Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności i zapowiedzi książek
    • Recenzje
    • Zestawienia tematyczne
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Aktualności komiksowe
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Gniew Tiamat: czy autorom chce się to pisać? [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 5 listopada, 2022

W 2022 roku zapoznałam się z ósmym tomem cyklu „The Expanse”. Czytając „Gniew Tiamat” byłam już naprawdę zmęczona całą historią i tylko postanowienie trzymało mnie przy popularnym cyklu S. A. Corey’a. Sprawdź, jak odebrałam przedostatnią powieść osadzoną w tym uniwersum!

Spis treści:

Toggle
  • Holden trafia do niewoli
  • „Gniew Tiamat” to nie jest wyjątek
  • Sprawna, lecz schematyczna historia
  • Pewnie szybko o niej zapomnę…
Gniew Tiamat - książka leży na blacie

Recenzje innych książek z cyklu: „Przebudzenie Lewiatana”  | „Wojna Kalibana” | „Wrota Abaddona” | „Gorączka Ciboli” | „Gry Nemezis” | „Prochy Babilonu” | „Wzlot Persepolis”


Holden trafia do niewoli

James Holden trafił do niewoli. Załoga Rosynanta odstawiła swój stary statek i ruszyła swoimi drogami. Jednak niedane jest im spokojne życie. Polityczne intrygi wkrótce ponownie wyciągają po nich swoje szpony.

„Gniew Tiamat” to nie jest wyjątek

Gdyby to był jakikolwiek inny cykl, już dawno przestałabym go czytać. Niestety, nostalgia i piękne wydania zmuszają mnie do sięgania i czytania kolejnych książek z „Expanse”, chociaż przyznaję, że ja już po prostu mam dosyć. Choć te powieści czyta się lekko, to drażnią mnie coraz bardziej i bardziej, a „Gniew Tiamat”, ósmy tom, nie jest w tym względzie wyjątkiem.

Samo rozpoczęcie sprawiło, że zaczęłam tracić jakąkolwiek nadzieję i cierpliwość do tej historii. Dlaczego? Od poprzedniego tomu minęło trochę czasu, podziało się w tym czasie trochę potencjalnie ciekawych rzeczy, czego oczywiście nie mogliśmy jako czytelnicy obserwować. Za to zostajemy wrzuceni w kilka narracji, w których bohaterowie non stop wspominają dawne czasy, myślą o tym, jak bardzo zmienił się świat i jak wcześniej było lepiej. To miałoby sens, jeśli ten tom był kontynuacją po latach, powrotem do bohaterów po długim czasie oczekiwania itd. Ale nie, przecież wiedzieliśmy od początku, że kolejne tomy będą. Więc coś takiego, gdy jest non stop powtarzane przez 150 stron robi się najzwyczajniej w świecie męczące.

Na szczęście z czasem takich wspominek jest coraz mniej i stają się znośne. Gdyby sytuacja się nie poprawiła, prawdopodobnie nie dotrwałabym do końca.

Gniew Tiamat - otwarta książka leży na blacie

Sprawna, lecz schematyczna historia

Co poza tym? Sama fabuła jest skonstruowana dość sprawnie, ale schematycznie (typowo dla tego cyklu), wtórnie. Główna zmiana polega na tym, że rola Holdena zostaje ograniczona do minimum, ale w dalszym ciągu kapitan w książce występuje. I gdyby to była pojedyncza powieść, to może byłoby znośnie, ale w tej chwili czuje się zmęczona materiałem, brakuje mi przywiązania do świata i zaczynam mieć szczere przekonanie, że autorom już na tym etapie po prostu nie chciało się tego cyklu pisać.

Pewnie szybko o niej zapomnę…

Czy ja widzę tu jakiekolwiek większe zalety? Właściwie to nie. Przeczytałam i zapomnę, a przed kolejnym tomem będę pewnie szukać streszczenia. Jasne, ta książka na pewno znajdzie czytelnika, który będzie z lektury zadowolony. Jeśli ktoś po prostu potrzebuje bitew w kosmosie i jakiejś przygody, nie szuka czegokolwiek więcej i chce po prostu się rozluźnić, to jest spora szansa, że po prostu połknie kolejny tom. Ale jednak ja pisząc się na kolekcjonowanie tego cyklu, miałam nadzieję na coś znacznie, znacznie lepszego, zwłaszcza że słyszałam wiele głosów, które mówiły o tym, jak równomierny pod kątem jakości jest w całości. Niestety, moje odczucia są zupełnie inne.


Gniew Tiamat - okładka książki przedstawiająca kosmnautkę na tle planety

Tytuł: Gniew Tiamat

Tytuł serii: Expanse / Ekspansja

Numer tomu: 8

Autor: James S. A. Corey

Tłumaczenie: Marek Pawelec

Liczba stron: 530

Gatunek: space opera

Wydanie: Mag, 2019

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantastyka naukowa, James S. A. Corey, literatura amerykańska, space opera, Wydawnictwo Mag

2 thoughts on “Gniew Tiamat: czy autorom chce się to pisać? [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Wrota Abaddona: Tajemnica protomolekuły [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Wzlot Persepolis: Rosynant potrzebuje emerytury [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Mroczne i magiczne retellingi „Alicji w Krainie Czarów”, które musisz poznać
  • Kolejne dwa tomy czarnej edycji „Death Note” już w przedsprzedaży! [zapowiedź]
  • „Bez serca” Marissy Meyer to komercyjny retelling YA [recenzja]
  • „Kupcy i ich żywostatki” jeszcze w tym roku! [zapowiedź]
  • Najlepsze polskie opowiadania z 2025 roku? Te teksty są nominowane do Zajdla [recenzja]

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme