„Całe miasto o tym mówi” przeczytałam w 2018 roku w ramach współpracy recencenzkiej z wydawnictwem Literackim. Myślałam, że to będzie po prostu fantastyka. Potem okazało się, że jednak… niby tak, ale nie taka, do jakiej przywykłam. Jak podobała mi się ta książka i czy może to być lektura dla Ciebie?

Sprawdź recenzje innych powieści obyczajowych: „Karmin” | „Zaklinacz koni” | „Exodus” | „Niemożliwa forteca”
Elmwood Springs od dnia powstania
1889 roku. Lordor Nordsom, szwedzki imigrant, zakłada osadę w Missouri. Losy miasteczka toczą się spokojnym, radosnym rytmem. Jednocześnie na Spokojnych Łąkach, pobliskim cmentarzu, jest tym głośniej, im więcej mija lat.
Sięgając po „Całe miasto o tym mówi”, nie wiedzieć czemu byłam przekonana, że sięgam po jakiś… małomiasteczkowy kryminał. Naprawdę: święcie w to wierzyłam, choć absolutnie nie wiem, skąd mi się to wzięło. W końcu opis książki, znajdujący się z tyłu okładki, naprawdę nieźle oddaje jej ducha: powieść Fannie Flagg to przede wszystkim sympatyczna historia o losach miasteczka od końca XIX wieku aż do czasów współczesnych.
To nie jest historia z jednym głównym bohaterem. Chociaż Lordor Nordsom i jego żona Katrina to postacie, którym autorka poświęca chyba najwięcej czasu, to jednak „Całe miasto o tym mówi” jest opowieścią o miasteczku. O jego perypetiach, problemach i rozwoju. To historia bardzo ciepła, ale jednocześnie pozbawiona konkretnego problemu czy konkretnej linii fabularnej.
„Całe miasto o tym mówi” ma drobny wątek fantastyczny
Jednocześnie dostajemy drobny wątek fantastyczny. Wprawdzie jest on jednak zbyt drobny, by mówić tu o fantastyce (tak samo jak np. w powieści „Był sobie pies” W. Bruce’a Camerona), ale nie da się ukryć, że nie jest to powieść w pełni realistyczna. W świecie Elmwood Springs, bo tak nazywa się nasze miasteczko, zmarli nie odchodzą, a przynajmniej nie od razu. Najpierw trafiają na cmentarz, na którym plotkują, dyskutują i dowcipkują, dogryzając sobie nawzajem. Co ciekawe, ostatecznie jednak coś do powieści wnosi, choć w gruncie rzeczy zmarli niewiele tak naprawdę mogą zrobić.
Powieść czyta się naprawdę szybko. Krótkie rozdziały i lekki styl Fannie Flagg sprawiają, że to książka, która może dobrze sprawdzić się choćby w komunikacji miejskiej lub jako lektura dla osób, które nie mają dużo czasu na czytanie, a gdy już się za nie biorą, nie chcą się przemęczać.
Mimo zalet, nie powtórzyłabym tej lektury
Przy tych wszystkich niewątpliwych zaletach książki Flagg skłamałabym, mówiąc, że to powieść moich marzeń. Choć jedna wycieczka do Elmwood Springs była całkiem sympatyczna, to raczej bym jej nie powtórzyła. Dlaczego? Przede wszystkim przez formę. Wolę mieć kilku konkretnych bohaterów, z którymi mogę się zżyć, oraz bardziej konkretną, soczystą historię. Tu tego jednak mi zabrakło i choć sam zamysł powieści mnie zainteresował, to nie wywołał we mnie większych emocji.
Ponadto, choć powieść porusza liczne tematy, które pojawiały się na przestrzeni dziejów, to robi to bardzo delikatnie i łagodnie, a co za tym idzie – trudno tu mówić o lekturze, która w jakikolwiek sposób intelektualnie rozwija. Historyczne wątki są jedynie delikatnie zaznaczone przez autorkę, co z jednej strony sprawia, że całość lekko się czyta, z drugiej – po prostu niewiele do opowieści wnosi.

„Całe miasto o tym mówi” zaczęło mnie nudzić
Chyba jednak moim głównym zastrzeżeniem do całości jest fakt, że… „Całe miasto o tym mówi” po pewnym czasie zaczęło mnie nużyć. Na samym początku poznajemy dość dobrze kilka postaci i wgłębiamy się w ich życie i emocje; następnie okazuje się, że jedno pokolenie odchodzi, a ich miejsce zajmuje kolejne, i kolejne, i kolejne… Prędko spostrzegłam, że im dłużej czytam, tym mniej orientuję się w powiązaniach między postaciami i tym mniej obchodzi mnie historia Elmwood Springs.
„Całe miasto o tym mówi” określiłabym jako książkę, po którą prawdopodobnie sięgną panie szukające miłej, niezobowiązującej lektury. Nie jest to kolejny sztampowy romans, a sama jej forma wydaje mi się dość unikatowa. Niemniej nie jest to powieść, która zapadnie mi na dłużej w pamięć.
Nauczyli się też, że jedną z najważniejszych rzeczy w małżeństwie jest szczery śmiech. Szczególnie gdy zaczynają się pojawiać dzieci.
Fragment „Całe miasto o tym mówi” Fannie Flagg

Tytuł: Całe miasto o tym mówi
Tytuł serii: Elmwood Springs
Numer tomu: 4
Autor: Fannie Flagg
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Liczba stron: 460
Gatunek: powieść współczesna
Wydanie: Literackie, Kraków 2018