„Nihal z Krainy Wiatru” trafiła do mnie trochę z przypadku. To książka, którą moja siostra dostała kiedyś z okazji urodzin. Ale zapadła mi w pamięć na dłużej, niż przypuszczałam. Jeźdżcy smoków w tamtym okresie naprawdę rozpalali moją wyobraźnię. Post wrzuciłam w 2014 na mój poprzedni blog, Drewniany Most, pisząc: skoro blog ma te moje próby napisania dobrej recenzji kolekcjonować, tej nie mam zamiaru ukrywać. Co sądziłam wówczas o tej włoskiej książce?
Sprawdź recenzje innych książek fantasy dla młodzieży: „Biały kruk” | „Król magii” | „Ruda sfora” | „Zakazane życzenie” | „Marzyciel” | „Tryjon” | „Złodziej Pioruna” | „Rycerze Pożyczonego Mroku” | „Banda niematerialnych szaleńców”
Świat niszczony przez tyrana
„Nihal z Krainy Wiatru” jest pierwszym tomem trylogii pod tytułem „Kroniki Świata Wynurzonego” autorstwa Licii Troisi. Ta trzytomowa seria jest pierwszą, którą pisarka umieściła w tytułowym Świecie Wynurzonym. W trakcie trwania trylogii wszystkie znane nam landy są atakowane i niszczone przez Tyrana, potężnego czarodzieja, który najwyraźniej pragnie przejąć władzę nad całym znanym nam z książki światem. Pierwszy tom opowiada historię dziewczynki o imieniu Nihal, która wyróżnia się na tle innych dzieci: ma fioletowe oczy, granatowe włosy i szpiczaste uszy. Razem z ojcem mieszka w Krainie Wiatru, w wieży-mieście Salazar. Od najmłodszych lat pragnie być wojowniczką. Do tej roli wprawia się, tocząc bitwy przeciwko swoim kolegom, walcząc na drewniane miecze. Pewnego dnia dostaje prawdziwy sztylet od swojego ojca płatnerza. Po jakimś czasie zostaje wyzwana na pojedynek przez chłopca o imieniu Sennar. Nihal nie wie, że jej przeciwnik jest czarodziejem, i przegrywa walkę, tracąc przy tym swój sztylet. Czując się oszukana przez chłopca, kłóci się z ojcem, chcąc zacząć uczyć się magii. Ten po krótkiej wymianie zdań informuje ją, że jej ciotka jest czarodziejką, i pozwala dziewczynce wyruszyć do niej.
To schematyczne, młodzieżowe fantasy
Nie tylko pierwszy tom, ale również cała ta trylogia jest historią bardzo schematyczną: mamy młodego bohatera, który ma w sobie coś niezwykłego (w tym przypadku jest to odmienność w wyglądzie bohaterki) i który właśnie z powodu tej niesamowitości wyrusza w podróż, podczas której szybko okazuje się, że jest jedyną osobą, która może pokonać zło, jakie przejęło władzę nad niemal całym światem przedstawionym. Brzmi znajomo? Właściwie ta sama historia została przedstawiona w takich książkach jak „Dziedzictwo” Christophera Paoliniego czy znana chyba wszystkim seria o Harrym Potterze autorstwa J.K. Rowling.
Tę książkę fantasy czyta się szybko i przyjemnie
Skupmy się jednak na pierwszym tomie. Powieść czyta się szybko i przyjemnie – napisana jest prostym językiem, niewymagającym od czytelnika dłuższego zastanowienia się nad tekstem. Bohaterowie co prawda nie zapadają w pamięć, ale są dość przyjemni w odbiorze. Tytułowa Nihal jest wprawdzie zbyt pewna siebie, przez co bywa arogancka i zarozumiała, na dodatek ma swoje demony, które bezustannie ją prześladują, jednak przechodzi przemianę, uczy się na błędach i dorasta. Młodego maga, Sennara, ciężko nie lubić: jest inteligentny, łagodny i wyrozumiały. Zawsze wierny swoim przyjaciołom i gotowy walczyć w dobrej sprawie. Drugoplanowych bohaterów również mamy całkiem sporo: poznajemy czarodziejkę Soanę, duszki leśne, które pomagają naszej bohaterce, dobrodusznego Lajosa czy jeźdźca smoka, gnoma Ido. Niestety, chyba żaden z nich nie rzuca się jakoś bardziej w oczy, głównie dlatego, że charakter wszystkich można opisać bardzo podobnie. Mimo to są mili i ciężko ich nie lubić.
Wracając na chwilę do Nihal: wprawdzie nie jest ona typową Mary Sue, ma wady i często popełnia błędy, ostatecznie jednak praktycznie wszystko jej wychodzi, przez co osiąga niemal wszystkie wyznaczone sobie cele, nawet jeśli narrator wyraźnie mówił nam, że jest to niemożliwe. Bywa to bardzo irytujące, jednak dla tego typu książek fantasy jest to rzecz normalna, dlatego nie zwróciła aż tak mojej uwagi.
Nie podobały mi się nazwy użyte w tej książce
Strasznie bolały mnie nazwy, jakie Troisi umieszczała w swoim świecie. Wprawdzie większość imion jest klimatyczna i brzmi całkiem przyjemnie, dodatkowo nie są trudne do wymówienia i zapamiętania, co dla mnie jest sporym plusem. Nieprzyjemne są głównie nazwy lokacji: o ile Świat Wynurzony brzmi w miarę dobrze, jako że niezbyt często używamy takiego określenia i nie jest ono zbyt typowe, o tyle Puszcza Północna, Kamienny Las czy Góry Słońca brzmią już nieco śmiesznie. To samo tyczy się nazw krain: mamy Krainę Wiatru, która pokryta jest wielkim stepem, Krainę Morza, która znajduje się nad morzem, w Krainie Nocy naprawdę panuje wieczna noc, a Wielka Kraina jest tą centralną i, jak wskazuje nazwa, największą. Czy tak ciężko było wymyślić jakiekolwiek inne nazwy, które nie mówiłyby nam bezpośrednio o tym, co w danym rejonie się znajduje? Podobny problem jest z imieniem naszego wroga: nazywany jest przez wszystkich Tyranem, co od razu mówi nam, jak działa. Czy pani Troisi naprawdę uważa, że jej czytelnicy są tak głupi, że trzeba im podsuwać takie informacje na tacy? Choć świat opisany jest dość dobrze, mimo że niezbyt szczegółowo, tego typu nazwy brzmią bardzo nieprzyjemnie, niszcząc to, na co zapracował opis.
Autorka wyraźnie chciała sprawić, aby smoki miały jakąś ważną rolę w całej trylogii. Niestety, nie wyszło jej to. Smoki, i owszem, są, jednak dość szybko zostają zdegradowane do roli transporterów, maszyn bojowych i istot, o których marzą mali chłopcy. Pomijam tu fakt, że jeźdźcy smoka z „Kronik Świata Wynurzonego” przypominają mi aż za bardzo smoczych jeźdźców z „Dziedzictwa” Paoliniego.
Miła, choć nie porywająca powieść fantasy ze smokami
Reasumując, „Nihal z Krainy Wiatru” to niezbyt porywająca, ale miła powieść. Czytając ją, nie należy spodziewać się zbyt wiele, bo i zbyt wiele nie ma nam do zaoferowania. Jeśli jednak szukasz książki, przy której można na chwilę odciąć się od świata, myślę, że będzie dobrym wyborem. Nawet jeśli nie przepadasz za fantastyką, powinieneś znaleźć tu coś dla siebie, oczywiście pod warunkiem, że nie jesteś na ten gatunek uczulony. Licia Troisi oferuje nam powieść, która bardzo przypomina baśń – prosta fabuła z przyjemnymi bohaterami, umieszczona w dość kolorowym oraz przyjemnym świecie, z moralizującymi przesłankami i z wyraźnym podziałem na dobro i zło, na pewno niektórym z Was przypomni historie zasłyszane w dzieciństwie.

Cykl: Kroniki Świata Wynurzonego
Tytuł: Nihal z Krainy Wiatru
Autor: Licia Troisi
Liczba stron: 342
Gatunek: przygodowo-fantastyczna
1 thought on “Kroniki Świata Wynurzonego: Nihal z Krainy Wiatru [recenzja] [archiwum]”