„I nie było już nikogo” wygrałam w konkursie jednej z księgarni na najlepszą recenzję. Książka trafiła do mnie, ponieważ dobrze oceniłam „Metro 2035”. To była moja druga wygrana w ten sposób książka w 2016 roku: pierwszą były „Furie”. W przeciwieństwie jednak do tej młodzieżowej powieści, kryminał Aghaty Christie był tytułem, który naprawdę chciałam przeczytać. Co sądziłam wówczas o tej powieści?

Sprawdź też: „Morderstwo w Mezopotamii” | | „Entliczek pentliczek”
Dziesięć osób trafia na tajemniczą wyspę
Dziesięć osób zostaje zaproszonych na wyspę należącą do tajemniczego pana Owena. Tego na wyspie jednak nie ma… a przy pierwszej wspólnej kolacji dochodzi do śmierci jednego z gości. Z dnia na dzień trupów przybywa, a goście, przez złą aurę pogodową odcięci od świata, próbują rozwikłać zagadkę morderstw.
Powieści Agaty Christie uchodzą za klasykę kryminału. Do tej pory jednak miałam tylko dwa spotkania z tą autorką — jedno udane, drugie nieco mniej — dlatego nie znam jej warsztatu ani stylu zbyt dobrze. Liczyłam jednak, że „I nie było już nikogo” spełni moje niekoniecznie bardzo wysokie oczekiwania.
I jak najbardziej — powieść przypadła mi do gustu, a nawet więcej: dawno tak dobrego kryminału nie czytałam, co po powieściach pana Mroza i pani Bondy, które odebrałam negatywnie lub neutralnie, było bardzo miłym zaskoczeniem.
„I nie było już nikogo” to dobrze scharakteryzowani bohaterowie
Przede wszystkim „I nie było już nikogo” to książka dość krótka, napisana zwięźle, ale dobrze przedstawiająca tematykę. Mimo że bohaterów jest aż dziesięciu i każdy z nich jest na swój sposób istotny, są opisani naprawdę dobrze. Mają swoje cechy charakterystyczne oraz motywy, swoje dobre i złe strony. Oczywiście nie znajdziemy tu pełnej psychoanalizy każdej postaci na kilkadziesiąt stron, ale takie przedstawienie wystarcza, by dobrze ukazać charaktery i zmusić czytelnika do próby samodzielnego rozwikłania zagadki, którą postawiła przed nami autorka.
Książka jest zwięzła, a więc nie ma tu właściwie nic z obyczajówki. Opisy sytuacji codziennych ograniczone są do minimum, a historia cały czas brnie naprzód, nie zatrzymując się ani na chwilę. Przy okazji tempo mimo wszystko wydaje się naturalne i niewymuszone.
Niestety, mimo że postacie są dobrze przedstawione, przy dziesiątce bohaterów trudno od razu wszystkich spamiętać. Na szczęście Christie najwyraźniej zdawała sobie z tego sprawę, w miarę często przypominając, kto jest kim, dlatego nie tak łatwo się pogubić w postaciach, co w tym przypadku jest dość istotne. Niemniej, gdybym naprawdę chciała zagadkę rozwiązywać w trakcie czytania, chyba musiałabym i tak wszystko sobie rozpisać 🙂
W tej powieści kryminalnej zabrakło mi klimatu
To, czego nieco mi brakowało w „I nie było już nikogo”, to klimat. Wprawdzie wiem, że to kryminał, a nie książka grozy, dlatego teoretycznie nie powinnam na to zwracać uwagi, ale… brakło mi tu większych emocji. Niby bohaterowie się boją, niby sobie nie ufają i jest to przedstawione dobrze, ale sam styl Christie jest tak krystalicznie czysty i uporządkowany, że ta tragedia wisząca nad postaciami gdzieś znika w natłoku wydarzeń.
„I nie było już nikogo” to kryminał zdecydowanie warty polecenia. Jest dobrze poprowadzony, nie jest przegadany i przy tym zmusza czytelnika, aby pobawił się wraz z bohaterami w rozwiązywanie zagadki. Jeśli więc tylko szukacie czegoś przyjemnego, co zapewni Wam rozrywkę na jeden, może dwa wieczory, sięgnijcie po tę pozycję, bo warto 😉
Znów wybuchnęła dzikim śmiechem. Armstrong szybko podszedł do niej. Podniósł rękę i uderzył ją w policzek. Zakrztusiła się, z trudem łapiąc oddech, wreszcie przełknęła ślinę. Stała chwilę bez ruchu, potem odezwała się:
– Dziękuję… już mi lepiej.
Fragment książki „I nie było już nikogo” Aghaty Christie

Tytuł: I nie było już nikogo
Autor: Aghata Christie
Liczba stron: 216
Gatunek: kryminał
7 thoughts on “I nie było już nikogo: Klasyk Aggaty Christie [recenzja] [archiwum]”