak wypadają teksty polskich pisarek urban fantasy?

Marta Kisiel w „Jaworze” jest dość lekka i młodzieżowa, ale bardziej poważna niż zwykle. Aneta Jadowska wrzuciła do zbioru opowiadanie o swojej Malinie, czyli magicznej Magdzie Garstce. Choć wiem, że tej autorce opowiadania potrafią wychodzić lepiej niż powieści, to ta słodko-obyczajowa wersja, w której niewiele się dzieje, nie bardzo mnie zainteresowała.

Trochę zaskoczyła mnie nieznana mi wcześniej Magdalena Kubasiewicz, bo jej tekst o nekromancie Noah jest z tych, które mogą okazać się niezłym komercyjnym sukcesem. To opowiadanie nie było w żadnym razie wybitne, ale wygląda mi to na ten typ opowieści, który po prostu może się spodobać, jeśli zostałby zebrany w większym zbiorze z jednym bohaterem. Mamy tutaj „detektywa”, dość lekki, ale lekko mroczny klimat i zagadkę. To ten typ historii, który pisze (a raczej próbuje i czasem jej odrobinkę wychodzi) Jadowska czy też który w „Szamance od umarlaków” zafundowała Raduchowska.

Harda Horda antologia opowiadań - otwarta książka leży na blacie, widać ilustrację do opowiadania Anny Kańtoch

Te opowiadania mnie rozczarowały

Poczułam się rozczarowana tekstem Ewy Białołęckiej. Znam ją raczej z „Kronik drugiego kręgu”, więc spodziewałam się ładnego stylu i ciekawej narracji. Dostałam zaś dość potoczny język i proste opowiadanie osadzone w trakcie apokalipsy zombie. No i bohaterkę, która nie wiedzieć czemu wygląda mi trochę jak alter ego samej autorki.

Największy zawód przyniosła mi jednak Martyna Raduchowska. Jej opowiadanie właściwie opowiadaniem nie jest. To fragment ze wspomnianego już cyklu („Szamanka od umarlaków”), który został jedynie nieco rozpisany – tak, by uzupełnić luki, gdy historia była opowiadana z innej perspektywy. W związku z tym osoby, które czytały cykl, nie odkryją tu niczego nowego, zaś czytelnicy, którzy dopiero mogliby się nią zainteresować, dostają solidny spoiler, psujący całą zabawę. I po co?

Czy „Harda Horda” to antologia, po którą warto sięgnąć?

Cieszę się, że taka antologia dostała szansę i miała okazję pojawić się na rynku. To ładnie wydany zbiór, który dobrze nada się na prezent bądź świetnie sprawdzi się, jeśli szukacie lekkich, ale dość solidnych tekstów. Jednocześnie żałuję, że to wnętrze przedstawia się tak, jak się przedstawia – oczekiwałam więcej, bo dobrze wiem, że te autorki na więcej stać.

Opowiadania/autorki niewspomniane nie zrobiły na mnie wrażenia i/lub uleciały z pamięci zaraz po lekturze, co też nie świadczy najlepiej.


Harda Horda antologia opowiadań - granatowa okładka książki

Tytuł: Harda Horda

Autor: Ewa Białołęcka, Anna Kańtoch , Milena Wójtowicz, Agnieszka Hałas, Aleksandra Janusz, Martyna Raduchowska, Aleksandra Zielińska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Aneta Jadowska, Anna Nieznaj, Anna Hrycyszyn

Liczba stron:  391

Gatunek: fantasy, urban fantasy, post-apokalipsa, dystopia, fantastyka naukowa

Wydanie: SQN, 2019

1 thought on “Harda Horda: zjednoczone talenty oznaczają… przeciętne opowiadania? [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Nawia: szeptuchy opanowują polskie słowiańskie fantasy [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Wydawnictwo Vesper wyda Robin Hobb w Polsce. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 
  • Dorastanie w cieniu oka smoka, czyli „Navola” Paolo Bacigalupiego [recenzja]
  • Kapitan Hak o Piotrusiu Panu i jego okrucieństwie. „Koszmar w Nibylandii” Christiny Henry [recenzja]
  • Nowa książka Krzysztofa Piskorskiego już we wrześniu! „Osnowa” – premiera 09.09.2026
  • Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja]

Kategorie

  • Aktualności książkowe
  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Komiksy fantastyczne
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje komiksów
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Alternatywna historia Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jakub Ćwiek komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme