Skip to content

Fantastyka Codzienna

Portal o fantastycznych książkach, filmach i kulturze

Menu
  • Literatura fantastyczna
    • Aktualności książkowe
    • Recenzje
  • Kultura fantastyczna
    • Fantastyczne filmy i seriale
      • Recenzje filmów i seriali
    • Fantastyczne gry
      • Recenzje gier
    • Komiksy fantastyczne
      • Recenzje komiksów
    • Wydarzenia fantastyczne
  • O redakcji
    • Kontakt
Menu

Fałszywy Pieśniarz: Przygoda pełna nekromancji na jesienne wieczory [recenzja] [archiwum]

Opublikowano 8 października, 2019

„Fałszywy Pieśniarz” to kontynuacja jednego z moich ulubionych comfort booków. Miałam przyjemność napisać do niego recenzje w 2019 roku, w ramach współpracy z wydawnictwem Uroboros. Jak wówczas podobała mi się ta historia? Czy warto w ogóle poznać to polskie, kryminalne urban fantasy?

Spis treści:

Toggle
  • Ogród Demona Luster i powrót do Wrocławia
  • Rozwój autorki i ewolucja urban fantasy
  • Lekki ton jest dalej obecny
  • „Fałszywy Pieśniarz” dalej rozwija relację bohaterów
  • Jak wypada świat przedstawiony?
  • Czy warto przeczytać historię o pechowej Idzie?
Fałszywy Pieśniarz

Recenzje książek z cyklu: „Szamanka od umarlaków” |  „Demon Luster”


Ogród Demona Luster i powrót do Wrocławia

Ogród Demona Luster przypomina opustoszały cmentarz pełen roślin. Gdy zostaje w nim znalezione ciało, Ida i Kruchy zostają wezwani na miejsce zdarzenia. Wkrótce we Wrocławiu dochodzi do serii samobójstw. Młoda szamanka od umarlaków próbuje pomóc w rozwiązaniu śledztwa.

Rozwój autorki i ewolucja urban fantasy

Idę Brzezińską spotkałam już dobrych kilka lat temu. Zaczęłam od „Demona Luster”, czyli drugiego tomu cyklu – wydająca go Fabryka Słów niestety nie zadbała o to, by powieść była w jakikolwiek sposób oznaczona, a to były jeszcze czasy, w których nie sprawdzałam w sieci każdej książki przed wzięciem do ręki. Po dłuższym czasie nadrobiłam też tom pierwszy, uznając go jednak za gorszy od kontynuacji. Dobre wspomnienia po książce Raduchowskiej jednak pozostały i z chęcią zabrałam się za tom trzeci, czyli „Fałszywego Pieśniarza”. Miałam nadzieję, że po udanym „Spektrum” autorka po prostu nie może mnie zawieść i w kolejnej odsłonie „Szamanki od umarlaków” dostarczy mi odpowiedniej dawki rozrywki.

I nie przeliczyłam się. Martyna Raduchowska to pisarka, która rozwinęła się w naprawdę dobrym kierunku. Tom pierwszy serii pamiętam jako przeciągnięty do długości powieści, lekki i niekoniecznie wybitny żart – całkiem sympatyczny, ale wyraźnie będący debiutem. „Fałszywy Pieśniarz” jest zaś nieźle poprowadzoną, przygodowo-kryminalną powieścią urban fantasy.

Fałszywy Pieśniarz

Lekki ton jest dalej obecny

Powieść wprawdzie dalej zachowuje swój lekki ton. To książka, którą swobodnie mogłabym porównać do cyklu Anety Jadowskiej o Dorze Wilk czy do „Domu wschodzącego słońca” Aleksandry Janusz. O ile w tomie pierwszym Ida była krnąbrną prawie-nastolatką, o tyle w tomie trzecim zdobyła już trochę doświadczeń i po roku rozwoju wyraźnie się zmieniła. Powoli nabiera pewności siebie i szuka swojego miejsca w świecie.

Uznałabym więc, że „Fałszywy Pieśniarz” plasuje się w swoim tonie gdzieś pomiędzy wcześniej wspomnianymi książkami. Z jednej strony światem przedstawionym nieco bardziej przypomina ten z powieści Janusz i jest odrobinę bardziej niewinny niż twórczość Jadowskiej. Z drugiej strony „Dom wschodzącego słońca” opowiada o nastolatce, a Ida jest już mimo wszystko dorosłą kobietą, która musi umieć zadbać o siebie samodzielnie.

„Fałszywy Pieśniarz” dalej rozwija relację bohaterów

Doskonale pamiętam, że w „Demonie Luster” zauroczyła mnie przede wszystkim relacja Idy z Kruchym. Zbudowana na przyjaźni, wzajemnym wsparciu i wspólnych żartach, wydawała mi się bardzo naturalna. W tamtym okresie nie znałam wielu powieści, które podchodziłyby do więzi między postaciami w taki sposób. Teraz nie jest to dla mnie nowością, ale w „Fałszywym Pieśniarzu” autorka kontynuuje to, co zaczęła wcześniej… i wychodzi jej to naprawdę uroczo. Tym bardziej że w polskiej literaturze nie znam zbyt wielu równie sympatycznych duetów.

Jak wypada świat przedstawiony?

Sam świat przedstawiony nie należy do szczególnie oryginalnych. Jest barwny, ale bazuje na znanych schematach. Opowiadana przez Raduchowską historia okazuje się dynamiczna i pełna pomysłowych zwrotów akcji, choć to bohaterowie sprawiają, że naprawdę wciąga. Choć zwykle traktuję postacie jako narzędzia potrzebne do realizacji fabuły, tak w tym przypadku to Ida i Kruchy wysuwają się na pierwszy plan. Dlatego osoby, które nie polubiły ich wcześniej, mogą niekoniecznie wsiąknąć w tę historię.

Fałszywy Pieśniarz

Czy warto przeczytać historię o pechowej Idzie?

Koniec końców, przy kontynuacji „Szamanki od umarlaków” bawiłam się naprawdę dobrze. To książka, która świetnie sprawdziła się u mnie w roli odskoczni od poważniejszych tematów. Sprawiła, że z przyjemnością śledziłam losy bohaterów, i właściwie nie narzekałabym, gdyby Raduchowska stworzyła wielotomową serię fantastycznych kryminałów z tymi postaciami – zakładając oczywiście, że miałaby na to ochotę i pomysł.

To powieść, która trafi do szerokiego grona odbiorców (wyłączając jedynie tych szukających wyłącznie trudnej i poważnej literatury). Dodać też muszę, że to wręcz doskonała pozycja na jesień. Akcja nie tylko rozgrywa się w październiku, ale jej temat kręci się wokół nieumarłych, demonów i szeroko rozumianej nekromancji – nie wyobrażam sobie historii bliższej klimatowi Święta Zmarłych.


– No co? – burknęła podejrzliwie. – Co cię tak bawi? – A to – odparła Tekla, nie kryjąc zadowolenia – że Ida wcale nie wścieka się, bo nie może wyrzec się swoich talentów, tylko dlatego, że chciałaby coś tymi talentami udowodnić. Sobie i innym. Można to chyba uznać za pewien progres. Wolałabym co prawda, żeby przy okazji robienia postępów nie popadała z jednej skrajności w drugą, ale cóż… najwyraźniej jej umysł działa wybitnie jednokierunkowo i nie uznaje półśrodków.

Fragment powieści „Fałszywy Pieśniarz” Martyny Raduchowskiej


Fałszywy Pieśniarz

Tytuł: Fałszywy Pieśniarz

Tytuł serii: Szamanka od umarlaków

Numer tomu: 3

Autor: Martyna Raduchowska

Liczba stron: 400

Gatunek: urban fantasy

Wydanie: Uroboros, Warszawa 2019

Autor: Aleksandra Brzezińska

Tagi: fantasy, kryminał fantasy, kryminał urban fantasy, Książki z akcją we Wrocławiu, literatura polska, Martyna Raduchowska, urban fantasy, Wydawnictwo Uroboros

2 thoughts on “Fałszywy Pieśniarz: Przygoda pełna nekromancji na jesienne wieczory [recenzja] [archiwum]”

  1. Pingback: Szamanka od umarlaków: Moje Guilty Pleasure [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna
  2. Pingback: Demon Luster: O Idzie, którą włada Pech [recenzja] [archiwum] - Fantastyka Codzienna

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie posty

  • Specjalistka od słoni szkoli mamuty. „Ciosy zagłady” Raya Naylera [recenzja]
  • „Papierowy Mag” Holmberg wcale nie jest o origami. Mormonka i jej powieść fantasy [recenzja]
  • „Daleka droga do małej, gniewnej planety” Chambers to przykład cozy SF [recenzja]
  • Edycja limitowana „Death Note” już (i tylko) w przedsprzedaży
  • Vesper wyda Robin Hobb. Niedługo wznowienie „Ucznia skrytobójcy” 

Alternatywna historia dark fantasy Dom Wydawniczy Rebis Dystopia fantastyka naukowa fantastyka socjologiczna fantasy fantasy historyczne high fantasy horror komedia kryminał kryminał fantastyczny kryminał fantasy literatura amerykańska literatura brytyjska literatura dziecięca literatura faktu literatura historyczna literatura młodzieżowa literatura niemiecka literatura obyczajowa literatura polska Literatura postapokaliptyczna literatura przygodowa przygodowe fantasy retellingi i baśnie romans romantasy science fantasy Smoki space opera steampunk thriller urban fantasy Wydawnictwo Dolnośląskie Wydawnictwo Fabryka Słów Wydawnictwo Mag Wydawnictwo Muza Wydawnictwo Powergraph Wydawnictwo Prószyński i S-ka Wydawnictwo SQN Wydawnictwo Uroboros Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań

©2026 Fantastyka Codzienna | Design: Newspaperly WordPress Theme