Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Kontakt
  • O redakcji
Menu

Diuna: Utracone królestwo [recenzja] [archiwum]

Posted on 27 czerwca, 2017

„Diuna” to klasyk SF z lat 60. XX-wieku o którego istnieniu dowiedziałam się w grudniu 2015 roku, a przeczytałam go w 2017 roku. Książkę kupiłam w życiu dwukrotnie: raz na prezent, właśnie w 2017 roku, dla mojego ówczesnego chłopaka, a następnie lata później, by odbudować tę część biblioteczki, którą straciłam po rozstaniu. Jak podobał mi się ten klasyk?

Spis treści:

Toggle
  • Planeta Arrakis oddana w lenno i utracona
  • „Diuna” to SF, które czyta się jak baśniowe fantasy
  • Ten autor pisze trochę tak, jak Ursula Le Guin
  • To nie jest literatura młodzieżowa
  • Jak można opisać „Diunę” w skrócie?
diuna

Książki z cyklu „Kroniki Diuny”:  „Mesjasz Diuny”  | „Dzieci Diuny” | „Bóg Imperator Diuny” 


Planeta Arrakis oddana w lenno i utracona

Książę Leto I Atryda razem ze swoją rodziną i armią przenosi się na oddaną mu w lenno Diunę – niezwykle cenną planetę, na której znajdują się jedyne we wszechświecie złoża melanżu. Choć od początku spodziewa się spisku, nie udaje mu się go uniknąć. Planeta szybko wpada w ręce jego największych wrogów.

Piękna, złota oprawa „Diuny” aż kusi i zmusza, by sięgnąć po książkę Herberta. Wszystko wewnątrz niej też krzyczy: klimatyczne i minimalistyczne ilustracje, pięknie zaprojektowane rozdziały. Nawet papier: gładki, niezbyt gruby, ale wyraźnie lepszy niż w większości wydań. Tej książce po prostu nie da się oprzeć, jeśli leży swobodnie na półce.

„Diuna” to SF, które czyta się jak baśniowe fantasy

To wydanie zachęca do czytania, jednak tak naprawdę to, co kryje się wewnątrz niego, jest jeszcze lepsze. Choć „Diuna” to klasyka science fiction, czyta się ją jak baśniowe fantasy. Po raz pierwszy została wydana w 1965 roku, dlatego wszystko, co tam było nauką, dziś już się zestarzało na tyle, by przypominać właśnie coś baśniowego, mimo że niby mamy tu i różne planety, i statki kosmiczne. One jednak odgrywają w „Diunie” tylko dodatkową rolę, bo tak naprawdę to, co jest najbardziej istotne, dzieje się na samej planecie.

diuna

Ten autor pisze trochę tak, jak Ursula Le Guin

Narracja trzyma się na dystans od bohaterów. Autor pisze w sposób bardzo elegancki, bardzo baśniowy i – po prostu – przepiękny. Tego nie połyka się w ciągu chwili: ta książka chyba stworzona jest po to, by cieszyć się każdym słowem i zdaniem na niej napisanym. Styl Herberta przypomina mi trochę sposób pisania Le Guin, ale jest od niego nieco mniej filozoficzny i zdecydowanie mniej męczący, co sprawia, że czytanie „Diuny” jest czystą przyjemnością. Muszę dodać, że autor dość często podaje nam na tacy myśli bohaterów oraz często skacze narracją pomiędzy postaciami, ale robi to w sposób tak dobrze wyważony, że w przypadku tej książki odbieram to jako zaletę.

Choć ta książka ma niemal siedemset stron, nie dzieje się na niej aż tak dużo, jakby mogło: fabuła „Diuny”, choć trzymająca w pewnym napięciu, raczej nie pędzi jak szalona. By nie było, lektura nie jest przy tym nudna ani przegadana. Jak to w przypadku nieco starszej fantastyki bywa, Herbert skupił się na zbudowaniu stosunkowo prostego spisku oraz opisie świata. Świata, który żyje i zachwyca swoimi barwami, mimo że sama planeta, na której dzieje się akcja, jest pokryta pustynią, a bohaterowie muszą bezustannie troszczyć się o wodę.

To nie jest literatura młodzieżowa

Jednym z głównych bohaterów jest syn księcia Leto, Paul Atryda. Na początku historii ma ledwie piętnaście lat, ale niech Was to nie zmyli: ta książka to nie jest literatura młodzieżowa. Młody następca tronu w żadnym razie nie zachowuje się jak dziecko, poza tym bezustannie ma wsparcie wśród starszych od siebie i bardziej doświadczonych postaci. Paul, jak i każdy inny bohater tej powieści, ma na jej kartach odpowiednią ilość miejsca i choć jest ich całkiem sporo, nie da się wśród bohaterów pogubić, co także uważam za wielką zaletę „Diuny”.

Jak już wspominałam, choć jest to science fiction, powieść czyta się jak książkę fantasy. Nic dziwnego, bo w końcu mamy tu sporo nawiązań do tego gatunku. Mamy w końcu imperium i monarchię, która jest typowa dla tej bardziej baśniowej odmiany fantastyki. Mamy sporą ilość obrzędów rytualnych, mamy „magiczne” stworzenia w postaci czerwi, a w końcu – mamy kapłanki i rozbudowaną religię, co dodaje powieści ogromnej ilości mistycyzmu. Choć nie jest to lektura bardzo lekka (jak to już bywa z klasyką), to na pewno nie stoi opisami naukowymi, skupiając się bardziej na samej kulturze mieszkańców Diuny.

Jak można opisać „Diunę” w skrócie?

Gdybym miała porównać tę książkę do innych, powiedziałabym, że ta historia jest jak trochę mniej rozbudowana „Pieśń lodu i ognia” w wersji science fiction, napisana nieco podobnie do powieści Le Guin, ale w sposób o wiele mniej męczący i po prostu ładniejszy. Wydaje mi się, że takie połączenie jest właściwie idealne.

Przeczytałam, poznałam i gorąco polecam wszystkim. „Diuna” nie tylko przepięknie wygląda na półce, ale także zachwyca tym, co ma w środku.


We wszystkich rzeczach przewija się motyw będący częścią naszego wszechświata. Jest w nim symetria, elegancja i wdzięk – owe przymioty, które zawsze odnajdujemy w tym, co wychwytują prawdziwi artyści. Możemy go napotkać w przemijaniu pór roku, w tym, jak piasek ściele się po grani, w pękach gałązek krzewu Corvillea mexicana albo w żyłkach jego liści. Próbujemy kopiować te motywy w życiu swoim i społeczeństwa, poszukując rytmów, tańców i kształtów, które niosą ukojenie. Można jednak zauważyć niebezpieczeństwo w znalezieniu doskonałości ostatecznej. Jest oczywiste, że plan ostateczny zawiera swoją własną stałość. W takiej doskonałości wszelkie rzeczy zmierzają ku śmierci.

Fragment „Diuny” Franka Herberta


Sprawdź więcej amerykańskich książek SF: „Taktyka błędu” | „Darth Bane” | „Judasz wyzwolony”


diuna

Tytuł: Diuna

Tytuł serii:  Kroniki Diuny / Diuna

Numer tomu: 1

Autor: Frank Herbert

Liczba stron: 670

Gatunek: science-fiction

5 thoughts on “Diuna: Utracone królestwo [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Maszyna Szeherezada: Opowieści snute przez mechanizm [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Mesjasz Diuny: Na pustyni intryg [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Dzieci Diuny: Dziewięciolatki, które pamiętają [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Bóg Imperator Diuny: Rozmowy o władzy [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?: Ludzkość utopiona w chłamie [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Upiory w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach
  • Ogień i krew. Tom 1: Kronika rodu Targaryen [recenzja] [archiwum]
  • Kamienne niebo: Świat zmierza ku końcowi [recenzja] [archiwum]
  • Strefy cyberwojny: Jak Internet wpływa na nasze życie? [recenzja] [archiwum]
  • Odłamki: Sceny z wojny domowej w Bośni i Hercegowinie [recenzja] [archiwum]

Kategorie

  • Archiwum
  • Fantastyczne filmy i seriale
  • Fantastyczne gry
  • Kultura fantastyczna
  • Kultura niefantastyczna
  • Literatura fantastyczna
  • Literatura niefantastyczna
  • Niefantastyczne filmy i seriale
  • Niefantastyczne gry
  • Niefantastyczny teatr
  • Od serca o kulturze
  • Recenzje
  • Recenzje filmów i seriali
  • Recenzje gier
  • Recenzje literatury niefantastycznej
  • Recenzje niefantastycznych filmów i seriali
  • Recenzje niefantastycznych gier
  • Wydarzenia fantastyczne

Aghata Christie Alternatywna historia angel fantasy dark fantasy Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror Jacek Piekara Jakub Ćwiek Jarosław Grzędowicz komedia kryminał kryminał fantastyczny literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura hiszpańska literatura kanadyjska literatura młodzieżowa literatura naukowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa Maja Lidia Kossakowska przygodowe fantasy retellingi i baśnie Rick Riordan romans romans paranormalny romantasy science fantasy space opera steampunk thriller urban fantasy Ursula Le Guin zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme