„Shriek: Posłowie” to książka JeffaVanderMeera, która pzosotała w mojej pamięci na lata i to w sposób bardzo pozytywny. A jednak kiedy ją czytałam, wcale nie byłam aż tak zachwycona, jak mi się wydaje. Dlaczego? Sprawdź, jak odebrałam ją w 2019 roku!

Sprawdź recenzje innych książek z serii wydawniczej Uczta Wyobraźni: „Obudź się i śnij. Tchorosty i inne wy-tchnienia” | „Ślepowidzenie” | „Wodny nóż”
Brat z siostrą w roli głównej
Ambergris to potężne miasto, w którego zakamarkach czai się śmiertelnie groźna rasa Szarych Kapeluszy. Artystka Janice Shriek pisze posłowie do książki swojego młodszego brata, Duncana. Mężczyzna spędził lata na badaniu podziemi metropolii, a jego siostra opowiada, jak jego fascynacja i życie wyglądały z jej perspektywy.
Dwuosobowa narracja
„Shriek: Posłowie” jest powieścią, która przeleżała u mnie swoje. Zakupiłam ją na pierwszym roku studiów w jakimś dyskoncie, chcąc poznać klasykę z serii „Uczta Wyobraźni” wydawnictwa Mag. Dopiero po fakcie zorientowałam się, że to drugi tom cyklu i odłożyłam czytanie na później. I to „później” stało się „teraz”: kolejna książka Jeffa VanderMeera jest już za mną.
Szczerze jednak przyznam, że sama nie do końca wiem, co o tej powieści myśleć. VanderMeer to twórca o świetnych pomysłach i wyćwiczonym warsztacie, co w tej pozycji wyraźnie widać. Mało który autor byłby w stanie poprowadzić tego typu historię tak, aby czytelnik nie gubił się w treści. Z jednej strony dostajemy tu bowiem narrację pierwszoosobową Janice Shriek, z drugiej zaś – w nawiasach – wypowiada się jej brat Duncan, komentując słowa siostry. Wielu pisarzy mogłoby nie udźwignąć takiej formy, a autorowi wypada ona niezwykle płynnie. Na dodatek sama relacja rodzeństwa okazuje się jednym z najciekawszych elementów książki.

Magnetyzujący świat, ale bez skupienia na fabule
Przy tym wszystkim moje zainteresowanie samą fabułą było raczej średnie. Opis z tyłu okładki obiecuje wielkie tajemnice i skandale, których w treści szczególnie nie odczułam. VanderMeer z jednej strony osadza akcję w fikcyjnym mieście, ale z drugiej skupia się na kwestiach wyjątkowo przyziemnych i obyczajowych. Opowiada o pochłoniętym pracą historyku, problemach rodzinnych, romansach i świecie wydawniczym, a sprawy związane z niezwykłym światem przedstawionym spycha w tło. Muszę jednak oddać, że dzięki temu owe tło ma w sobie coś mrocznego i magnetyzującego – choć to wciąż za mało, bym bezustannie czuła pełne skupienie na lekturze.
Niezgorsza forma, ale czy nie za długa?
Ponadto VanderMeer przyzwyczaił mnie do dzieł raczej krótkich – konkretnych i przepełnionych treścią. W trakcie lektury „Shrieku” miałam wrażenie, że całość jest niepotrzebnie wydłużona, a poczucie, że pomijając dziesięć stron, nie straci się niczego z historii, nie świadczy najlepiej o tempie akcji. Być może to efekt nieznajomości poprzedniej części z serii. Z tego, co mi wiadomo, tamta książka to zupełnie inna opowieść osadzona w tym samym mieście. Gdybym poznawała cykl po kolei, prawdopodobnie byłabym bardziej przywiązana do samego Ambergris, co zwiększyłoby moje zainteresowanie opisami. W tej chwili jednak „Miasto szaleńców i świętych” jest trudno dostępne, więc niezweryfikuję szybko tej teorii.

„Shriek: Posłowie” nie trafi do każdego
Jeff VanderMeer jest autorem, który nie trafi do wszystkich – co do tego nie ma wątpliwości. Spotkania z tym tytułem nie żałuję, choć nie sądzę, bym do niego wróciła (przynajmniej nie mam już poczucia, że zalega na półce). Twórczość tego pana jak najbardziej warto sprawdzić, choć chyba niekoniecznie od tej konkretnej pozycji. Rozciągnięcie historii do czterystu zapisanych drobnym drukiem stron nie wyszło jej na dobre. VanderMeer zdecydowanie najlepiej radzi sobie w zwięzłej formie, będącej gdzieś na pograniczu opowiadania i mikropowieści.
Ależ dziwne z nas stworzenia, pomyślałam. Żyjemy, kochamy, umieramy wśród chaosu radości i smutku, podniecenia i nudy. Każdy umysł niepowtarzalny jak odcisk palca i równie zagadkowy. Wymyślamy historie, by zrozumieć siebie, i wmawiamy sobie, że są prawdziwe, choć tak naprawdę stanowią jedynie nasze odciski palców, niezależnie od tego, jak uniwersalne znaczenie staramy się im przypisywać.
Fragment powieści „Shriek: Posłowie” Jeffa VanderMeera

Tytuł: Shriek: Posłowie
Tytuł serii: Ambergris
Numer tomu: 2
Autor: Jeff VanderMeer
Tłumaczenie: Robert Waliś
Liczba stron: 400
Gatunek: weird fiction
Wydanie: Mag, Warszawa 2010