„Przebudzenie Arkadii” to jeden z moich niewielu zakupów dokonanych na promocjach w dyskoncie, który okazał się całkiem udany. Za dwa pierwsze tomy cyklu „Arkadia” zapłaciłam w 2017 roku 10 zł. To młodzieżowe urban fantasy z romansem nie było może niczym nadzwyczajnym, ale w swojej kategorii nieźle się sprawdzało. Odkryłam to jednak dopiero przy kolejnych tomach. Dowiedz się, jak pisałam o tej książce w październiku 2017!

Sprawdź inne tomy cyklu „Arkadia”: „Arkadia płonie” | „Upadek Arkadii”
Mitologiczna tajemnica mafijnej rodziny
Rosa ucieka z Nowego Jorku, by zamieszkać na jakiś czas u swojej ciotki na Sycylii. Nie ma jednak pojęcia, w co się pakuje. Jej rodzina to jedna z mafijnych rodzin, za którą kryje się mitologiczna tajemnica Arkadii. Gdy w samolocie poznaje Alessandra, nie ma pojęcia, że powinna nienawidzić tego tajemniczego młodzieńca, który prędko zaczyna ją interesować.
Miałam plan niezwykle radośnie zacząć ten tekst. Niestety w porę zorientowałam się, że przez to zaspoilerowałabym połowę historii, a tego zdecydowanie nie chcę. Cóż, taki los recenzenta! Dlatego wybaczcie, musimy zacząć dość sztampowo.
„Przebudzenie Arkadii” trochę mnie wymęczyło
„Przebudzenie Arkadii” zdecydowanie nie jest najgorszą młodzieżówką, jaką czytałam – za to jest jedną z tych, która niespodziewanie mnie po prostu wymęczyła. Niby styl autora jest lekki, niby powinno być przyjemnie, a jednak nie umiałam w tę historię się wgryźć aż do końca.
Autor – bo mimo tendencji tę książkę napisał mężczyzna – wziął na tapet połączenie kilku ciężkich tematów: włoską mafię, problemy rodzinne, wegetarianizm, dorastanie, romans, aborcję i gwałt z domieszką fantastyki. Wrzucone do jednego worka to naprawdę wybuchowa mieszanka. Niestety moim zdaniem nie do końca to wychodzi: przy tym wszystkim styl Meyera jest zbyt młodzieżowy, by całość mogła wybrzmieć, a młoda bohaterka zbyt głupia i naiwna, by pasowała do tak brutalnego świata.
Emo-samoczniczka, wegetarianka i fanka szynki
W pewnym sensie jest to typowa historia o emo-samotniczce zakochującej się w tajemniczym chłopaku, tylko dla dramatyzmu podkoloryzowana mocnymi dylematami bohaterki. Niestety Rosa nie jest dojrzała jak na swój wiek: to kleptomanka, która ucieka od wszystkiego, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Jej naiwność często doprowadza do nieprzyjemnych sytuacji, a jak na nastolatkę przystało, zakochuje się niemal od ręki, [SPOILER] mimo że dopiero co była w depresji po stracie dziecka [KONIEC SPOILERA]. Przy tym wszystkim, choć jest wegetarianką, bardzo lubi szynkę, co w pewnym momencie nieźle mnie rozbawiło.
Ona po prostu nie pasuje do tak poważnego świata, który przez młodzieżowość został niezwykle spłaszczony. Autor próbował wprawdzie oddać „mroczne” klimaty, ale trudno było uwierzyć w tę mafię i powody, dla których w ogóle do niej dołączyła. Sam wątek fantastyczny jest natomiast dość naciągany i nijaki.
To chyba te rzeczy sprawiły, że wcale nie miałam ochoty po książkę sięgać po jej zamknięciu. Męczyła mnie ta cała poważna otoczka i próba wyciśnięcia z tematu czegoś więcej niż „po prostu młodzieżówki”.
To wszystko jednak całkiem działa
Niemniej to wszystko do pewnego stopnia działa. Temat mafii może zaciekawić, a czająca się w tle zagadka i romans mogą przyciągać. Wbrew pozorom nie ma tu aż tylu absurdów, ile można znaleźć w innych dziełach tego typu, a za samą próbę poruszenia trudniejszych kwestii należą się autorowi może niewielkie, ale jednak – gratulacje. Nie spodziewajcie się jednak realistycznie przedstawionego świata mafii i porządnej lektury. Na Boga, to w końcu młodzieżówka 🙂
Osoby lubiące młodzieżówki i zainteresowane tym tematem mogą ją sprawdzić – pewnie poczujecie się zadowoleni z lektury. Ja jednak po prostu chcę czegoś innego od książki, a temat tej nie bardzo wpasował się w moje gusta.
– Będę, kiedy nadejdzie czas.
– Jaki czas?
– Kiedy przestaniesz patrzeć na ludzi, jakby właśnie wypowiedzieli ci wojnę. I kiedy zauważysz – wskazał ręką za przepaść
– że niektóre rzeczy wyglądają na koniec świata, ale po drugiej stronie życie toczy się dalej. Być może potrzeba tylko dostatecznie dużego kroku, żeby się tam dostać.
Fragment „Przebudzenia Arkadii” Kai Meyera
Więcej młodzieżowej fantastyki z romansem: „Spojrzenie elfa” | „Rywalki” | „Czerwień Rubinu” | „Szklany Tron” | „Czerwona Królowa” | „Szeptem”

Tytuł: Przebudzenie Arkadii
Tytuł serii: Arkadia
Numer tomu: 1
Autor: Kai Meyer
Tłumaczenie: Emilia Kledzik
Liczba stron: 448
Gatunek: romans, fantasy młodzieżowe
Wydanie: Media Rodzina, 2013
3 thoughts on “Przebudzenie Arkadii: Włoska mafia, fantastyka i romans [recenzja] [archiwum]”