„Dzisiaj narysujemy śmierć” to chyba jedyny reportaż, który czytałam na studia i który wywołał na mnie aż takie wrażenie. Gdy w 2017 roku pisałam poniższy tekst wiedziałam, że nie tworzę recenzji lekkiej, przygodowej powieści. Choć raczej nie mam zamiaru do niego wracać, dalej uważam, że to jest warta poznania lektura i kawał dobrej, dziennikarskiej roboty. Co pisałam wówczas o tej książce Tochmana?
Tragedia w Rwandzie
W 1994 roku Rwanda spłynęła krwią. Dokonała się jedna z najbardziej krwawych rzezi ludzkości: Tutsi zostali wymordowani przez Hutu. Dlaczego? Przez brak ziemi? Różnice w sposobie bycia? Zawiść?
Sto dni, milion martwych i ogromna liczba katów. Jak po piętnastu latach od tamtych dni wygląda Rwanda?
Reportaż ma wiele twarzy: może przypominać książkę naukową, zbiór różnych punktów widzenia albo literaturę piękną. Może też być jak „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana: książką, która bazuje na ludzkich emocjach i to właśnie je chce nam przedstawić.
„Dzisiaj narysujemy śmierć” to świadectwo śmierci i upadku
Niełatwo pisać o lekkim stylu autora, który dobrze się czyta w przypadku takiego dzieła: „Dzisiaj narysujemy śmierć” to świadectwo śmierci i upadku moralnego wielu osób. Ten reportaż może przerazić i wzbudzić w czytelniku naprawdę skrajne emocje. Choć tekst się nie dłuży, autor ubiera wszystko w zwięzłe słowa i posługuje się dość prostą polszczyzną, to nie jest literatura, po którą ktokolwiek sięgnie z nadzieją na przyjemnie spędzony wieczór.
Tochman wybiera się do Rwandy, gdzie poznaje głównego bohatera reportażu, Leonarda. To student, któremu udało się razem z trójką braci przetrwać rzeź z 1994 roku. Ten młody mężczyzna próbuje być silny: nie pozwala nikomu obcemu zobaczyć swoich łez. Tochman musi się więc stopniowo do niego zbliżyć, poznać go i czekać cierpliwie, aż ten opowie mu o traumie, jaką przeżył w dzieciństwie. W międzyczasie daje nam wysłuchać wielu innych relacji naocznych świadków – ofiar i katów – jednocześnie szczodrze wyrażając własne zdanie i własne oburzenie. Zadaje pytania i czytelnikowi, i samemu sobie. Jak? Dlaczego? Po co? Jak człowiek człowiekowi mógł wyrządzić taką krzywdę…?
„Dzisiaj narysujemy śmierć” to w gruncie rzeczy jeden wielki chaos: tu dzieje się wszystko na raz. Nic dziwnego zresztą, biorąc pod uwagę, jakiego tematu dotyka. Tego nie da się ładnie ubrać w słowa, poukładać zgodnie z tematyką i zamknąć w jednej szufladzie. Bo tu wszyscy i nikt nie jest winny; niemożliwe jest znalezienie prowodyra i zrozumienie prawdziwych motywacji katów.
Makabryczny obraz okrutnej zbrodni
Tochman przedstawia nam makabryczny obraz; nie odpuszcza, pisze o najgorszych możliwych szczegółach. Muszę jednak wspomnieć o tym, że właśnie między innymi przez to jest to lektura zupełnie subiektywna: tu nie ma obiektywizmu dziennikarskiego. Zresztą jak przy czymś takim mógłby się pojawić? Nie jest to jednak książka naukowa, która da nam konkretne odpowiedzi: było tak i tak, a potem jeszcze tak. Tu fakty mieszają się z oceną bohaterów autora oraz wspomnieniami zatartymi przez czas.
Jeśli szukacie literatury radosnej i przyjemnej, to jest to ostatnia rzecz, po którą powinniście sięgać. Bo powtórzę to jeszcze raz – „Dzisiaj narysujemy śmierć” nie ma w sobie nic z takiej historyjki. Ale sądzę, że to książka warta poznania: bo choć opowiada o malutkim kraju gdzieś w sercu Afryki, to wydaje mi się, że nam, Polakom, jest bliska nie tylko przez naszego rodzimego autora. W końcu u nas jakiś czas temu działo się coś podobnego… czyż nie?
– Hi, I’m Leo – słyszę zza pleców, kiedy patrzę na czarno-białe twarze zawieszone w szklanej gablocie. Ale ja nie potrzebuję teraz towarzystwa, potrzebuję ciszy. Chcę być tylko z tymi zza szyby. Oni na mnie patrzą.
– Ścięli ich aż pół tysiąca w ciągu jednego dnia – mówi do mnie Leo. To drugie zdanie naszej znajomości.
Trzecie, czwarte i piąte:
– Przez wiele dni gnili na tym trawniku dookoła. Teraz są tutaj. Czasem tu przy nich sobie siedzę.
Fragment „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana
Sprawdź recenzje innych reportaży: „Wyprawa Kon-Tiki” | „Podróże z Herodotem”

Tytuł: Dzisiaj narysujemy śmierć
Autor: Wojciech Tochman
Liczba stron: 144
Gatunek: reportaż
2 thoughts on “Dzisiaj narysujemy śmierć: Takich rzeczy (podobno) nie da się opisać [recenzja] [archiwum]”