„Rycerz Kielichów” trafił do mnie na Pyrkonie 2017. Dałam za niego 10 zł i do dziś wspominam jako jedną z fajniejszych książek Jacka Piekary z tych, które znam. Dlaczego? Co sprawiło, że tak dobrze czytało mi się tę powieść fantasy?

Sprawdź recenzje innych książek Jacka Piekary: „Necrosis: Przebudzenie” | „Bicz Boży” | „Szubienicznik” | „Szubienicznik. Falsum et verum” | „Przenajświętsza Rzeczpospolita”
Wojownik, malarz i bard… w jednym
Typowy, znudzony życiem pracownik czy Rycerz Kielichów — wojownik, malarz i bard w jednym? Które z obliczy jest prawdziwe: to, które przyjmuje za dnia, czy to, które co noc śni, korzystając z pomocy niemal obcej mu dziewczyny? Sen, który staje się rzeczywistością — wybawienie czy może jednak próba, przez którą musi przejść?
„Rycerz Kielichów” to fantasy ze smokiem
Często z książkami mam mały problem. Albo sięgam po powieści trudniejsze i wymagające myślenia, które bądź co bądź mnie męczą, albo przeciwnie — po głupie młodzieżówki, które co najwyżej mnie irytują. Zwykle brakuje mi czegoś pomiędzy: czegoś kreatywnego, lekkiego, ale jednocześnie nie dziecinnego. Na całe szczęście tym razem z pomocą przyszła mi książka Jacka Piekary, która okazała się bardzo przyjemną przygodą pełną baśniowości, barw i… smoków. No dobrze, jednego smoka.
„Rycerz Kielichów” to książka czerpiąca z typowych dla fantastyki schematów, ale jednocześnie bawiąca się nimi. Jacek Piekara wiedział, co robi, i wyszło mu to bardzo zgrabnie. Przedstawiona historia wydaje się prosta: ot, mamy zwykłego człowieka, który ma możliwość, by we śnie przenosić się do świata pięknych dam, smoków i wielkich bitew. Kto by tego nie pragnął, prawda? 😀
Jednocześnie zarówno w „naszym” świecie, jak i w świecie snów odkrywamy kilka tajemnic, które wymuszają na bohaterze próbę odkrycia prawdy. Przez to obserwacja jego przygód staje się wciągająca, zwłaszcza że baśniowy, barwny klimat całości jest naprawdę przyjemny i łatwo w niego wsiąknąć.
Kim jest główny bohater „Rycerza Kielichów”?
Jeśli dobrze się orientuję, nie znamy prawdziwego imienia naszego bohatera. W świecie snów nosi imię Lanne Loch l’Annah, ale tekst pisany jest w pierwszej osobie, dlatego „u nas” nikt go nie nazywa. To postać, z którą zapewne utożsami się sporo osób: znudzony mężczyzna, lubiący zabawy, nieprzepadający za swoją pracą. Gdy jednak trafia do świata snów, realizuje swoje skryte marzenia: zmienia się w wszystko umiejącego, honorowego rycerza, który ma zamiar ratować biedne królewny, przemierzając świat na swoim przyjacielu-smoku. Ale spokojnie, nie jest wszechmocny — a przynajmniej nie rzuca się to w oczy 🙂 Może w „Rycerzu Kielichów” nie znajdziemy wielkiej charakterystyki tej postaci i głębokiej analizy, ale tak czy siak Lanne jest przyjemną postacią. Zresztą większość pozostałych bohaterów jest dość schematyczna, ale wzbudzająca sympatię.
Nadaje się dla młodzieży
Choć Piekara lubi opisywać ładne panie, to na szczęście w tej książce opisy związane z seksualnością nie rażą. Jasne, pojawiają się, ale nie w sposób, który mógłby urazić kogokolwiek, dlatego choć nie jest to książka dla dzieci, dla młodzieży już jak najbardziej się nada.
„Rycerz Kielichów” nie jest petardą, która zwala z nóg. Nie zmienia to faktu, że jest bardzo przyjemną powieścią, którą czytałam z przyjemnością. Doskonale nadaje się jako lektura po pracy czy szkole. Może też sprawdzić się jako pierwsze spotkanie z fantastyką albo z polskim autorem.
– Nie przepadasz za dziećmi, co?
Położyła ostrożnie tacę na łóżku i podała mi widelec.
– Nie — przyznała — są dla mnie przedstawicielami obcej cywilizacji. Może nie wrogiej, ale na pewno niezrozumiałej.
Fragment „Rycerza Kielichów” Jacka Piekary

Tytuł: Rycerz Kielichów
Autor: Jacek Piekara
Liczbastron: 336
Gatunek: fantasy
Wydanie: Runa, Warszawa 2011