Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Wojna Kalibana: Avasarala w akcji [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 4 marca, 2019

„Wojna Kalibana” to moje drugie już spotkaniem z cyklem „Ekspansja”. To amerykańska space opera, która doczekała się adaptacji serialowej. Jak podobała mi się ta powieść i czy warto zapoznać się z kontynuacją?

Spis treści:

Toggle
  • Co dzieje się w Układzie Słonecznym?
  • „Wojna Kalibana” różni się od pierwszej części
  • Polityczne rozgrywki
  • Załoga znaczy rodzina
Wojna Kalibana

Recenzje innych książek z cyklu: „Przebudzenie Lewiatana”  | „Wrota Abaddona” | „Gorączka Ciboli” | „Gry Nemezis” | „Prochy Babilonu” | „Wzlot Persepolis”


Co dzieje się w Układzie Słonecznym?

Sojusz Ziemi i Marsa legł w gruzach. Jim Holden i jego załoga lecą na Ganimedesa, aby sprawdzić, co jest przyczyną obecnego tam zamieszania. W tym czasie polityk Chrisjen Avasarala próbuje zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w Układzie Słonecznym.

Książkowa „Ekspansja” naprawdę stała się jedną z moich ulubionych oper kosmicznych w ogóle. Bardzo lubię ten gatunek i ta seria ma w sobie właściwie wszystko to, za co przypadł mi do gustu. „Wojna Kalibana” to druga część serii, która niczym nie odstaje od pierwszej, cały czas dostarczając naprawdę przyjemnej rozrywki.

„Wojna Kalibana” różni się od pierwszej części

Nie ma jednak co ukrywać: ta część różni się nieco od pierwszej. W „Przebudzeniu Lewiatana” dostaliśmy od autorów dwie perspektywy: jedna należała do Jima Holdena, a druga do Joe Millera. Tym razem obserwujemy świat oczami kilku nowych postaci: Avasarali, marsjańskiej marine o imieniu Bobby oraz biologa Praksa.

Całość poprowadzona jest jednak na tyle klarownie, że postacie łatwo się rozróżnia, a przeskoki perspektywy są tylko zaletą „Wojny Kalibana”. Szczególnie polubiłam niewystępującą w części pierwszej Avasaralę. O ile bardzo lubię jej serialową wersję (Shohreh Aghdashloo w tej roli wypada cudownie), o tyle uwielbiam tę postać w wersji książkowej. To silna i inteligentna kobieta, ale jednocześnie mająca w sobie sporo rodzinnego ciepła, ukrywanego pod pełną pozorów maską.

Polityczne rozgrywki

Avasarala, jako polityk, wprowadza do cyklu trochę politycznych rozgrywek. Są one jednak poprowadzone z naprawdę dużym wyczuciem. Nie sprawiają, że „Wojna Kalibana” zmienia się w coś monotonnego. Przeciwnie. Myślę, że nawet osoby niezainteresowane tematem powinny się w tym świecie intryg odnaleźć. Szczególnie że te w żadnym razie nie odchodzą od głównego tematu powieści.

Wojna Kalibana

Załoga znaczy rodzina

Co jeszcze odróżnia tę część od poprzedniej? Na pewno relacje postaci. W „Przebudzeniu Lewiatana” załoga Holdena dopiero się docierała. Jedni członkowie znali się lepiej, inni gorzej, ale jednak wszyscy byli dopiero na początku swojej wspólnej drogi. Poza tym w natłoku wydarzeń praktycznie nie mieli chwili, aby usiąść i po prostu porozmawiać. „Wojna Kalibana” daje im taką możliwość, dzięki czemu ich relacje po prostu mają szansę się rozwinąć. I rozwijają się w bardzo przyjemny dla czytelnika sposób. Załoga „Rosynanta” staje się rodziną, a przecież właśnie to jest kluczowe dla oper kosmicznych. To jeden z głównych powodów, przez które sięga się po tego typu historie. A przynajmniej… przez które ja po tego typu historie sięgam.

Styl autorów właściwie nie uległ zmianie od części pierwszej. Cały czas jest dość dynamiczny i bardzo prosty w odbiorze, ale nie infantylny. „Wojna Kalibana” nie jest może literackim dziełem sztuki, jednak nie jest to w jej przypadku konieczne. To po prostu całkiem porządnie napisana pozycja, w której czytelnik wie, kiedy coś się dzieje, w jaki sposób i z jakim skutkiem, nie musząc się nad tym szczególnie głowić.

„Wojna Kalibana” sprawiła mi naprawdę wiele radości i frajdy, dlatego na pewno będę polecać ją wszystkim, którzy też szukają takiej literatury. Kontynuacja, „Wrota Abaddona”, już czeka na mojej półce i na pewno prędko po nią sięgnę.


– Jules?

Gdy obracał się, aby zerknąć przez ramię, wyglądał jak pojedyncza klatka z filmu.

– Jeśli dowiem się, że wiedziałeś o czymś i mi o tym nie powiedziałeś, nie przyjmę tego zbyt dobrze – stwierdziła. – Nie jestem osobą, z którą chciałbyś zadzierać.

– Gdybym nie wiedział tego, gdy tu przyszedłem, teraz już wiem – stwierdził Mao. Było to równie dobre pożegnanie, jak każde inne. Zamknął za sobą drzwi.

Fragment „Wojny Kalibana” Jamesa S. A. Coreya


Wojna Kalibana

Tytuł: Wojna Kalibana

Tytuł serii: Expanse/Ekspansja

Numer tomu: 2

Autor: James S. A. Corey

Tłumaczenie: Marek Pawlec

Liczba stron: 596

Gatunek: space opera

Wydanie: Mag, Warszawa 2018

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantastyka naukowa, James S. A. Corey, literatura amerykańska, przygodowe SF, space opera, Wydawnictwo Mag

5 thoughts on “Wojna Kalibana: Avasarala w akcji [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Wrota Abaddona: Tajemnica protomolekuły [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Gorączka Ciboli: James Holden w roli mediatora [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  3. Pingback: Gry Nemezis: Koniec pomysłów na dalszą fabułę? [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  4. Pingback: Przebudzenie Lewiatana: Poznaję oryginał serialu „The Expanse” [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  5. Pingback: Prochy Babilonu: wojna o wpływy w Układzie [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme