„Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” to komedia kryminalno-obyczajowa, na której premierze w Gdańsku byłam w 2018 roku. To również wówczas powstała poniższa recenzja. Jak podobała mi się pierwsza nie-fantastyczna powieść Anety Jadowskiej?

Szukasz powieści kryminalnych? Sprawdź też te: „Pochłaniacz” | „Entliczek pentliczek” | „Motylek”
Poznaj inne książki w cyklu „Garstka z Ustki”: „Martwy sezon” | „Denat wieczorową porą”
Magda znajduje trupa podczas spaceru
Po ukończonych studiach Magda Garstka wraca do rodzinnej Ustki na wakacje, by zdecydować, co dalej chce robić ze swoim życiem. Podczas porannego spaceru po plaży znajduje pływający przy brzegu trup. Gdy policja stoi w martwym punkcie, Magda próbuje rozwiązać zagadkę na własną rękę.
Oto książka, której tytuł jest jej idealnym streszczeniem: „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” zdradza dosłownie wszystko, co czytelnik musi wiedzieć o najnowszej powieści Anety Jadowskiej przed jej lekturą. Tym razem autorka odeszła od typowej dla siebie fantastyki, tworząc kryminał, który jednak nie jest zupełnie typowym przedstawicielem swojego gatunku. Jednocześnie to pierwsza książka Jadowskiej, która po prostu naprawdę przypadła mi do gustu, po nijakiej „Dziewczynie z Dzielnicy Cudów” i słabym „Akuszerze bogów”.
Skupienie na bohaterce, nie na zagadce
Klasyczny kryminał skupia się na rozwiązywaniu zagadki, nie mówiąc nam zbyt wiele na temat samego głównego bohatera. W przypadku „Trupa” ten wątek kryminalny czasem wręcz odchodzi na dalszy plan: Jadowska mocno skupia się na głównej bohaterce i jej relacjach z członkami rodziny, co sprawia, że całość zyskuje bardzo ciepłą, przyjemną otoczkę. Na dodatek Magda Garstka to bohaterka, z którą wiele młodych kobiet ma szansę się utożsamić: po ukończonej szkole nie ma pojęcia, co ma ze sobą zrobić, nie mając pomysłu na samą siebie. Jednocześnie jest sympatyczną osobą, dla której liczą się wartości rodzinne, co też raczej osobom w tym wieku nie jest obce.
Pierwszoosobowa narracja pozwala nam dość dobrze poznać Magdę Garstkę i zżyć się z nią, po prostu spędzając z nią wakacyjny czas. Razem z nią chodzimy do pracy, układamy krówki na łóżkach gości pensjonatu, rozmawiamy z jej bliskimi czy organizujemy wieczór panieński: to wszystko dodaje lekturze naprawdę przyjemnego klimatu. Dzięki lekkiemu stylowi autorki przez te trzysta stron możemy naprawdę szybko przebrnąć.
„Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” nie ma złego wątku kryminalnego
Sam wątek kryminalny nie jest zły. Nie jest zbyt rozbudowany, ale jednocześnie jest po prostu adekwatny do małego polskiego miasteczka. To nie jest „Motylek” Puzyńskiej, w którym każdy ma coś za uszami: ludzie są raczej dobroduszni i trudno doszukiwać się brudów w każdym możliwym miejscu. Nie ma tu też wielkich pościgów i epickich morderstw, które do takiej lokacji po prostu nie pasują. Wprawdzie Magda ma wiele szczęścia w trakcie rozwiązywania zagadki i te zbiegi okoliczności czasem są wręcz zbyt duże, niemniej nie przeszkadza to w czerpaniu radości z czytania, a o to przecież chodzi.
Choć „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” nie jest i nie będzie powieścią ponadczasową, to na pewno jest bardzo przyjemną, lekką lekturą, która doskonale koi nerwy. To miła odskocznia od rzeczywistości, przy której po prostu robi się ciepło na duchu. Jak już wspominałam, zwłaszcza osoby młode, które właśnie muszą wybrać swoją życiową drogę, powinny się w niej dobrze odnaleźć: bo to w końcu o takiej postaci opowiada ta historia.
Mówią, że czytanie rozwija empatię. Nie wspominają, że zwiększa też ryzyko powstania skłonności do dziwnych skojarzeń, nabawienia się niewyparzonego języka i otrzymania etykietki dziwaka. Cóż, wciąż warto.
Fragment „Trupa na plaży i innych sekretów rodzinnych” Anety Jadowskiej

Tytuł: Trup na plaży i inne sekrety rodzinne
Tytuł serii: Garstka z Ustki
Numer tomu: 1
Autor: Aneta Jadowska
Liczba stron: 300
Gatunek: kryminał
Wydanie: SQN, Kraków 2018
3 thoughts on “Trup na plaży i inne sekrety rodzinne: Tytuł idealnym streszczeniem [recenzja] [archiwum]”