Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Virion. Zamek: Po latach wracam do Ziemiańskiego [recenzja] [archwium]

Opublikowano 21 lutego, 2021

„Virion. Zamek” Andrzeja Ziemiańskiego trafił do mnie dzięki portalowi Czytam Pierwszy. Przeczytałam go w ramach współpracy recenzenckiej, lata po tym, jak dałam temu polskiemu autorowi szansę. Jak spodobała mi się historia Viriona, wydawana przez Fabrykę Słów?

Spis treści:

Toggle
  • Ta drużyna ma poradzić sobie ze spiskiem
  • Fabryka Słów ma problemy z numeracją tomów
  • To nie jest skąplikowana proza
  • „Virion. Zamek” wchodzi gładko
  • Niby antyk, ale…
  • Urywana fabuła i ostateczny werdykt
Virion. Zamek Andrzeja Ziemiańskiego- książka leży na blacie z ozdobami wokół - ilustracja do recenzji powieści

Sprawdź recenzje innych książek wydanych przez Fabrykę Słów: „Grillbar Galaktyka” | „Złodziej dusz” | „Łzy Mai”


Ta drużyna ma poradzić sobie ze spiskiem

W państwie nie dzieje się najlepiej. Taida musi zebrać drużynę składającą się z najlepszych wojowników i morderców, aby działając poza prawem wykryć czyhający w Zamku spisek. Na jej czele ma stanąć Virion: sławny, natchniony szermierz i przyjaciel demonów.

Fabryka Słów ma problemy z numeracją tomów

Choć miałam przerwę w swojej przygodzie z literaturą wydawaną przez Fabrykę Słów, powieść „Virion. Zamek” Andrzeja Ziemiańskiego to kolejny przykład pozycji sygnowanej przez to wydawnictwo, która ma poważny problem z numeracją. Według wszystkich znaków na oprawie jest to tom pierwszy. Co prawda na skrzydełkach znajduje się informacja o wcześniejszych losach bohatera, ale nie czarujmy się – to nie tam szuka się podstawowych danych, gdy książka spogląda z księgarnianej półki. Podobny problem z dziełami tego autora miałam już lata temu, gdy przypadkowo sięgnęłam po „Pomnik cesarzowej Achai” czy po „Demona Luster”.

Tym razem sięgnęłam po „Viriona” z pełną świadomością sytuacji. Książka – choć według numeracji otwiera cykl „Szermierz natchniony” – w praktyce jest piątą historią o tym bohaterze i aż trzynastą osadzoną w tym świecie. Zależało mi na weryfikacji dwóch rzeczy: czy powieść obroni się jako samodzielne dzieło oraz czy styl autora po latach wciąż mi odpowiada.

To nie jest skąplikowana proza

Pierwsza kwestia wyjaśniła się bardzo szybko. Ziemiański pisze prosto, a fabuła tej części nie grzeszy skomplikowaniem – ot, zbiera się drużyna do zadań specjalnych. Brak znajomości poprzednich tomów nie przeszkadzał w zrozumieniu konwencji i odczytaniu klasycznych schematów. Problem pojawił się jednak głębiej, gdy okazało się, że autor opowiada o świecie i problemach, które kompletnie mnie nie interesują. O ile do połowy powieść utrzymywała moje zainteresowanie, o tyle później stopniowo ono gasło. Bohaterowie organizują się, biją, rozmawiają o kobietach i snują intrygi – na dłuższą metę okazało się to po prostu nużące.

„Virion. Zamek” wchodzi gładko

Mimo wszystko „Virion” wypada w mojej pamięci odrobinę lepiej niż „Pomnik cesarzowej Achai”. To nie jest książka wybitna ani łamiąca schematy, ale w pierwszej połowie wchodzi gładko i nie wymaga wielkiego skupienia. Przyznaję jednak, że jak na autora z tak bogatym dorobkiem, warsztat Ziemiańskiego pozostawia sporo do życzenia.

Virion. Zamek Andrzeja Ziemiańskiego- książka leży otwarta na blacie z ozdobami wokół; widać jakąś ilustrację w książce przedstawiającą dwie kobiety - ilustracja do recenzji powieści

Niby antyk, ale…

Powieść osadzona jest w świecie stylizowanym na antyk, co czasami oddaje narracja i dialogi. Nagle jednak któryś z bohaterów rzuca kolokwializmem, że coś jest „fajne”, a Taida zamiast zbirów szuka po prostu „złoczyńców”. Do tego dochodzą powierzchowne opisy scen erotycznych oraz upiory skrojone pod mocno młodzieńcze fantazje.

Razi również pretekstowe traktowanie kwestii płci. Postacie bezustannie komentują swoje zachowania w duchu mocno zgranych żartów („ach te baby”), co najbardziej uwypukla się w wątkach dotyczących ciąży. Dowcip powtarzany bez końca po prostu przestaje bawić.

Urywana fabuła i ostateczny werdykt

Książka cierpi na tę samą przypadłość, co chociażby ostatnie części „Zastępów anielskich” Maji Lidi Kossakowskiej. Mimo sprzedawania jej jako tomu pierwszego, treść sprawia wrażenie zaledwie połowy powieści. Treść po prostu nagle się urywa bez jakiegokolwiek podsumowania czy zamknięcia danego etapu akcji – bohaterowie zbierają drużynę, idą na pierwszą misję i na tym koniec. Dla porównania: Robert M. Wegner w swoich „Opowieściach z meekhańskiego pogranicza” potrafi idealnie domknąć nawet niezwykle złożone wielowątkowe partie.

Proza Andrzeja Ziemiańskiego ma pełne prawo znaleźć swoich zwolenników. Trafia do konkretnego odbiorcy poszukującego lekkiej, prostej i dynamicznej lektury z wyrazistymi akcentami. Jednak na tle innych pozycji z polskiej fantastyki, „Virion. Zamek” pozostaje powieścią bardzo przeciętną.


Virion. Zamek Andrzeja Ziemiańskiego- okładka w czerwieniach i bieli, przedstawia rzymskiego legionistę bez koszulki, rannego, z bronią - ilustracja do recenzji powieści

Tytuł: Virion. Zamek

Tytuł serii: Szermierz Natchniony

Numer tomu: 1

Autor: Andrzej Ziemiański

Liczba stron:  506

Gatunek: high fantasy przygodowe

Wydanie: Fabryka Słów, 2021

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: Andrzej Ziemiański, fantasy, high fantasy, literatura polska, Magia i miecz, przygodowe fantasy, Wydawnictwo Fabryka Słów

4 thoughts on “Virion. Zamek: Po latach wracam do Ziemiańskiego [recenzja] [archwium]”

  1. Pingback: Czy „Więcej niż zło” to fantasy, które powinno doczekać się kontynuacji? [recenzja] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Prorok: zwieńczenie trylogii high fantasy w arabskich klimatach [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Śmiech diabła: udany debiut czy niewarta uwagi książka? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Wszystko pochłonie morze: fantasy próbujące być wszystkim [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme