Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Strażnicy błyskawicy: Gdy to nie ork jest tym złym [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 26 grudnia, 2016

Gdy przenoszę tę recenzję z poprzedniej domeny w 2026 roku, „Strażnicy błyskawicy” to dalej jedna z niewielu książek z orkami w roli głównej, jakie znam. Wówczas, pod koniec 2016 roku, to była dla mnie zupełna nowość o czym nie omieszkałam wspomnieć w recenzji. Sprawdź, co sądziłam o tej powieści fantasy!

Spis treści:

Toggle
  • Powieść fantasy z orkami
  • „Strażnicy błyskawicy” przedstawiają świat pełen walki
  • To niewymagające fantasy
  • Kim jest zła królowa Jenesta?
  • W tym świecie to nie orkowie są źli
Strażnicy błyskawicy

Powieść fantasy z orkami

Wiecie co? Nigdy nie spodziewałam się, że będę czytać powieść o orkach, w której ta rasa nie tylko będzie definiować głównych bohaterów, ale przy okazji nie będą oni przedstawiani zupełnie negatywnie… No, może poza pozycjami ze świata „Warcrafta”, ale nie znam za dobrze tego uniwersum i jakoś nie mam większej ochoty sięgać po książki. O poniższej pewnie mało kto z Was słyszał i raczej jest trudno dostępna, ale może akurat wygrzebiecie ją kiedyś w antykwariacie albo bibliotece 😀 W końcu książka nie traci daty ważności miesiąc po premierze, prawda?

„Strażnicy błyskawicy” przedstawiają świat pełen walki

Ludzie walczą zarówno ze sobą nawzajem, jak i z licznymi innymi rasami zamieszkującymi świat – tu nie ma pokoju. Przynajmniej nie odkąd przybyli. Grupa orków – oddział Rosomaków – pod rozkazem złej królowej Jennesty rusza na poszukiwanie istotnego dla niej przedmiotu. Od tego, czy ich misja się powiedzie, zależy życie całej drużyny.

To niewymagające fantasy

Szukacie niewymagającego fantasy, które być może będzie nieco „tanie” i naiwne, ale nie będziecie przy tym płakać z bólu i cierpienia? Jeśli tak, to „Strażnicy Błyskawicy” doskonale sprawdzą się jako książka dla Was. To krótka pozycja z masą błędów, która mimo wszystko potrafi dać czytelnikowi nieco radości, o ile oczywiście potraktuje ją z przymrużeniem oka.

Pozycja dzieli się na dwie perspektywy. Najczęściej obserwujemy świat oczami Rosomaków. Jest to grupa orków oraz jednego krasnoluda, na której czele stoi Stryk: pewny siebie, być może brutalny, ale troszczący się o swoich ludzi dowódca. Nie mogę jednak powiedzieć, by był cudownie wykreowaną postacią – obserwowałam Rosomaki jako jedną grupę, jeden wielki organizm, który tak naprawdę trudno rozdzielić. Wprawdzie niby większość postaci ma przypisaną co najmniej jedną cechę charakteru, ale i tak chwilami trudno było mi zapamiętać, kto jest kim i co tu robi. Nic dziwnego – to krótka historia, w której na to nie ma po prostu miejsca. Niemniej same przygody oddziału obserwuje się z pewną dawką sympatii, a od lekkiego fantasy nie mogę wymagać chyba więcej, prawda?

Kim jest zła królowa Jenesta?

Poza Rosomakami możemy obserwować złą królową Jenestę, której głównymi cechami jest bycie diaboliczną i zboczoną. Naprawdę – to jeden z tych przerysowanych czarnych charakterów, który nie ma żadnej głębi i którego działania mają bardzo liche motywy. Ona jest po prostu zła, chce władzy i idealnego posłuszeństwa – ni mniej, ni więcej. Chwilami takie rozwiązanie wybrane przez autora było co najmniej irytujące, aczkolwiek muszę przyznać, że doprowadziło do kilku nieco zabawnych sytuacji. W końcu jak można przejść obojętnie obok „dilda z rogu jednorożca”?

W tym świecie to nie orkowie są źli

Świat przedstawiony jest w miarę ciekawy, pokazany z nieco innej perspektywy niż zazwyczaj – to nie orkowie, a ludzie są tu tymi złymi. To oni najechali ziemię, to oni roszczą sobie do niej prawo. Takie rozwiązanie zdecydowanie zasługuje na pochwałę.

Sama narracja i styl autora są dość chaotyczne, a przy tym banalnie proste do zrozumienia. Całość czyta się więc bardzo szybko, mimo że nie da się nie zauważyć tony problemów z samą historią, a czasami wręcz należy się zirytować na niezbyt sensowny opis bitwy czy ucieczki.

To naprawdę nie jest literatura wyższego lotu. Ma bardzo dużo błędów, nie jest poważną fantastyką w powszechnym tego słowa znaczeniu. Jeśli jednak macie ochotę na coś lekkiego, a jednocześnie niecodziennego, to ta książeczka może okazać się dobrym wyborem. Nie mogę do niej jakoś gorąco zachęcać, ale wydaje mi się, że jako „czytadło” na rozluźnienie i zajęcie myśli sprawdza się całkiem dobrze.


– To mała fortuna. Pomyślcie, jak bardzo wzbogacą się kufry naszej pani.

– Właśnie – dodał gorliwie Jup. – Spójrzcie na to z jej punktu widzenia. Nasza misja zakończyła się sukcesem, zwyciężyliśmy na polu bitwy i w dodatku mamy kryształowy blask. Królowa pewnie cię awansuje!

– Zastanów się, kapitanie – odezwał się Haskeer – kiedy krystalin znajdzie się w rękach królowej, czy kiedykolwiek ujrzymy go na oczy? Płynie w niej dość ludzkiej krwi, żeby odpowiedź na to pytanie była dla mnie zagadką.

To zakończyło sprawę.

Stryk otrzepał ręce.

– Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – oznajmił. – A godzina czy dwie opóźnienia nie zrobią aż takiej różnicy. A kiedy Jennesta zobaczy, co dla niej mamy, nawet ona będzie zadowolona.

Fragment ze „Strażników Błyskawicy” Stana Nichollasa

Tytuł: Strażnicy błyskawicy

Tytuł serii:  Orkowie

Numer tomu: 1

Autor: Stan Nicholls

Liczba stron: 214

Gatunek: high fantasy

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, high fantasy, literatura amerykańska, przygodowe fantasy, Stan Nicholls, Wydawnictwo Amber

5 thoughts on “Strażnicy błyskawicy: Gdy to nie ork jest tym złym [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Legion Gromu: Podróż z orkiem ramię w ramię [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Z mgły zrodzony: Lud uciśniony…. po raz kolejny? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Wojownicy burzy: Ostatnia gwiazda już tuż, tuż… [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Miecz rodu Bedwyrów: Powrót do lat 90. [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Krew i Stal: W Martwicę [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme