Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Wiedźma: Pozornie urban fantasy, w praktyce – romans [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 24 kwietnia, 2019

„Wiedźma” została przeze mnie przeczytana we współpracy z portalem Czytam Pierwszy. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Sokalskiej i miałam szczerą nadzieję, że będzie to kolejna polska autorka, z którą się polubię. Czy jednak tak naprawdę było? I czy jest to odpowiednia książka dla Ciebie?

Spis treści:

Toggle
  • Jasna budzi się po kilkuset latach
  • Warsztat, który wyraźnie kuleje
  • „Wiedźma” opowiada, nie pokazuje
  • Romans zamiast fantastycznej przygody
  • Problemy współczesnej młodzieży
  • Dla kogo jest ta książka?

Poznaj więcej recenzji polskich powieści urban fantasy:  „Cienie Nowego Orleanu” | „Dreszcz” | „Dynia i jemioła” | „Dom wschodzącego słońca” | „Nomen omen”


Jasna budzi się po kilkuset latach

Obłożona klątwą Jasna budzi się po kilkuset latach letargu. Nic nie jest już takie, jak pamiętała. Przypadkiem trafia na Ninę i Dawida – młodych ludzi, którym udało się uciec śmierci. We trójkę próbują ściągnąć ciążącą na Jasnej klątwę, aby uwolnić jej niezwykłą moc i zrealizować swoje własne cele.

Warsztat, który wyraźnie kuleje

Anna Sokalska ma na swoim koncie już kilka książek, jednak jeśli dobrze się zorientowałam, „Wiedźma” jest jej pierwszym dziełem wydanym przez klasyczne wydawnictwo. Klasyczne, czyli takie, które nie działa na zasadzie vanity (gdzie autor sam płaci za wydanie) ani nie należy do samego twórcy. Wydawać by się mogło, że osoba, która pracowała już wcześniej z tekstem, będzie miała w miarę wyćwiczony warsztat. Niestety – rzeczywistość mocno weryfikuje te oczekiwania.

„Wiedźma” to pokaz braku szczególnych umiejętności literackich. Pozornie dobrze napisana – bo wielkich błędów językowych tu się nie uświadczy – w rzeczywistości okazuje się dziełem po prostu słabym warsztatowo. Zacznijmy od stylizacji językowej, bo to ona jako pierwsza rzuca się w oczy, jako że Sokalska na pierwszych stronach wrzuca nas prosto do XVII wieku. Ta stylizacja wyraźnie jednak kuleje. W oczach autorki „dawny” język ogranicza się do zmiany szyku zdań i dorzucenia kilku archaizmów. Te zabiegi zdecydowanie nie tworzą odpowiedniego klimatu.

Co gorsza, w następnej części książki wracamy do współczesności, w której autorce i tak zdarza się wplatać w narrację słowa wychodzące już z użycia, co wypada dość karykaturalnie.

Wiedźma

„Wiedźma” opowiada, nie pokazuje

Drugim aspektem, przez który warsztat Sokalskiej pozostawia wiele do życzenia, jest sam sposób prowadzenia opowieści. Autorka zamiast pokazywać nam bohaterów i wydarzenia, po prostu o nich opowiada (mamy tu do czynienia z klasycznym błędem tell, don’t show). Powieść w dużej mierze przypomina streszczenie, w którym autorka informuje nas, że bohaterowie posprzątali, zjedli, porozmawiali, podjęli decyzje i poszli spać. Gdy pisarz wybiera takie rozwiązanie, mam wrażenie, że przewija fabułę na podglądzie – jakby zapomniał, że pisze pełnokrwistą powieść, a nie krótkie opowiadanie. To naprawdę nie świadczy o tekście najlepiej.

Romans zamiast fantastycznej przygody

Mimo powyższych mankamentów „Wiedźma” nie jest książką trudną w odbiorze. Przyswaja się ją łatwo, dzięki czemu można ją błyskawicznie pochłonąć. Czy jednak warto? Nie do końca. Warstwa fabularna tej historii również nie jest szczególnie wybitna. Mam wrażenie, że Sokalskiej daleko do fantastyki z krwi i kości. Pod przykrywką magii i klątw autorka ostatecznie skupia się dość mocno na wątku miłosnym między dziewczyną z gminu a wielką gwiazdą.

Problemy współczesnej młodzieży

Próbuje też opowiedzieć trochę o problemach współczesnej młodzieży, ale w połączeniu z nieszczególnie ciekawym i słabo skonstruowanym uniwersum daje to dość przeciętny efekt. Jednocześnie, mimo tak niskiego poziomu warsztatowego, nie potrafię być na tę książkę wściekła. Pod kątem fabularnym to po prostu poprawna młodzieżówka, która na mnie osobiście nie zrobiła większego wrażenia.

Na koniec chcę jednak pochwalić autorkę za jedną rzecz: za domknięcie historii. Chociaż „Wiedźma” stanowi początek serii, to – jeśli dobrze rozumiem zamysł – jest odrębną opowieścią, która nie będzie ciągnęła się bez końca przez kilkanaście kolejnych tomów. Następne części, choć osadzone w tym samym świecie, nie będą jej bezpośrednią kontynuacją.

Dla kogo jest ta książka?

Nie chcę twierdzić, że „Wiedźma” nie znajdzie czytelników, którzy będą zadowoleni z lektury. Obserwując opinie w sieci, wiem, że dość duża grupa osób polubiła tę historię. Wierzę, że młodszy lub mniej wymagający odbiorca dobrze odnajdzie się w tym świecie. Odradzam jednak ten tytuł tym, którzy szukają porządnego, gęstego i dobrze napisanego urban fantasy – w „Wiedźmie” po prostu tego nie znajdziecie.


Nie żegnając się i nie porzucając materialnej postaci, ruszył dalej w swoją stronę, ale już kilkadziesiąt kroków dalej zaczepił go chłopak z plikiem broszurek.

– Praca to nie wszystko! – zaczął, ze współczuciem spoglądając na garnitur Szaraka, latem wyglądający jak narzędzie tortur. – Bóg ma dla ciebie plan!

– Wiem. Właśnie czekam na nowy grafik – odparł Szarak ze stoickim spokojem.

Fragment książki „Wiedźma” Anny Sokalskiej


Wiedźma

Tytuł: Wiedźma

Tytuł serii: Opowieści z Wieloświata

Numer tomu: 1

Autor: Anna Sokalska

Liczba stron: 412

Gatunek: urban fantasy

Wydanie: Lira, Warszawa 2019

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, literatura młodzieżowa, literatura polska, słowiańskie fantasy, urban fantasy, Wydawnictwo Lira

4 thoughts on “Wiedźma: Pozornie urban fantasy, w praktyce – romans [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - zachód: Rozległe stepy i cień olbrzymiego miasta [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Era Zero: absurdalna przyszłość i zbuntowana nastolatka [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Sto tysięcy królestw: Jemisin zaczynała od… młodzieżówek?! [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Gandziolatki. Wizyta u wiedźmy: Sędzikowska, czyli nieco zapomniana pisarka z Torunia [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme